|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (37) Proza (4) Dziennik (5) Fotografia (1) Grafika (54) Książki (1)
Pocztówka poetycka (2) Handmade (4) O autorze Znajomi (62) | |
Zmiana sposobu prezentacji
1. Nie podejmuj żadnej pracy domowej, którą można odłożyć na jutro , a jutro pamiętaj, że jest pojutrze i popojutrze.
2.Leż na kanapie, nie myśl za dużo i dłub w nosie, a jeśli i to obrzydnie to tylko leż, albo zagraj całej trójce na nosie i uderz w sen.
3. Pamiętaj, że gdyby ci się chciało jak ci się nie chce, musiałbyś się drugi raz narodzić.
4. Nie pożądaj niczego ani nikogo prócz własnego lenistwa. Pozostałość wymaga wysiłku, a to już... spore zagrożenie dla twojej doskonałości.
5. Stosuj się do mądrych porad zdrowotnych. To pomoże ci w nieróbstwie dotrwać setki.
6.Jeśli coś zechcesz napisać pomyśl o dotąd nieprzeczytanych...w tym i noblistach. Zaraz ci się odechce.
7.Kup za samo spłacające się raty lodówkę samo napełniającą się, szybkowar i zmywarkę. Gdy grające kiszki kancerują uszy wyciągnij samo nakrywający się stolik spomiędzy bajek i w końcu zrób z niego użytek.
8.Gdy latające po chałupie lekceważki porządków osiągną spore rozmiary, a ty jakimś cudem jesteś nierobem estetą, wytresuj szmatę, miotłę ,odkurzacz. Pomyśl jednak, że od brudu raczej się nie umiera.
9.W kwestii seksu nie wysilaj się. Ominą cię zakwasy. Nikt nie jest tak doskonały jak własna ręka i choć Wasserman wtedy wypowie się o tobie ujemnie, wiedz że na jego pozytywnej opinii zależy tylko masochistom.
10. Pamiętaj, że czasem zaniechanie przynosi (...)
--- cały tekst ---
ponura klatka schodowa robi za spacerniak
Amor transparentnie sercuje jakiejś Kini
a Burek przypomina pieśni Hafiza suce z poddasza
lodówkozamrażarka od tygodnia psuje pokarm
pewnie topniejąc w przekonaniu
że pies wyje dla niej
pralka trawiąc brudy w bebechach
drażni sąsiadopolicjanta któremu
im dalej do anioła tym bliżej do Michała
i pięścią rzeźbi w ścianie
w administracji plotkują że
mamy największe zużycie wody w kamienicy
a ty prostując pytajniki w wykrzykniki
ciskasz w pięty zdaniami
bez obaw przed rezonerstwem
migawki /IV/
kiedy z początkiem jesieni pojawiał się ogrodnik Antoni
z koszem owoców i słodyczy
prababcia z brzuchów arbuzów gruszek i jabłek
wyciągała uśmiech
przepędzając demony
kończyły się wojny pająków z muchami
a żurawie otwierały kluczem niebo
miś pisał liryki kalekim lalkom
pajacyk skakał wyżej niż stworki
czekoladopodobne smakowały jak z Wedla
zmieniała pudla z meblościanki w owcą
trwało to do czasu gdy ojciec
z wnętrza maskotki chwytał połówkę.
przechodziłam wtedy na drugą stronę tęczy
ze mną stół i trzęsące się krzesło
stółzpowyłamywanyminogami
stółzpowyłamywanyminogami
ćwicz głupia dykcję powtarzaj
gryzłam dykcję zębami
wiatr tylko plecie
że domu już nie ma
bo zjadły go buldożery
a resztki obce buty wklepały w ziemię
/w rocznicę śmierci bliskiego/
schowana w listach
wygrzebuję mannę z wyrazów
układają się ciągiem domina
ostatni nadszarpnięty budzi początki
stwarzam nas na nowo
siedzę skulona pod ścianą
snieżyca opatuliła wiosnę pierzyną
a kraciasta papeteria od ciebie więzi słowa
pełne życiodajnych soków
czas nie wchłonie krat
powiadałeś
włosy zagęszcza dym z fajki
zapach amfory przenika do wewnątrz
a stukot maszyny do pisania
sygnalizuje istnienie drugiego pokoju
wciąż czuję w sobie twój ból
czoraj śnił cię mój sen
nasz dom zamknąłeś w trumnie
Przeglądam krajowe nowości literackie, by JAKOŚ przeżyć zimę.
Masłowska „ zabijając koty” reanimuje językiem na miesiąc, Janko z pasją i w dobrym stylu wprowadza w meandry miłości, Karpowicz /choć to raczej zaległość/ ożywia tyle bogów, że sama zaczynam czuć się bosko, Tuszyńska zaś sprawia, że zazdroszczę Tyrmandom amerykańskiej magii uczuć i przez to czuję się podle, że zazdroszczę. Na Dehnela zaś i innych kasy brak.
Wracam więc do praskiego Franza i jego fantazji, bo świat emocji Kafki to zwierciadło niedoskonałości „boskiego dzieła”, a przeglądanie się w tej machinie śmierci weszło mi w krew.
Pamiętam dzień, gdy zszedł do mnie z półki nie po to, by spółkować. Wyszedł z własnej „Przemiany” - odmieniony, prawdziwy i jasny w odbiorze. Inny od tego jak mi się niegdyś zdawało frustrata, z którym próbowałam zaprzyjaźnić się jeszcze w podstawówce.
Jednak zanim stał się bliski przeszłam parę kryzysów i przemian głównie na literę „e”, w których królowały te estetyczne, etyczne i wynikłe z elementarnych braków.
Podczas przeglądania biblioteczki, gdy zbyt nerwowo poszukiwałam czegoś do czytania, Kafka sfrunął w ramiona , by ułożyć się w dłoniach. Po chwili przemówił treścią dojrzałą i wchodząc w trzewia uwił w nich gniazdko.
„Przemiana” była dokładnie tym, czego w wymiarze psychiczny zaznałam (...)
--- cały tekst ---
