bóg jest
purpurą mojej głowy
kroplą sumienia
gęstniejącą w mroku
zatęchłym mózgiem
skręconym dokładnie
z najtańszych liści
tytoniu z przemytu
bóg jest
w kryształowych oczach
bezdomnych kundli
w zapomnianych bramach
czysty jak czysta
w zakurzonej flaszce
kopule życia
w przydrożnym kościele
i nie przyleci
w złotej chwale arki
uratować nas
lub miłość
bóg jest
by zabić
odwieczna życiowa prawda... rodzimy się po to by umrzeć... zeje...ście ubrane w słowa...Wilku.
report
Nie. Przeciwnie. To działanie z entuzjazmu dla wielu spośród tych "odwiecznych życiowych prawd" jest w stanie zakorkować każde narodziny. O próbach ubierania tego, co utknęło w kanale rodnym i tam się rozkłada, żyjąc po to, by umrzeć przed wyjściem, jak na jakimś rajcownym pikniku pod wezwaniem Urodziwej Kostuchy - już nie wspominając.
report
Mam coraz bardziej dość triumfatorstwa prosto od samegożycia. Czy czegotam. Ble. A nawet bledwa.
report
jeśli jest bóg, to mam nadzieję, że jest po to, by bezdomne kundle służyły jednak może czasem jakimś cudem czemuś innemu od wieszania psów na czym i na kim się da w bliższej i dalszej okolicy
report