
Mada44, 7 listopada 2021
Każde życie jest ważne.
Które ważniejsze?
Zabrana dziecku miłość matczyna,
Czy nie nienarodzone dziecię?
Dylemat to wielki.
Czy sprawiedliwym jest,
Ratować życie za cenę drugiego?
Zabrać matkę dziecku.
violetta, 6 listopada 2021
znajduję gałązkę jabłoni
podobną do srebrnej korony
będę nimfą jak z szarmezy i
rzucę na ciebie urok
dotykasz nosem różę
rozpada się natychmiast
ale czuję mocny zapach
białych płatków na suchych liściach
jaskrawoczerwono płonę
przed zaciśniętymi powiekami
gdy zmorzony rysuję się tak wyraźnie w twoim śnie
powiewna w bieliźnie z koronkowych kwiatów
niczym pyłek zbieram karmin z warg
Yaro, 5 listopada 2021
Za ścianą zaspane dzieci
nad nimi biały anioł
Ciemno wpatrzone za okno
Księżyc wisi na włosku
Po ścianie zimne światło
cieniem się kładzie
Usypia audycja muzyczna
Z myślą spostrzeżenia
Yaro, 5 listopada 2021
przepraszam nie dzwonię
jesień szumi w uszach
wybieram się na spotkanie
lecz ciebie nie spotykam
młodzieńczy popęd i strach
przed niezapomnianym
utrzymuje przy wspomnieniach
z drzew spadają liście
zapisać ostatnie słowo
nim zatrze je zima
Marek Gajowniczek, 5 listopada 2021
Naruszenie granic państwa
i granic badań medycznych!
Obóz Zdrady i Zaprzaństwa
rośnie od przykładów licznych.
.
Nieustannie pokazują -
Kto w nas mierzy i czym grozi?
Wiadomości nas dołują!
Politykom to nie szkodzi.
.
Najważniejsza jest im troska
o większości w głosowaniach.
Nakaz dla nas, przymus, rozkaz.
Lekceważą zapytania.
.
Nie ma dobrych odpowiedzi.
Prawda stratą władzy grozi.
Głos nierozumnej gawiedzi
nie pomoże - nie zaszkodzi!
.
Lecz to nie jest wola Nieba,
co się wokół nas wciąż dzieje.
Szczepić, jeżeli już trzeba
to optymizm i nadzieję!
Towarzysz ze strefy Ciszy, 5 listopada 2021
Mógłbyś do mnie mówić tak gęsto
Bym z Twoich słów mogła utkać skrzydła
Szeptała gdzieś między trzecim
A czwartym piętrem
Mógłbyś mówić tak lepko
By cały świat wypełnić
Brzęczącą pszczelą żółcią
Esemesy - jak się okazało - szatkują słowa na drobne
Okruchy sylab i zarysy liter
Lądują potem w wielkim
Megabajtycznym dole z wapnem
Na mapach oznaczanym jako atrakcja
Twój pierwszy krok w chmurach trwa
Póki nie uświadomisz sobie że
To tylko sprzedawana w marketach
Tania mgła z dodatkiem sztucznego patosu
Identycznego z naturalnym
Tamten szumny list a w nim
Obite dostojną krzywizną bieli kart
Frazy Bernouliego
Okazało się że nie dotarł - wiatr pchnął go
Ku awaryjnym lądowaniom w przydrożnym rowie
Obok jakichś krzyży
(Panie świeć nad jego treścią)
Gdzie raz do roku ktoś podrzuca znicz
Równie przegadany
Ta historia - jak chyba wiele - zaczęła
Się w poezji - a kończy prozaicznym zderzeniem z realiami
Odzyskanie kontaktu z ziemią kosztuje nas
Przebłysk myśli
"gdyby była nam lekką
Nie przyciągałaby nas hipnotycznie
Jak magnes"
Towarzysz ze strefy Ciszy, 5 listopada 2021
Wiersze przychodzą nocami
Jak opóźnione listy z wojny
Albo z tamtej strony
A w nich ostrza
"jest z ciebie tylko pół człowieka"
Albo "gdzie byłeś jak krystalizował czas"
Jestem jak pół faceta
Rozróżniam tylko dwa kolory
Kolor żywy
I ten drugi
Podobno podmieniają się cyklicznie
I można o tym się douczyć
W całej sieci
Fejk-światów
Czasem wiersze bywają bardziej cwane
Osaczają człowieka w kilka
Jak stado wilków przy świetle księżyca
Piszesz o wyciu
Od którego trzęsie się ziemia
Ale za dnia to już nie brzmi strasznie
Gdyby te wilki stworzyły
Zwartą formację
Przemysłowego zabijania
Żaden poeta by nie przeżył
Rano ostatni przeoczeni
Rozpadliby się w pył
Jak zagłodzone wampiry
A tak to doskonalą
Swoją biegłość czekania
Poławiacze pereł
Czekający aż przyjdą same
Najlepiej we wciąż
Żywym kolorze
Towarzysz ze strefy Ciszy, 5 listopada 2021
Zgadzać się we wszystkim
To bardziej zboczone
Niż seks grupowy
Na cmentarzu
Niemniej
To jak wtedy na udeptanej
Bieli kart
Internetowych protokołów
Skrzyżowały się ostre klingi
Naszych słów
Pokazało że oboje zapisaliśmy
Się w historii świata
Nie dość
Vcięcia w kształcie liter fał
Zagiąć potrafią każdą frazę
Nawet na słabym wietrze
Czy jeszcze kiedyś
Będzie ostro? Czy kiedyś jeszcze
Będzie prosto?
Przy każdej kontrze sypały się
Jak skry
Plejady kropek znad "i"
Rozpalając
Pożary w czuprynach
Okolicznych przemilczeń i niedomówień
Krew z każdego otwartego
U
Sączyła się gęstą treścią
Plamiąc nam życiorysy
I ręce
Mamy krew na rękach
Od pisania wierszy
Jak wszyscy przed nami poeci którzy
Zabili ciszę
Zabili czyjś spokój sumienia
Towarzysz ze strefy Ciszy, 5 listopada 2021
Gdybyś została tu chociaż chwilkę
Byłby jeden więcej
Wymiar
W którym by można ulec
Całkowitemu spleceniu
Stojące fale twoich włosów
Potrafią rozchybotać
Fantazje do snu ukołysać
Zaglądasz do mnie tylko
Podczas szybkiego skrolowania
Niusów na fejsie
Trzeba przecież nadążać
I wiedzieć co się u kogo zmienia - piszesz lapidarnie
Ambasadorowi stałości
Towarzysz ze strefy Ciszy, 5 listopada 2021
Więc one wszystkie były w depresji
Zalane w trupa
Morzem łez
I każda stworzyła
Swoją głębię
Ale może da się jeszcze
Świat posadowić na słupach Heraklesa
Wyraźnie nakreślić nieprzekraczalny
Brzeg czary goryczy
Osuszyć to morze
Odkryć dawne zapomniane
Nieznane już lądy
Mówią - w takiej zagrywce
Dzikie stepowe demony
Otępiałe już od dekad
Suchą stopą podejdą
By zaglądać ci w oczy
A ja chcę szukać tej dawnej linii
Brzegów krainy szczęśliwości
Gdzie ślady dawnych ognisk i w piasku
Taniec nimf zapadł w pamięć wiekom
Chcę szukać świata
Który wreszcie pasowałby
Do map
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
21 stycznia 2026
sam53
21 stycznia 2026
violetta
21 stycznia 2026
wiesiek
21 stycznia 2026
Przędąc słowem
20 stycznia 2026
Jaga
20 stycznia 2026
wiesiek
20 stycznia 2026
Misiek
20 stycznia 2026
sam53
20 stycznia 2026
jeśli tylko
19 stycznia 2026
Jaga