Penthesilea
ALL WORKS Poetry (13)
About me Friends (2)

29 february 2012

poetry

Penthesilea
Penthesilea

Jeszcze nie, już tak.





Introitus

Powrót; gniazdo czeka
w zakamarku przybrzeżnej
skały, nienaruszone. Zakryte przed
oczami, jak miłosne znamię, wtapia się w biel;
pomieści nas dwoje i wszystkie fale, morskie, radiowe;
kilka kamyków odłupanych dziobem spada w morze. Ucichnę.



Interludium

Zatokę wypełnia płynny cień; ciemnieje i błękitnieje
na przemian. Powrót. Na plaży pusta blaszana puszka
wypełnia się deszczówką. Nawet księżyc ma smak soli,
przyjmuję na długo, mięśnie rozgrzewa piasek,
przesypujesz nieśpiesznie przez oddechy; dobrze mi teraz,
dobrze mi tak, przełamana na pół tajemnica; głęboko
mówię.



Coda

Ruch wznoszący, jakby możliwe było latanie pod ziemią,
rozdarcie piasku nieopierzonymi łokciami. Powrót. Czekałeś,
coraz krótsze odcinki czasu, połamane patyki
pod stopami, lekko; wczoraj zarosło, niczym
rozpadlina muru. Jutro odpływa
w cieśniny, barwy. Obmywają spękane
ręce do ostatniej kołysanki.

Bazyliszek
29 february 2012 at 17:23

bardzo fajnie mi się czytało:)))

report

gabrysia cabaj
29 february 2012 at 19:29

warto było zobaczyć, poczuć

report

Penthesilea
29 february 2012 at 22:04

Dziękuję :)

report

Kajus
1 march 2012 at 12:40

coś tak :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register