Penthesilea
ALL WORKS Poetry (13)
About me Friends (2)

6 december 2012

poetry

Penthesilea
Penthesilea

Homo sapiens

Niczym nie zadziwi to zwierzę. Ludzka skóra
dawno poszarpana. Straszy po nocach
głos z zasypanych jaskiń.

Nie ukryje się ani pod śniegiem,
ani pod warstwą zamiecionych liści.

Przestrzenie, jedna wydrążona w drugiej, na dnie
pamięci. Jakże pojemne dla przemyśleń. Oko w oko
z pochówkiem.

Rachuję kości, blizny swoje i cudze. Wciąż pamiętam
uczty w mroku. Kłem, pazurem po snach.
Teraz słowa w zastępstwie. Większa precyzja
ujęcia, choć krew już tylko z nazwy
czerwona.

To samo rozdarcie
jednak przerasta. Odruch bezwarunkowy
przypomina miliony lat
w kołysce z gałęzi;
ciepło, za które matka gotowa
zabić.

Też niosę.

ApisTaur
6 december 2012 at 10:49

nic pierwotnych odruchów nie zmieni/ mamy je od korzeni//:))

report

alt art
7 december 2012 at 16:26

mitochondrialna ewa..

report

Jaro
29 january 2013 at 21:32

klimat jak z wędrówki rodzaju:)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register