
sam53, 29 grudnia 2021
nie tylko słowa szukają się wzajem
ciemność z jasnością pośród gwiazd zawieszam
twoja samotność z moją pozostanie
gdy metaforą zapiszę je w wierszach
jak czas miniony bez słowa w milczeniu
kwitnące drzewa zapomniane wiosny
ta nasza miłość - może więcej nie mów
gdy wraca myślą a wraz z nią niedosyt
pieszczot i ciepła delikatnych dłoni
porannych szeptów tuż przed pocałunkiem
i codzienności której jestem głodny
nie tylko w słowach miłość trzeba unieść
gabriel 123, 29 grudnia 2021
kochane oczy
szczęśliwe
widzą
nie skryje się nic
dociekliwe
uszy
dobrze zrobiłeś
nie jestem głuchy
rozumie ludzi
również język
którym pogardzę
czasem
co ślina przyniesie
za bełkot
nie na widzę siebie
skąd mądrości
brać
doradź mi
Yaro, 29 grudnia 2021
nikt nie podniesie kamienia
od zawsze kręci się Ziemia
serce kamień zimna dłoń
zobacz w lustrze swoją twarz
nikt nie jest bez grzechu
Arsis, 29 grudnia 2021
Powiedz mi, powiedz, zjawo, tajemnico… Wchłania mnie półmrok pustego pokoju, głęboki fotel…
Ogromna twarz księżyca wypełnia szczelnie witraże okna…
… szepty, ciągłe szepty w mojej głowie, ktoś wciąż do mnie mówi poruszając sinymi wargami…
Na podłodze ― srebrna powłoka, akceleracja cząstek…
Ktoś, wciąż mówi, namawia, ostrzega…
Testy nuklearne…
Nowotwory,
malformacje…
Humphrey Bogart, John Wayne, Gary Cooper, Pedro Armendáriz, Agnes Moorehead, Dick Powell,
Susan Hayward…
… migracje zrakowaciałych komórek…
Szarozielone stepy, szare pustynie,
pożółkłe plakaty, czasopisma, gazety…
Lata 50., 60. XX wieku…
Rozbryźnięty mózg Kennedy’ego na oparciu samochodowej tapicerki…
… noc miażdży moje skronie,
pulsujący ból przenika ciało…
W radiowym głośniku głosy, wciąż głosy…
Kurz i pajęczyny,
falujące zasłony...
… szepty przeszywające czaszkę…
Głos umarłej niedawno mojej matki, a może umarłego ojca, który się czegoś dopomina, a zapomniał za życia…
Westchnienia,
płacze,
lamenty…
… zakurzone archiwum…
Fioletowe stemple: ściśle tajne, niejawne…
… układające się w pajęcze wzory zacieki na ścianach, suficie…
Na balkonie:
Martin
Luter King…
Napromieniowane Las Vegas…
… tajemnica
Przełęczy
Diatłowa
― historia bez końca…
W lustrze
stojącego trema
― widma umarłych…
… w lustrze ― moja ― umarła twarz…
(Włodzimierz Zastawniak, 2021-12-29)
***
https://www.youtube.com/watch?v=qvf48kKEDKQ
Marek Gajowniczek, 28 grudnia 2021
Ludzie mają przeróżne marzenia.
Telewizja marzeń nie zmienia
i na Równinie pod Skocznią
chce by zawsze było tłoczno
i zielono w oczach Zenka.
.
Oglądalność przy piosenkach
stale rośnie na wykresie.
W Zakopanem skakać chce się
i aplauzem gardła zdzierać.
A przypadek nie wybiera.
.
Zwłaszcza, gdy noc jest szalona.
Możesz złapać Omikrona
i nawet z Certyfikatem
rankiem witać się z zaświatem,
jak kilkaset każej doby
osób jeszcze wczoraj zdrowych!
sam53, 28 grudnia 2021
potrzebny tak jak święty spokój
gdy drażni słowo szyte wierszem
otwiera nocy bramy mroku
przeprasza kiedy spać się nie chce
i choć nie skleja żadnych życzeń
i gubi myśli poskładane
w szepcie się staje gromkim krzykiem
cierpliwie mija tuż nad ranem
przechodzi już po pierwszej kawie
niczym grudniowy chłodu powiew
w tym śnie śnisz mi się coraz bardziej
i słyszę kocham
jeszcze powiedz
Yaro, 28 grudnia 2021
zadaję pytanie
działam mimowolnie
czy ptaki są wolne
nieskrępowane płatem nieba
drzewa podnoszą dumnie korony
wznosi w podziękowaniu duszpasterz ramiona
dokąd wiedzie droga w lesie
życie wielką niewiadomą
miesza się całość
co się chytrzy
w duszy tli się iskra
w głowie refleksje
każdy ma wewnętrzne pięć minut
w kole wszelkie dobro się zamyka
jak drzwi przed tajemnicą
przed złodziejem
czasem przed niegodziwością
mam na końcu języka parę autentycznych zdań
coś umyka
coś ginie
wiesza się na klamce
ktoś łyka jaki jest sens życia
śmierć zajmuje swoje miejsce w kinie
wyczerpany nasz wiek
dobijamy do brzegu nie ma potwornych fal
ptaki są nieopodal usłysz poszum piór
Yaro, 28 grudnia 2021
Tyle myśli w głowie mam
Nawet gdy śnię kocham cię
Zatrzymam czas w dłoniach
By ujrzeć światło na łąkach
Pełnych kwiatów pełnych barw
Nasze dłonie
spotykają się tam
pierwszy raz
Zamykam oczy
Zatrzymaj mnie bym
Nie obudził się sam
Bym przy sobie ciebie miał
Boję się zostać jak kiedyś na
Pustym dworcu z
Wbitym wzrokiem w zegarek
Zimny wiatr powiewem
Targał włosy szeptał
Szyderczo życząc mi
Wszystkiego co nie jest najlepszym
Życzeniem
Misiek, 28 grudnia 2021
To było ostatniego dnia grudnia
gdy do miasta około południa
ku uciesze zgromadzonej gromady
wjechał skrzypiący wóz drabiniasty
a na nim skrępowany maseczkami
ale już bez bez przyłbicy
stał on - Covid starowina
ohydny brzydki i żylasty
cuchnął wonią zgniłej czekolady
a na środku rynku zaś podest stał
z wyświechtanych ,,fejk niusów,,
zamiast desek i drewnianych bali
bardzo szybko pieniek z dat ociosany
wtoczono nań i koło historii wirusów
tymczasem chromy zarazek
wlokąc ciało z trudem po śniegu
wchodził już na to podwyższenie
gdzie na niego czekał medyk
w czerwonym kapturze jak kat
ze śmiechem świadkowie żegnali
palcami pokazywali sobie sąsiedzi
kiedy oprawca szczepienie zaczynał
do kresu zmierzał żałosny obrazek
koniec zarazy największej tu od lat
nowego życia wielką strzykawą
dorodną koronę jemu ścinał
śmiertelne dlań to było szczepienie
ciżba skazanego nienawiści mową
opluła i resztki szacunku odebrała
mówiąc przy tym jedno tylko słowo
którego nie powtórzę i nie przytoczę
bo nie pozwala na to kultura i prawo
wraz z ostatnimi na tym świecie godzinami
bakcyl zmutować jeszcze chciał ostatni raz
lecz na zawsze zamknął swe pory smocze
a woda z rzeki przeznaczenia wnet odtajała
***
to było ostatniego dnia grudnia
roku pamiętnego finał
gdy tłum literatów się rozszedł na wszystkie strony
pojaśniały wówczas od świateł literatów domy
serca poetów wybuchły jako lawa wulkanu
heroldowie ogłosili kolejny rok bardzo długi
odgłos fajerwerków rozchodził się dookoła
a na rynku pozostał on
mały chłopiec o urodzie anioła
oczy miał błękitne niczym lazur oceanu
przepasany zieloną jedwabną wstęgą
zaś na wstędze widniał napis
ROK DWA TYSIĄCE DWUDZIESTY DRUGI
sam53, 27 grudnia 2021
gdy dwa słowa znajdują się razem
zapach kwiatów się miesza przypadkiem
kiedy gwiazdy nie gasną bez marzeń
i nas ciągnie ku sobie - dokładnie
kiedy moja samotność przy twojej
jedną ścieżką wędruje w ciemności
poszukując się wzajem wśród objęć
gdy dojrzałość do tanga chce prosić
niecodziennie dwie dusze ukradkiem
lgną ku sobie jak krople w obłokach
nawet we śnie - choć zanim śnić zacznę
uśmiech z oczu ci spatrzę
w nim zostań
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
24 stycznia 2026
tetu
24 stycznia 2026
Arsis
24 stycznia 2026
violetta
24 stycznia 2026
Trepifajksel
24 stycznia 2026
Yaro
24 stycznia 2026
sam53
24 stycznia 2026
wiesiek
24 stycznia 2026
Bezka
24 stycznia 2026
Przędąc słowem
24 stycznia 2026
dobrosław77