gdy słońce
gwałtem
delikatnie zbudzi
do macicy oczu
bagnet wbije
pozłacany
cierpki
i pochwał zażąda
że nie zwykłym
batem
w komorze pokoju
zrywa sny
o śmierci
i pająku który
ma w odwłoku
księżyc
wypij kawę
spokojnie
po kawie jakoś raźniej
obudzić
i gdy matka nagle
staje się atomem
i pęka tobą
tysiącem kiloton
krwią wypływa
obficie
i to tylko po to
by twój płacz
usłyszeć
wypij kawę
lub wódkę
spokojnie
po kawie jakoś raźniej
urodzić
a gdy potem
myśl rośnie
dojrzewa
przejrzewa
i gnije
wypij wódkę
spokojnie
zawsze jakoś raźniej
umierać
umieraj na trzeźwo..
report
To chyba byłoby zbyt straszne.
report
"zrywa sny / o śmierci / i pająku który / ma w odwłoku / księżyc". Interesujący fragment.
report
po co tyle enterów? tekst może być przyjaźniejszy po przebudowie wersów
report