jest dobrze:) a ten tekst pod daje mu więcej niż najlepszejsza nawet jakość:)) [ja raczej w tym kontekście, że na trumlu raczej oglądam, niż czytam- a tym razem wot, niespodzianka- wciągnęło:)]
hossa, bo akurat na tym obrazie, to jest akryl z olejem zmieszany, a faktura robiona jest ze specjalnego kleju. Gdy wyschnie nakłada się na niego farby, ale to wszystko jest generalnie płaskie, tylko lekko chropawe. Okropnie dużo z tym babrania, ale cały pic jest właśnie w tej fakturze i w operacji światłem. Edek w Berlinie siedzi sam bez telewizora od dwudziestu lat, więc ma fabrykę obrazów,
:) właściwie nie oglądam telewizji od kilku lat, czasem zaglądnę na zwierzęce programy, albo na kulturę, coby nie odstawać za bardzo;d wiesz, lubię Edka za jego obrazy:)
hossa ja też mało patrzę w ekran, czasem właśnie o Kulturę zahaczę, no i niekiedy na Europie jakiś porządny film dadzą. Książki głównie czytam, choć utknęłam ostatnio na takiej kobyle pt "Wyznaję" i nie mam kiedy jej skończyć:) Już raz pisałam, że jak będziesz w Berlinie, u rodziny i będziesz miała ochotę, to wpadnij do Edka, on się ucieszy. Powiedz tylko kiedy się wybierasz, to dam ci adres i numer telefonu na priv.
"Jeśli ktoś zapragnął dotrzeć do Gorgon, potrzebował pomocy sióstr Graj, albowiem - opowiada Hezjod - Gorgony mieszkały jeszcze dalej niż Graje, dalej w kierunku Nocy, [...]. Trzy były Gorgony [...]; trzecia, Meduza, podług imienia również mogłaby należeć do morza: "medusa" oznacza "władczynię" [...]. [...] trudno uwierzyć, by Gorgona mogła być wyłącznie odrażająca i przeraźliwa, albowiem imię to nadawano również małym dziewczynkom, po których rodzice z pewnością nie spodziewali się, że wyrosną na straszydła. Meduza była jedyną śmiertelną istotą pośród trzech sióstr. [...] Obok śmiertelnej kładł się w miękkiej trawie, pośród wiosennego kwiecia Posejdon [...] Opowieść ta każe sytuować Meduzę gdzieś w pobliżu Persefony [...]". [dopełnienie poza cytatem od issy: Posejdon był kochankiem Meduzy, i ojcem Pegaza, który wyskoczył później z przeciętej przez herosa szyi Meduzy].
"Meduza (gr. Μέδουσα Médousa, łac. Medusa) – w mitologii greckiej była najmłodszą z trzech Gorgon i najgroźniejszą (często przypisuje się imię Gorgony samej tylko Meduzie). Zamiast włosów miała węże, a jej spojrzenie zamieniało żywe istoty w kamień. Jedynym lekiem na to były łzy jednorożca.
Mit o Meduzie uległ ewolucji. Z początku Meduza była jednym z bóstw przedolimpijskich, potworem. W późniejszych wersjach zaczęto ją uważać za ofiarę zemsty bogini Ateny. Meduza miała być piękną dziewczyną, która ośmieliła się rywalizować urodą z boginią. Atena zamieniła więc Meduzę (i jej siostry, Steno i Euriale) w skrzydlate, okropnie brzydkie potwory ze żmijami zamiast włosów i szponami u dłoni.
Meduza została zabita przez Perseusza, który odciął jej głowę, a z krwi z rozciętej szyi Gorgony narodzili się Pegaz i Chrysaor. Jej głowę Atena umieściła na egidzie, tarczy Zeusa." wilkipedia. Ta na obrazie jest dość sympatyczna, tylko te węże zamiast włosów robią swoje:) Dzięki Issa za odwiedziny i opis.
Agnieszko z Doliny Issy, napisałam długi komentarz i znikł, więc rzeknę krótko. Pierwsza wersja usytuowania Meduzy bliżej Persefony bardziej do mnie przemawia, bo nie sądzę, żeby sam Posejdon zakochał się w aż tak odrażającej Gorgonie i w dodatku uwiódł ją w dolinie Ateny, choć gusta są różne, a miłość ślepa:). Chyba, że uznać Meduzę za ofiarę zemsty bogini Ateny, więc taka jak ją wilkipedia przedstawia stała się znacznie później. Doprawdy niezbadane są ścieżki bogów, bóstw i Gorgon:)
:) wiesz, mnie bardzo zaintrygował i ten akrylzolejemzmieszany, i tekst, który z nim obcuje, i przypomniane na powrót przez nie motywy Meduzy. myślę, że to jakaś część tego, co bez zbędnego pośpiechu gromadzi się do rozmowy przy otchłaniach gdzie indziej, gdzie Masłowska niemożliwość in corpore :)
ja słyszałam ten mit jeszcze w innej formie, otóż Meduza była skromną dziewicą i piękną kapłanką w świątyni Ateny, bardzo spodobała się Posejdonowi i ten chciał ją posiąść, ale ona wolała zachować czystość by móc dalej służyć Atenie. Posejdon nie lubił by mu odmawiać, więc któregoś dnia zmusił ją do czynów nierządnych na terenie świątyni. Jak się Atena o tym dowiedziała, wpadła w furię i nie bacząc na niewinność Meduzy tak ją ukarała, Posejdon całą sprawę przemilczał.
Wersje trzy, że można by nimi obdzielić akurat trzy Gorgony, ale dotyczą jednej. Dzięki Dorotko za link do filmu, obejrzę później, bo teraz zaganiana jestem:)
Zaczęłam niedawno, bez pośpiechu, w cząstkach, oglądać film o Meduzie, którą zalinkowała deRuda. I, zanim dziś pójdę w real inny niż wirtual, i zanim powiem o tym, jak mi było przy tym filmie, i zanim wrócę w tamte inne Otchłanie, te wierszowe, tutaj na trochę zostanę teraz.
Ale co z tego? Co Meduza wyprawia z tym najwłaściwszym z najwłaściwszych Naprzodem, który oznacza nieustający ruch do przodu, niezatrzymywanie się, postęp bez ociągania się, zwlekania, bez zwłoki?
Oczy opuściła, zamiast je wbijać w Przyszłość. Jak więc w ogóle ma myśleć o Przyszłości? To głupie, czyż nie? Tak zgarbić się nad znakami, które domagały się opuszczenia powiek. Kto to widział takie fanaberie. Takie chimery. No kto?
(p.s. ona tak trzyma ten rylec czy rysik - czy co tam jeszcze nie wiemy chociaż możemy i / lub będziemy wiedzieć lub nie wiedzieć - że myśl o zegarze słonecznym lub zegarze żarówkowym wydaje się całkiem dorzeczna) kic
(tak swoją drogą, jesteś, Małgosia, pierwszą osobą, która na Trumlu widzialnie dla mnie odczytała ten akurat sens, wśród tych rozmaitych sensów, jakie świadomie chciałam pomieścić w jednym, możliwie jak najkrótszym, wybranym dla Trumla imieniu - bo mieszkają w nim inne znaczenia też, i issa ma być do nich konfiguracją odsyłaczy do wyboru dla kogoś, kogo spotkam. jest i ten, dostrzeżony przez Ciebie, wśród nich)
ufff (ać! nać! ;d) zatem, jako się rzekło, tym wszystkim jestem, tak, i jeszcze innymi Agnieszkami. Jednak we wszystkich postaciach, w jakie mogę przyjmować, wolę mówić o tym, co znam jak najmożliwiej blisko niż o tym, czego nie znam.
Dlatego, skoro już wczoraj w ogóle spojrzałam na tamten na Samej Górze zegar słoneczny czy zegar żarówkowy, ten zegar u Meduzy, który powstał z jej ręki i narzędzia w niej, i światła skądś, dlatego, ufff wtóre ;d, skoro wyraźniej zauważyłam, jak się tam mierzy czas,
Wprawdzie znaki na tabliczce nieco się zamazują w Fakturze, jaką dostały z ręki tego, kto stworzył piszącą Meduzę, tracą te litery ostrość, trochę może tak, jak wtedy, gdy się na coś zaczyna patrzeć przez łzy, ale chyba jednak mimo to można je odczytać w miarę pewnie.
(Zresztą, jeżeli znaki odczytam z omyłkami, dalsza droga może pokazać skutki takich niedokładności w odczytywaniu źródeł, więc tak czy inaczej, może być Drogą Po Coś :)
Chodziło o coś innego niż czasownikowy ruch, z jego dynamikami. Chodziło o coś innego niż możliwy w czasowniku obok czynności - też stan, z jego możliwymi żywiołowościami, poruszeniami itd. itepe.
Gdyby to miał być kiełek do czasownika, to ten akurat jest przecież z rodziny tych złożonych, zatem, należałoby oczekiwać może ich zeige an lub innej postaci, osobowej lub nie, ale wprawiającej w ruch, i to ruch konkretyzowany.
Mógłby być bezokolicznik, i wprowadzałby jednak w Strefy Bezpośredniego Działania, ale tylko mógłby: N zostało niedopisane. I takim już pozostanie dla przechodnia: możliwe, ale niespełnione. Niewidzialne, chociaż prawdopodobne.
No i sama Meduza, w takim ułożeniu, jakie jej nadano, z takim wyposażeniem, jakie ma, sprawia wrażenie, że chociaż jest na tabliczce miejsce na kończące N, to Pisząca raczej rysika czy rylca tam już nie przyłoży. Ręka z nim jest gdzie indziej.
Niemiecki daje mu "die". I w momencie, gdy sobie to uświadomić / przypomnieć, że to wyraz rodzaju żeńskiego, to Anzeige może być równie dobrze tutaj jako imię dla Meduzy. Gramatyka wywołuje je jako słowo kobiece.
Jego znaczenia sytuują Meduzę w dość osobliwych miejscach. Jeżeli ktoś chciałby znaleźć dla zbioru znaczeń Anzeige jedno słowo, które obejmuje ich istotę, to może być to chyba słowo:
Ale, jednak, wszystkie te, które wytropiłam dodatkowo, mogą zawrzeć się w spokoju bez nadużyć między tymi najpopularniejszymi: anonsem / ogłoszeniem; doniesieniem / donosem; i wskazówką, ale raczej właśnie w spotkaniu człowiek - rzecz, niż w jakimkolwiek innym.
W pierwsze dwie sfery znaczeń wpisana jest naturalnie transgresja z osobistego w publiczne; przy czym, to interesujące, tak wpisana, że związki osobistego z publicznym mogą być zarówno akceptowane (w tym moralnie / etycznie), jak i nie, i zarówno jawne, jak i niejawne.
(dla jasności: w pozostałych dwóch także, ale bardziej skryta, i prędzej w modyfikowanym znaczeniu: wejścia w anonimowość, a dopiero w tle - odczłowieczenia)
Filtrem dla wszystkich Trzech Kręgów jest jednak przede wszystkim: instytucja. We wszystkich jej możliwych słownikowych znaczeniach. Łącznie z zakładem produkcyjnym.
To imię Meduzy, Meduzy Anzeige, jednak o wiele rzadziej ma szansę występować w zdarzeniach beztroskich, czy gwarantujących swobodę bycia, a o wiele częściej zagra w zdarzeniach z natury - represywnych.
Sama Anzeige, jako słowo, reprezentuje pojęcie, nie ciało. Abstrakcję wyizolowaną. Nie - człowieka. Ideę zorganizowaną prędzej niż krew, kość, chrząstkę, oddech, ślinę, spermę, śluz, mięso itd.
Kim ona jest? Kim jest Anzeige? Kim jest Meduza Anzeige? I czemu reszta tabliczki jest - niewypełniona, chociaż Pisząca wodzi po niej rysikiem czy rylcem?
I czy ona w ogóle stawia znaki o sobie? Pisze o sobie? Bo może cała ta droga, jaką razem, Małgosiu, teraz przeszłyśmy, była o tym, czym Meduza nie jest? Może ona pisze o kimś Innym?
Wiesz, M. i E., pomyślałam, a może bliżej tego, co rzeczywiście się stało, raczej pomyślało misie, tak w rozbłysku, że miejsca, do jakich doszłyśmy, i, dość niespodzianie jednak chyba dla Ciebie i dla mnie (nie wiem, w każdym razie dla mnie - nie do przewidzenia to było) rozpoznajemy razem, mogą chcieć pewnego komfortu, jakiego ja dotąd raczej im mało dawałam.
Podaruję Meduzie Anzeige fragment z mojego dość dawno pisanego Dziennika. Pisałam go w czasach, które dla mnie (co zresztą będzie widać za chwilę jasno) były czasem całkowitego rozbicia światów, w jakich żyłam dotąd. Czasem wyboru, miotania się między "żyć" czy może jednak "nie żyć"? I próby buntu. Przeciwstawienia się śmierci.
Do tak granicznej mocy wtedy doszłam, że przez jakiś czas mówiłam "moje życie nr jeden". I z tym wstępem, zostawiam cząstkę zapisków z prehistorii Agnieszki.
Czy to życie iluzjami? Nie. To to, co mi zostało. Bez roztkliwienia i żalu. Entuzjazm trzeba znaleźć, wypracować? To obłąkane miejsce w moim myśleniu. „Uczucia są albo ich nie ma” – zacytuję samą siebie i wybuchnę śmiechem.
Wierzę, że to chaos, z którego mam porządek. Nie wolno mi patrzeć oczami tłumu na to, gdzie jestem, bo stracę nadzieję, śpiewność. Czego nie widzę? Gdzie jest mój początek? [...] Chciałabym powiedzieć, że „kiedy się boję, żadna metafora nie jest przy mnie bezpieczna”. Widać się nie boję. [...] Chcę żyć, a nie roślinnieć. Chcę żyć, a nie dziecinnieć. [...]
[...] Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie teraz. Nie wolno zakładać, że to wszystko na nic, a raczej wolno, lecz wtedy przyszłość rozproszy się – i stłamsi.
Dżizas...Jestem goła. Agnieszka Agnieszka Agnieszka Agnieszka. Tafla lodu na stawie. Agnieszka. Agnieszka. Agnieszka. A może zmienić imię? Nie. Agnieszki tak naprawdę jeszcze nie było. Agnieszko. Minuta po minucie. Dzień po dniu. Agnieszko.
[I z tym możemy, ufam, iść dalej, może bardziej z sensem i po coś. Jednak, w każdej chwili, w każdym miejscu tej drogi - można powiedzieć: nie. Jeżeli ja usłyszę je od Ciebie, jakieś "nie, dalej nie", zatrzymam się od razu, bez pytań, rozumiejąc, więc i bez obrażeń. I to też jest ważne, M.)]
Agnieszko z doliny Issy, jesteś niesamowita. Wyobraź sobie, że tytuł obrazu pierwotnie brzmiał „Donos Meduzy”. Chodziło tu głównie o osobiste „ wycieczki” ojca w stosunku do pewnej kobiety, która dawno temu napisała na niego jakiś donos do urzędu. Była to śliska sprawa, niosła za sobą ogromne konsekwencje i kosztowała go tyle zdrowia, że owa pani zaczęła jawić mu się jako Meduza donosicielka, której celem jest działanie na szkodę. W tym wzburzeniu wydawała mu się wówczas najstraszniejszą z Gorgon, której wzrok zamieniał żywe istoty w kamienie, bo tylko taką wersję znał z mitologii.
Jest to zresztą pierwszy obraz, który namalował na emigracji, a potem mnie nim obdarował.
Z nim jednak wiąże się druga, późniejsza już historia, tyle samo uzdolnionej muzycznie co schorowanej kobiety, która swego czasu przychodziła do mnie na pogaduchy. Gdy rozmawiałyśmy włosy Meduzy stale przyciągały jej uwagę. Twierdziła, że od dawna mieszka w podobnym gnieździe węży i powoli traci głos, wzrok, siebie itd. Historia gołębia połkniętego przez węża nie jest więc całkowicie wyssana z palca. Dzięki Agnieszko za fragmenty z Twego dziennika.
Na moich Drogach po Otchłaniach Wiersza Sprzed Lat jest już trochę koniec, trochę nie. Natomiast została jeszcze Droga Meduz - i ona jest teraz jeszcze do zakończenia; zresztą, wydaje się, że tamte wierszowe i miejscowe pozostawały w połączeniach.
P.s. Przypomniał mi się film "Życie na podsłuchu", chyba jeden z nielicznych, który z jakim takim sensem stara się opowiadać o Meduzie Anzeige. Jeśli nie znasz, może miałabyś ochotę obejrzeć w jakimś sprzyjającym czasie, Małgosiu (i E.)
nie znam filmu, albo tytułu nie kojarzę, dzięki Agnieszko z doliny Issy za polecenie. Ostatnio kiepsko się czuję, że tylko w łóżku leżeć i filmy oglądać.
:) chyba miewam podobne chęci ostatnio. kiedy tak chodzę, chodzę, chodzę, i robi się coraz zimniej, to ja idę wprawdzie nadal, ale z myślą o śnie zimowym w głębi lub przynajmniej zimowym jakimś Łożu do Oglądania z niego Świata na Leżąco. A przecież nic takiego ani niedźwiedziom człekokształtnym, ani Agnieszkom z Doliny Issy nie przysługuje. Najlepszego dla Ciebie, Małgosiu
Niedźwiadkom człekokształtnym mogłoby przysługiwać więcej snu niż na przykład zajączkom szarakom. Nie do pomyślenia, żeby chodziły po ulicach, gdy nastanie zima i wspinały się na zaspy, miast leżeć wygodnie przy kominku z książką w łapkach i zbierać siły na wiosnę:) Najlepszego Agnieszko z doliny Issy i jak najwięcej odpoczynku, bo ja już padam.
Mam sentyment do tego imienia, bo lubiłam Osiecką. Udało mi się z Nią porozmawiać na trzy miesiące przed Jej śmiercią. Poruszyła wtedy tyle dla mnie istotnych tematów, że do dziś jestem pod wrażeniem Jej empatii, wrażliwości, wnikliwości i szacunku dla rozmówcy.
także (o ile nie przede wszystkim) za tekst pod
zgłoś
Dzięki Kamaja.
zgłoś
Zdjęcie jest słabej jakości, ale na dzień dzisiejszy tylko takim dysponuje.
zgłoś
jest dobrze:) a ten tekst pod daje mu więcej niż najlepszejsza nawet jakość:)) [ja raczej w tym kontekście, że na trumlu raczej oglądam, niż czytam- a tym razem wot, niespodzianka- wciągnęło:)]
zgłoś
:)
zgłoś
Mayowo-Inkowo-Aztekowo:)))a tekst cacy:)))))))
zgłoś
Dzięki Bazylku, to ojca pierwsza praca była, ta z gatunku tych jak Ty to fanie ująłeś D 3.:)
zgłoś
:))- szkoda że flesz zaklóca odbiór
zgłoś
Zdjęłam szkło i zrobiłam zdjęcie, ale nie wiedzieć czemu kolory są bardziej spłowiałe.
zgłoś
ciekawi mnie faktura.Czy to co widać to chropowate podobrazie? czy też efekt artystyczny?
zgłoś
Podobno akryl, a ja wciąż się dziwuję, bo to akryl jak plastelina, niesamowite.
zgłoś
hossa, bo akurat na tym obrazie, to jest akryl z olejem zmieszany, a faktura robiona jest ze specjalnego kleju. Gdy wyschnie nakłada się na niego farby, ale to wszystko jest generalnie płaskie, tylko lekko chropawe. Okropnie dużo z tym babrania, ale cały pic jest właśnie w tej fakturze i w operacji światłem. Edek w Berlinie siedzi sam bez telewizora od dwudziestu lat, więc ma fabrykę obrazów,
zgłoś
:) właściwie nie oglądam telewizji od kilku lat, czasem zaglądnę na zwierzęce programy, albo na kulturę, coby nie odstawać za bardzo;d wiesz, lubię Edka za jego obrazy:)
zgłoś
hossa ja też mało patrzę w ekran, czasem właśnie o Kulturę zahaczę, no i niekiedy na Europie jakiś porządny film dadzą. Książki głównie czytam, choć utknęłam ostatnio na takiej kobyle pt "Wyznaję" i nie mam kiedy jej skończyć:) Już raz pisałam, że jak będziesz w Berlinie, u rodziny i będziesz miała ochotę, to wpadnij do Edka, on się ucieszy. Powiedz tylko kiedy się wybierasz, to dam ci adres i numer telefonu na priv.
zgłoś
heh:) Dziękuję, jeśli będę w Berlinie, to znaczy wcześniej, odezwę się, nie byłam tam kilkanaście lat:)
zgłoś
Ok. Ja chyba już z rok. Ojciec tu częściej przyjeżdża:)
zgłoś
:)
zgłoś
"Jeśli ktoś zapragnął dotrzeć do Gorgon, potrzebował pomocy sióstr Graj, albowiem - opowiada Hezjod - Gorgony mieszkały jeszcze dalej niż Graje, dalej w kierunku Nocy, [...]. Trzy były Gorgony [...]; trzecia, Meduza, podług imienia również mogłaby należeć do morza: "medusa" oznacza "władczynię" [...]. [...] trudno uwierzyć, by Gorgona mogła być wyłącznie odrażająca i przeraźliwa, albowiem imię to nadawano również małym dziewczynkom, po których rodzice z pewnością nie spodziewali się, że wyrosną na straszydła. Meduza była jedyną śmiertelną istotą pośród trzech sióstr. [...] Obok śmiertelnej kładł się w miękkiej trawie, pośród wiosennego kwiecia Posejdon [...] Opowieść ta każe sytuować Meduzę gdzieś w pobliżu Persefony [...]". [dopełnienie poza cytatem od issy: Posejdon był kochankiem Meduzy, i ojcem Pegaza, który wyskoczył później z przeciętej przez herosa szyi Meduzy].
zgłoś
[Karl Kerényi, Mitologia Greków, 2002, s. 46-47]
zgłoś
"Meduza (gr. Μέδουσα Médousa, łac. Medusa) – w mitologii greckiej była najmłodszą z trzech Gorgon i najgroźniejszą (często przypisuje się imię Gorgony samej tylko Meduzie). Zamiast włosów miała węże, a jej spojrzenie zamieniało żywe istoty w kamień. Jedynym lekiem na to były łzy jednorożca. Mit o Meduzie uległ ewolucji. Z początku Meduza była jednym z bóstw przedolimpijskich, potworem. W późniejszych wersjach zaczęto ją uważać za ofiarę zemsty bogini Ateny. Meduza miała być piękną dziewczyną, która ośmieliła się rywalizować urodą z boginią. Atena zamieniła więc Meduzę (i jej siostry, Steno i Euriale) w skrzydlate, okropnie brzydkie potwory ze żmijami zamiast włosów i szponami u dłoni. Meduza została zabita przez Perseusza, który odciął jej głowę, a z krwi z rozciętej szyi Gorgony narodzili się Pegaz i Chrysaor. Jej głowę Atena umieściła na egidzie, tarczy Zeusa." wilkipedia. Ta na obrazie jest dość sympatyczna, tylko te węże zamiast włosów robią swoje:) Dzięki Issa za odwiedziny i opis.
zgłoś
:) zauważyłaś może, Małgosiu, jak bardzo różnią się od siebie te dwa opisy?
zgłoś
Agnieszko z Doliny Issy, napisałam długi komentarz i znikł, więc rzeknę krótko. Pierwsza wersja usytuowania Meduzy bliżej Persefony bardziej do mnie przemawia, bo nie sądzę, żeby sam Posejdon zakochał się w aż tak odrażającej Gorgonie i w dodatku uwiódł ją w dolinie Ateny, choć gusta są różne, a miłość ślepa:). Chyba, że uznać Meduzę za ofiarę zemsty bogini Ateny, więc taka jak ją wilkipedia przedstawia stała się znacznie później. Doprawdy niezbadane są ścieżki bogów, bóstw i Gorgon:)
zgłoś
:) wiesz, mnie bardzo zaintrygował i ten akrylzolejemzmieszany, i tekst, który z nim obcuje, i przypomniane na powrót przez nie motywy Meduzy. myślę, że to jakaś część tego, co bez zbędnego pośpiechu gromadzi się do rozmowy przy otchłaniach gdzie indziej, gdzie Masłowska niemożliwość in corpore :)
zgłoś
ja słyszałam ten mit jeszcze w innej formie, otóż Meduza była skromną dziewicą i piękną kapłanką w świątyni Ateny, bardzo spodobała się Posejdonowi i ten chciał ją posiąść, ale ona wolała zachować czystość by móc dalej służyć Atenie. Posejdon nie lubił by mu odmawiać, więc któregoś dnia zmusił ją do czynów nierządnych na terenie świątyni. Jak się Atena o tym dowiedziała, wpadła w furię i nie bacząc na niewinność Meduzy tak ją ukarała, Posejdon całą sprawę przemilczał.
zgłoś
a tutaj film dokumentalny o tym http://www.youtube.com/watch?v=wgJyiQTcZIs
zgłoś
:) o, thx. zanotuję w zakładkach i obejrzę w sprzyjającym czasie
zgłoś
A tak na marginesie trochę wygląda jakby z gabinetu od DeRudej do Edka uciekła:)
zgłoś
yhm, trochę tak :) może mają jakichś wspólnych przodków w dalekiej, dalekiej przyszłości ;)
zgłoś
:)))
zgłoś
:d
zgłoś
:) w dalekiej przyszłości wszystko jest możliwe:)
zgłoś
yhm, yhm :)
zgłoś
Wersje trzy, że można by nimi obdzielić akurat trzy Gorgony, ale dotyczą jednej. Dzięki Dorotko za link do filmu, obejrzę później, bo teraz zaganiana jestem:)
zgłoś
:))
zgłoś
I obraz i tekst tak samo ciekawe, warte uwagi.
zgłoś
Dzięki Kamyszku:)
zgłoś
fajne obraz w orginale lepszy ale i tu widać rękę mistrza
zgłoś
Zaczęłam niedawno, bez pośpiechu, w cząstkach, oglądać film o Meduzie, którą zalinkowała deRuda. I, zanim dziś pójdę w real inny niż wirtual, i zanim powiem o tym, jak mi było przy tym filmie, i zanim wrócę w tamte inne Otchłanie, te wierszowe, tutaj na trochę zostanę teraz.
zgłoś
Można przyjrzeć się tutejszej Meduzie tak, jakby była jednym z upostaciowań Linearności, o jakiej mowa w Wierszowych Otchłaniach.
zgłoś
Z takiej perspektywy może się wydawać - uwięziona.
zgłoś
Bo co się wśród obrazu dzieje z najsłodszym sloganem Linearności, z jej najukochańszym "Naprzód!"?
zgłoś
Wprawdzie Meduza ma ciało zwrócone we właściwym kierunku czy też we właściwą stronę: do prawej.
zgłoś
Nie ogląda się za siebie. Nie cofa się. Nie zawraca. Nie szuka tam, gdzie pono szukać nie warto.
zgłoś
Ale co z tego? Co Meduza wyprawia z tym najwłaściwszym z najwłaściwszych Naprzodem, który oznacza nieustający ruch do przodu, niezatrzymywanie się, postęp bez ociągania się, zwlekania, bez zwłoki?
zgłoś
Zamiast patrzeć przed siebie i iść, Meduza tkwi nad pismem. Trwoni Czas. A Czas, jak wiadomo, to oczywiste!, ucieka. I trzeba go ścigać.
zgłoś
Oczy opuściła, zamiast je wbijać w Przyszłość. Jak więc w ogóle ma myśleć o Przyszłości? To głupie, czyż nie? Tak zgarbić się nad znakami, które domagały się opuszczenia powiek. Kto to widział takie fanaberie. Takie chimery. No kto?
zgłoś
"Wzrok meduzy zmarmurzał"
zgłoś
może tak może nie. kto to wie kto to wie
zgłoś
(p.s. ona tak trzyma ten rylec czy rysik - czy co tam jeszcze nie wiemy chociaż możemy i / lub będziemy wiedzieć lub nie wiedzieć - że myśl o zegarze słonecznym lub zegarze żarówkowym wydaje się całkiem dorzeczna) kic
zgłoś
Jestem zwierzęciem, nie-dźwiedziem, Misiem Dzyń Dzyń, i tak samo Agnieszką z Doliny Issy,
zgłoś
(tak swoją drogą, jesteś, Małgosia, pierwszą osobą, która na Trumlu widzialnie dla mnie odczytała ten akurat sens, wśród tych rozmaitych sensów, jakie świadomie chciałam pomieścić w jednym, możliwie jak najkrótszym, wybranym dla Trumla imieniu - bo mieszkają w nim inne znaczenia też, i issa ma być do nich konfiguracją odsyłaczy do wyboru dla kogoś, kogo spotkam. jest i ten, dostrzeżony przez Ciebie, wśród nich)
zgłoś
ufff (ać! nać! ;d) zatem, jako się rzekło, tym wszystkim jestem, tak, i jeszcze innymi Agnieszkami. Jednak we wszystkich postaciach, w jakie mogę przyjmować, wolę mówić o tym, co znam jak najmożliwiej blisko niż o tym, czego nie znam.
zgłoś
Dlatego, skoro już wczoraj w ogóle spojrzałam na tamten na Samej Górze zegar słoneczny czy zegar żarówkowy, ten zegar u Meduzy, który powstał z jej ręki i narzędzia w niej, i światła skądś, dlatego, ufff wtóre ;d, skoro wyraźniej zauważyłam, jak się tam mierzy czas,
zgłoś
to i uważniej zaczęłam przyglądać się - tarczy zegara.
zgłoś
No bo jak można z rzeczywistym sensem mówić o piśmie, którego się nie przeczytało i / lub nie rozumie?
zgłoś
Wprawdzie znaki na tabliczce nieco się zamazują w Fakturze, jaką dostały z ręki tego, kto stworzył piszącą Meduzę, tracą te litery ostrość, trochę może tak, jak wtedy, gdy się na coś zaczyna patrzeć przez łzy, ale chyba jednak mimo to można je odczytać w miarę pewnie.
zgłoś
(Zresztą, jeżeli znaki odczytam z omyłkami, dalsza droga może pokazać skutki takich niedokładności w odczytywaniu źródeł, więc tak czy inaczej, może być Drogą Po Coś :)
zgłoś
A w zbliżeniu może się wydawać, że na tabliczce napisano ANZEIGE.
zgłoś
I co teraz z tym ANZEIGE u Meduzy - zrobić?
zgłoś
Chyba ten zbiór znaków czasownikiem być nie zamierzał?
zgłoś
Chodziło o coś innego niż czasownikowy ruch, z jego dynamikami. Chodziło o coś innego niż możliwy w czasowniku obok czynności - też stan, z jego możliwymi żywiołowościami, poruszeniami itd. itepe.
zgłoś
Gdyby to miał być kiełek do czasownika, to ten akurat jest przecież z rodziny tych złożonych, zatem, należałoby oczekiwać może ich zeige an lub innej postaci, osobowej lub nie, ale wprawiającej w ruch, i to ruch konkretyzowany.
zgłoś
To ciekawe jest, nożesz :d Moment. idę zaparzyć kawę na tę drogę. I z nią wracam.
zgłoś
Mógłby być bezokolicznik, i wprowadzałby jednak w Strefy Bezpośredniego Działania, ale tylko mógłby: N zostało niedopisane. I takim już pozostanie dla przechodnia: możliwe, ale niespełnione. Niewidzialne, chociaż prawdopodobne.
zgłoś
No i sama Meduza, w takim ułożeniu, jakie jej nadano, z takim wyposażeniem, jakie ma, sprawia wrażenie, że chociaż jest na tabliczce miejsce na kończące N, to Pisząca raczej rysika czy rylca tam już nie przyłoży. Ręka z nim jest gdzie indziej.
zgłoś
Wobec wysokiego prawdopodobieństwa przyjmijmy zatem, że to jest skończone słowo: ANZEIGE.
zgłoś
Niemiecki daje mu "die". I w momencie, gdy sobie to uświadomić / przypomnieć, że to wyraz rodzaju żeńskiego, to Anzeige może być równie dobrze tutaj jako imię dla Meduzy. Gramatyka wywołuje je jako słowo kobiece.
zgłoś
Gdyby uznać je za imię Meduzy, byłoby imieniem z brutalności, zważywszy wrażliwość przypisywaną kobietom w obiegowych pojęciach.
zgłoś
Jego znaczenia sytuują Meduzę w dość osobliwych miejscach. Jeżeli ktoś chciałby znaleźć dla zbioru znaczeń Anzeige jedno słowo, które obejmuje ich istotę, to może być to chyba słowo:
zgłoś
pogranicze.
zgłoś
Między publicznym a osobistym. Między Ja i Władzą. Między Ja i Maszyną.
zgłoś
Zafrapowana tym Anzeige, poszłam do słowników, zakładając, że znaczenia, jakie bez nich mogę odtworzyć, mogą okazać się za wąskie.
zgłoś
Ale, jednak, wszystkie te, które wytropiłam dodatkowo, mogą zawrzeć się w spokoju bez nadużyć między tymi najpopularniejszymi: anonsem / ogłoszeniem; doniesieniem / donosem; i wskazówką, ale raczej właśnie w spotkaniu człowiek - rzecz, niż w jakimkolwiek innym.
zgłoś
W pierwsze dwie sfery znaczeń wpisana jest naturalnie transgresja z osobistego w publiczne; przy czym, to interesujące, tak wpisana, że związki osobistego z publicznym mogą być zarówno akceptowane (w tym moralnie / etycznie), jak i nie, i zarówno jawne, jak i niejawne.
zgłoś
W trzeciej sferze znaczeń bez trudu może się pojawiać depersonalizacja.
zgłoś
(dla jasności: w pozostałych dwóch także, ale bardziej skryta, i prędzej w modyfikowanym znaczeniu: wejścia w anonimowość, a dopiero w tle - odczłowieczenia)
zgłoś
Filtrem dla wszystkich Trzech Kręgów jest jednak przede wszystkim: instytucja. We wszystkich jej możliwych słownikowych znaczeniach. Łącznie z zakładem produkcyjnym.
zgłoś
Wyświetla się także, razem z notyfikacją, motyw niewypłacalności; a także obecności w nieraz miażdżącej machinie państwa.
zgłoś
To imię Meduzy, Meduzy Anzeige, jednak o wiele rzadziej ma szansę występować w zdarzeniach beztroskich, czy gwarantujących swobodę bycia, a o wiele częściej zagra w zdarzeniach z natury - represywnych.
zgłoś
Sama Anzeige, jako słowo, reprezentuje pojęcie, nie ciało. Abstrakcję wyizolowaną. Nie - człowieka. Ideę zorganizowaną prędzej niż krew, kość, chrząstkę, oddech, ślinę, spermę, śluz, mięso itd.
zgłoś
Kim ona jest? Kim jest Anzeige? Kim jest Meduza Anzeige? I czemu reszta tabliczki jest - niewypełniona, chociaż Pisząca wodzi po niej rysikiem czy rylcem?
zgłoś
I czy ona w ogóle stawia znaki o sobie? Pisze o sobie? Bo może cała ta droga, jaką razem, Małgosiu, teraz przeszłyśmy, była o tym, czym Meduza nie jest? Może ona pisze o kimś Innym?
zgłoś
Ufff. Czas na odpoczynek chyba. Zostawię Opiekuna Przestrzeni:
zgłoś
http://www.youtube.com/watch?v=89E94wxRJw8
zgłoś
I wrócę, jako i zwykle, czyli kiedy wrócę. Do innego dobrego później. Pozdrowienie Agnieszki z Doliny Issy dla Małgosi. I E.
zgłoś
kic
zgłoś
Wiesz, M. i E., pomyślałam, a może bliżej tego, co rzeczywiście się stało, raczej pomyślało misie, tak w rozbłysku, że miejsca, do jakich doszłyśmy, i, dość niespodzianie jednak chyba dla Ciebie i dla mnie (nie wiem, w każdym razie dla mnie - nie do przewidzenia to było) rozpoznajemy razem, mogą chcieć pewnego komfortu, jakiego ja dotąd raczej im mało dawałam.
zgłoś
Zatem, skoro chcę iść dalej, dam im go.
zgłoś
Chodzi o równowagę, równoważność w otwieraniu. I dlatego zrobię coś, czego nigdy wcześniej nie zrobiłam, heh.
zgłoś
Podaruję Meduzie Anzeige fragment z mojego dość dawno pisanego Dziennika. Pisałam go w czasach, które dla mnie (co zresztą będzie widać za chwilę jasno) były czasem całkowitego rozbicia światów, w jakich żyłam dotąd. Czasem wyboru, miotania się między "żyć" czy może jednak "nie żyć"? I próby buntu. Przeciwstawienia się śmierci.
zgłoś
Do tak granicznej mocy wtedy doszłam, że przez jakiś czas mówiłam "moje życie nr jeden". I z tym wstępem, zostawiam cząstkę zapisków z prehistorii Agnieszki.
zgłoś
Czy to życie iluzjami? Nie. To to, co mi zostało. Bez roztkliwienia i żalu. Entuzjazm trzeba znaleźć, wypracować? To obłąkane miejsce w moim myśleniu. „Uczucia są albo ich nie ma” – zacytuję samą siebie i wybuchnę śmiechem.
zgłoś
Trudny jest każdy ruch. Bardzo trudny.
zgłoś
Czy notatki przydadzą się kiedyś?
zgłoś
Wierzę, że to chaos, z którego mam porządek. Nie wolno mi patrzeć oczami tłumu na to, gdzie jestem, bo stracę nadzieję, śpiewność. Czego nie widzę? Gdzie jest mój początek? [...] Chciałabym powiedzieć, że „kiedy się boję, żadna metafora nie jest przy mnie bezpieczna”. Widać się nie boję. [...] Chcę żyć, a nie roślinnieć. Chcę żyć, a nie dziecinnieć. [...]
zgłoś
[...] Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie teraz. Nie wolno zakładać, że to wszystko na nic, a raczej wolno, lecz wtedy przyszłość rozproszy się – i stłamsi.
zgłoś
Przestrzenie mojego umysłu nie mogą mnie zgubić. Ufam im. Przynajmniej jednemu muszę zaufać.
zgłoś
Dżizas...Jestem goła. Agnieszka Agnieszka Agnieszka Agnieszka. Tafla lodu na stawie. Agnieszka. Agnieszka. Agnieszka. A może zmienić imię? Nie. Agnieszki tak naprawdę jeszcze nie było. Agnieszko. Minuta po minucie. Dzień po dniu. Agnieszko.
zgłoś
[I z tym możemy, ufam, iść dalej, może bardziej z sensem i po coś. Jednak, w każdej chwili, w każdym miejscu tej drogi - można powiedzieć: nie. Jeżeli ja usłyszę je od Ciebie, jakieś "nie, dalej nie", zatrzymam się od razu, bez pytań, rozumiejąc, więc i bez obrażeń. I to też jest ważne, M.)]
zgłoś
Agnieszko z doliny Issy, jesteś niesamowita. Wyobraź sobie, że tytuł obrazu pierwotnie brzmiał „Donos Meduzy”. Chodziło tu głównie o osobiste „ wycieczki” ojca w stosunku do pewnej kobiety, która dawno temu napisała na niego jakiś donos do urzędu. Była to śliska sprawa, niosła za sobą ogromne konsekwencje i kosztowała go tyle zdrowia, że owa pani zaczęła jawić mu się jako Meduza donosicielka, której celem jest działanie na szkodę. W tym wzburzeniu wydawała mu się wówczas najstraszniejszą z Gorgon, której wzrok zamieniał żywe istoty w kamienie, bo tylko taką wersję znał z mitologii. Jest to zresztą pierwszy obraz, który namalował na emigracji, a potem mnie nim obdarował. Z nim jednak wiąże się druga, późniejsza już historia, tyle samo uzdolnionej muzycznie co schorowanej kobiety, która swego czasu przychodziła do mnie na pogaduchy. Gdy rozmawiałyśmy włosy Meduzy stale przyciągały jej uwagę. Twierdziła, że od dawna mieszka w podobnym gnieździe węży i powoli traci głos, wzrok, siebie itd. Historia gołębia połkniętego przez węża nie jest więc całkowicie wyssana z palca. Dzięki Agnieszko za fragmenty z Twego dziennika.
zgłoś
Na moich Drogach po Otchłaniach Wiersza Sprzed Lat jest już trochę koniec, trochę nie. Natomiast została jeszcze Droga Meduz - i ona jest teraz jeszcze do zakończenia; zresztą, wydaje się, że tamte wierszowe i miejscowe pozostawały w połączeniach.
zgłoś
P.s. Przypomniał mi się film "Życie na podsłuchu", chyba jeden z nielicznych, który z jakim takim sensem stara się opowiadać o Meduzie Anzeige. Jeśli nie znasz, może miałabyś ochotę obejrzeć w jakimś sprzyjającym czasie, Małgosiu (i E.)
zgłoś
nie znam filmu, albo tytułu nie kojarzę, dzięki Agnieszko z doliny Issy za polecenie. Ostatnio kiepsko się czuję, że tylko w łóżku leżeć i filmy oglądać.
zgłoś
:) chyba miewam podobne chęci ostatnio. kiedy tak chodzę, chodzę, chodzę, i robi się coraz zimniej, to ja idę wprawdzie nadal, ale z myślą o śnie zimowym w głębi lub przynajmniej zimowym jakimś Łożu do Oglądania z niego Świata na Leżąco. A przecież nic takiego ani niedźwiedziom człekokształtnym, ani Agnieszkom z Doliny Issy nie przysługuje. Najlepszego dla Ciebie, Małgosiu
zgłoś
Niedźwiadkom człekokształtnym mogłoby przysługiwać więcej snu niż na przykład zajączkom szarakom. Nie do pomyślenia, żeby chodziły po ulicach, gdy nastanie zima i wspinały się na zaspy, miast leżeć wygodnie przy kominku z książką w łapkach i zbierać siły na wiosnę:) Najlepszego Agnieszko z doliny Issy i jak najwięcej odpoczynku, bo ja już padam.
zgłoś
:)
zgłoś
Mam sentyment do tego imienia, bo lubiłam Osiecką. Udało mi się z Nią porozmawiać na trzy miesiące przed Jej śmiercią. Poruszyła wtedy tyle dla mnie istotnych tematów, że do dziś jestem pod wrażeniem Jej empatii, wrażliwości, wnikliwości i szacunku dla rozmówcy.
zgłoś
:) uściski, M. i E. i, jako i zwykle, do innego dobrego później
zgłoś
(a tu wrócę jeszcze raz. i snicknę :)
zgłoś