Marek Gajowniczek, 2 june 2014
Wciąż pamiętam z poprzedniej wizyty,
jak ochroniarz, widać nieobyty,
pragnął skrócić przez trawnik drogę.
Nieopatrznie postawił nogę.
Był to taniec Świętego Wita.
Odtąd już, przy następnych wizytach
i agentów i borowików
nauczają: - Nie deptać trawników!
Zapisano do protokołu:
To wizyta w rocznicę stołu!???
Ukrywają prawdziwą przyczynę,
że tu chodzi o Ukrainę.
Wszyscy wiemy: - Łatwo o poślizgi.
Propagandy rządowej umizgi
myślą, że region się uspokoi,
gdy Warszawa zobaczy kowboi.
Pozbierano więc maluczkich razem,
by im radzić: - Pomyślcie na gazem.
Wspólnie kryzys zniesiecie lepiej.
Ameryka was za to poklepie!
Trzem następnym odbierze wizy.
Zatrzymają im w sejfach walizy.
Będzie trudno, bo trudno być musi,
aż problemy tu bieda zadusi.
Marek Gajowniczek, 1 june 2014
Cóż mądremu po rozumie,
gdy zachować się nie umie?
Nie potrafi różnic badać
miedzy można i wypada.
Zaślepiony - widzi tylko cel
i małpuje PRL.
Gdzie rozsądek? Gdzie kultura?
Pani rzecznik i purpurat
naśladują stare wzorce,
żeby przyciągnąć wyborcę
metodami po komunie.
Cóż mądremu po rozumie?
Nic nowego nie wymyśli.
Inspirują go marksiści.
Nazwy tylko pozamienia
na trybunie dziękczynienia
i wielkim, medialnym krzykiem
chce nam robić Amerykę.
Marek Gajowniczek, 1 june 2014
Piękny czerwiec. Słońce świeci.
Do premiera przyszły dzieci,
które były na spacerze.
Kochany panie premierze!
Na terenach ogrodowych,
za posterunkiem wojskowym,
ustawiono tort piętrowy.
Dzieci szły i zobaczyły.
Jest pan premier. Jaki miły.
Szczęśliwy. Zadowolony.
Kolorowo. Są balony
i elfy chodzą na szczudłach.
Wstążki w prążki, tacki, pudła.
Biegną dzieci przed kamerę.
Zdjęcie chcę z panem premierem!
Wszystko jest do pogodzenia.
Przeszedł pochód Dziękczynienia.
Grała orkiestra strażacka.
Reporterzy, jak na tackach
przecudny obraz dostali.
Jest się teraz czym pochwalić.
Pogrzeb minął - jest wesele!
Razem młodzi przyjaciele!
Radość widzicie ogólną.
Dzieci są własnością wspólną.
Państwo je otoczy troską.
Tą unijną, a nie boską.
Trzeba wspierać prokreację,
a za pasem już wakacje.
Marek Gajowniczek, 1 june 2014
Proszę państwa! Niech każdy sobie odpowie,
relaksując się, na przykład, w swojej wannie,
czemu dzisiaj , zwykły, szary człowiek,
żyć nie może przyzwoicie i normalnie?
Co takiego, na tym świecie mu przeszkadza,
czuć się wolnym, niezależnym i bezpiecznym?
Nadzwyczajnie nawet sobie nie dogadzać.
Uśmiechniętym stale być. Dla innych grzecznym.
Skąd się bierze ta nerwowość i obawa?
Obowiązki, gdy niepewny dzień jutrzejszy.
Ludzie żyją po naciskiem prawa!
A ten nacisk z dnia na dzień się staje większy!
Ciężar ustaw, paragrafów, konstytucji,
rozłożony na tym świecie jest nierówno.
Wielu banków i rządowych instytucji -
nie dotyczy. Żyją lekko, a nie trudno.
Immunitet, nietykalność i bezkarność
świat przyznaje znacznej grupie z urodzenia.
Całą resztę niewolników czeka marność
i to oni dziś przedmiotem są rządzenia.
Zawsze byli ci - rządzący i rządzeni,
choć nie było tych kadencji, ordynacji.
Teraz władzy nikt nie może wcześniej zmienić.
Tylko spróbuj! Będą bronić demokracji!
Nie jest dobra, ale nic lepszego nie ma!
Tak tłumaczą odbierając ci nadzieję.
A to tylko propaganda jest i ściema.
Żebyś czasem nie narzekał: - Źle się dzieje!
Decydują poza tobą, gdzieś wysoko.
Korporacje, tajne związki i systemy
i dewiantom dziś podlegasz, często zbokom.
Masz być głuchym! Masz być ślepym! Masz być niemym!
Wielu ludziom taki układ odpowiada,
ale młodzi nie pogodzą się na pewno!
I dlatego opozycję się rozkłada,
bo jest groźna, gdy stanowi jedność!
Marek Gajowniczek, 31 may 2014
Dziwni. Bardzo niebezpieczni!
Nieposłuszni! Popędliwi -
są dziś katolicy grzeszni.
Gender mówi: - Nieprawdziwi!
Prawdziwi są miłosierni.
Cisi, bardzo ustępliwi.
Posłuszni. Kazaniom wierni.
Żaden gender ich nie dziwi.
Pogodzili się z cierpieniem
i wybaczą najgorszemu.
Nie rzucą nigdy kamieniem
i nawet współczują złemu.
Nie ukrywam - jestem grzeszny
i niektóre grzeszki lubię.
Kto jest tutaj niebezpieczny?
W rozróżnianiu już się gubię,
Jeśli nie deprawatorzy,
nie zabójcy, nie tyrani -
pewnie my jesteśmy chorzy.
Musimy być piętnowani.
Nie idziemy za Jezusem,
a bezbożnik jednak poszedł.
Jestem gorszy, przyznać muszę,
bo wtrącam swoje trzy grosze.
Marek Gajowniczek, 31 may 2014
Kryzysowe wakacje już właściwie za chwilę,
a ty naciskasz spację. Nie masz na żaden bilet.
W południowych kurortach są zielone ludziki,
a samolot gdzieś przepadł w zagadkach turystyki.
Zakładników już biorą nawet bliscy sąsiedzi.
Pan Obama przyleci. Chce coś tobie powiedzieć.
Pewnie o tym, że czasy są teraz kryzysowe,
a przeloty i trasy też bywają niezdrowe.
Może lepiej na działce lato spędzić przy kawie.
Na ostatniej złotówce w rozkopanej Warszawie
i obejrzeć mistrzostwa, w których kopie się świat.
Czy to zrządzenie losu? Czy ktoś szanse ci skradł?
A za oknem słoneczko chce cię jeszcze rozbierać.
Kusi lasem, wycieczką, zieleń i atmosfera.
Uśmiechnięte dziewczyny będą brąz pokazywać.
Z niewiadomej przyczyny musisz chęci ukrywać.
Wszystko to polityka i miliardy dotacji.
Ciebie także dotyka, a nie widzisz w tym racji.
Cóż cię mogą obchodzić luksemburskie wybory,
ani to: - Kto przewodzi? To ten system jest chory.
Marek Gajowniczek, 30 may 2014
Czy pan słyszał, proszę pana,
że nawrócili szatana?
Zapytany - kiwnął głową.
Ksiądz potwierdził. Daję słowo.
Msza się nie odbyła czarna,
tylko rzekłbym - wielobarwna.
Modlili się ateiści -
zatwardziali komuniści.
Przedtem ludziom ubliżali,
potem weszli Boga chwalić.
Wszystko było odpuszczane.
Zbawienie - gwarantowane,
a wierzący katolicy
wygrażali na ulicy.
Nie chcieli być miłosierni.
W środku byli bardziej wierni.
Niektórzy się podśmiewali,
gdy im łatwo wybaczali
poświęcone już ofiary.
Większość komunistów starych
nawet się nie przeżegnała.
Kondolencje poskładała
z podniesioną wyszła głową.
Cud prawdziwy! Daję słowo.
Wszyscy chyba nawróceni.
Puszkę włożyli do ziemi
i nie było przy niej krzyża.
Kto ubliża? ... Ja ubliżam?!!!
Marek Gajowniczek, 30 may 2014
Popularność bywa złudna.
Poszedł Michnik. Poszedł Urban,
Olbrychski, Młynarski, Koziej,
za Millerem ksiądz dobrodziej,
Wenderlich, a przy nim Kania,
esbeków cała kompania
oraz poczty leśnych dziadków.
Z rodzinami na ostatku
szedł dawny PZPR.
Poprzez kondukt przeszedł szmer
wdzięczności, potakiwania.
Kwaśniewski będzie osłaniał
tych, co jeszcze pozostali.
Mówił, żeby się nie bali,
że im ktoś coś pozabiera.
Nie było pana premiera,
bo go dziś uwierał but,
a przy bramie prosty lud
spoza antyterrorystów
krzyczał: Łapać komunistów!
Gwizdali, głośno się darli.
Grali marsze Krasnej Armii.
Śpiew się wznosił ponad głowy.
Odbył się pogrzeb państwowy.
Marek Gajowniczek, 30 may 2014
Komu dzwonią, temu dzwonią.
Specjaliści ciągną sznur.
Wypiją. Działkę uronią.
Pożegnalny zabrzmi chór.
Na drzwiach jednak nie poniosą.
Na lawecie także nie.
Tylko przyjrzą się donosom.
Ten bezpieczny, który wie.
Stara kadra jest jak zadra,
A czym życie? - Marny proch.
Trudno mu dziś znaleźć barda.
Kielich w górę! Urnę w loch!
Pokłoni się ambasada.
Pan prezydent wie, co ból.
Dzwonią, chociaż nie wypada,
Potem wrócą do swych ról.
Nalij troszka, bo matrioszka.
Nie będziemy pić po brzeg.
Prawda czasem bywa gorzka.
Długo ciągnął. W końcu legł.
Komu dzwonią, temu dzwonią.
Specjaliści ciągną sznur.
Wypiją. Działkę uronią.
Pożegnalny zabrzmi chór.
Marek Gajowniczek, 30 may 2014
Nie wiedziała jak żyć
z taką krótką sukienką.
Albo mieć, albo być?
Doradzano jej: - Prędko!
Lecz na szybko - nie miała,
więc dni wlokły się długo.
Zawsze była za mała.
Wybierano tę drugą.
Nie wiedziała jak umrzeć,
a nie chciała tak - mini.
Powtarzała : - Zrozumże,
nie wiem, co mam uczynić?
Ale rady nie było,
a i grzechu się bała.
Życie się zapętliło.
Zawsze była za mała.
Chciała tak postanowić,
by nie mogła się cofnąć.
Już wiedziała, co zrobi.
Zobaczyła to okno.
Tak wysoko, wysoko.
Prawie na samym niebie.
Zaufała obłokom.
Czy rozsądnie? Ja nie wiem.
Życie stawia przed nami
bardzo wielkie wyzwania,
więc walczymy latami.
Rezygnacja jest tania.
Czasem przyjdą z urzędu
i odbiorą nadzieję.
Trzymasz się do momentu,
potem - samo się dzieje.
Terms of use | Privacy policy | Contact
Copyright © 2010 truml.com, by using this service you accept terms of use.
10 april 2026
wiesiek
10 april 2026
Jaga
10 april 2026
Jaga
9 april 2026
wiesiek
8 april 2026
Jaga
8 april 2026
wiesiek
7 april 2026
wiesiek
6 april 2026
wiesiek
6 april 2026
eL. Marandhie
6 april 2026
eL. Marandhie