
Sorrowhead (ex Cheval), 7 stycznia 2026
(Ubiegłej zimy)
XXIX - MOTTO
Umarł, został po nim upór
(w formie czarnej sześciennej kolumny)
XXX - ZROZUMIEĆ I UMRZEĆ
Wszystko się ogląda
niczym się nie jest
twarze, przyroda -
i rzeczy zawikłane.
lubiłem wartościować
przez co mam na myśli ból
tak, był taki czas
przyjaciele zza grobu
przyjaciele w poznaniu
pisarze
zrozumieć i umrzeć
XXXIV - RÓŻOWY ŚWIT
Kot na balkonie
ręcznik na fotelu -
nudno jest.
Rembrandt
czy Goya?
Mawiają,
że pielgrzymowi
nic się nie należy.
Poniekąd jest ciało
które płonie
architektura
różowy świt
XXXV
Modliłbym się, gdyby nie ból -
choć mawiają, że Bóg skrywa
się w samym sercu śmierci.
Ale to jak u Maslowa - wytyka-
no mu trudne do przyjęcia za-
łożenia ontologiczne.
Yaro, 7 stycznia 2026
świat psychologii
z wizytą u psychiatry
dni smutnych ludzi
dragi deal życia sens
ponuro owszem obłęd
świat zbacza tonie
zamiękki ja na ten czas
jednak trwam
szybciej biegnie rym
rytm życia przeciął los
nie przywykłem
ciężki temat
nie przywykłem
myślałem że mną coś nie tak
wszystko pasuje budzi się nowe piękno
brakuje mi ciepla pocałunków
dlaczego umiera ostatnia szansa
szansa na spotkanie kiedyś niebo
czuję się źle upadamy starzejąc się
mógłbyś przyjść bo nie wytrzymam
Yaro, 7 stycznia 2026
po kałużach chadzam jak dziecko
wystukując imię deszczu
spadł kilka chwil przede mną
z ciemnych chmur teraz tęcza
połączyła niebo z ziemią
uciekam daleko
dokąd biegnę nie wiem
zielono jasne niebo bo ty
nie pozwolisz odejść
dalej jak na koniec palca
szukam deszczu który spadł
szukam wody która wsiąkła głęboko
pod skórą gnieżdżą się dreszcze
bywam dzieckiem mam się dobrze
rodzi się człowiek gdzieś daleko we mnie
Sorrowhead (ex Cheval), 6 stycznia 2026
Lubię ciszę bo w ciszy widzę
choć coraz bardziej chce mi się
rzygać
i ciągle czuję pustkę
coś się stało z moimi przegubami
stały się wiotkie
śnił mi się kiedyś diament który
zamienił się w węgiel
albo śniło mi się słońce
kłamliwe to bo lapidarne
noszę w sobie wełnę szklaną
i trociny
ciągle mi się nudzi
a przecież robię w papierologii
najlepiej jest od 8smej do 13stej
ponoć i Bogu trzeba wybaczyć
ile się pokutuje za bluźnierstwo
pół godziny?
Właściwie to lubię melancholię
jak się kocha bluesa to trzeba
na smutno
pozuję na siebie
robiąc 20.000 kroków dziennie
miasto trzeba przyznać niebrzydkie
za stary jestem żeby używać słowa
“hipokryzja”
etc. etc. etc.
na razie tyle
pozdro
(“Jedynym szczęściem jest rozmyślanie o szczęściu przyszłym” - Pascal
ale chodzi o jutro czy o Wieczność? - dopisek)
Sorrowhead (ex Cheval), 6 stycznia 2026
Barwne to jest, trzeba przyznać -
tłuste małolaty z fioletowymi włosami
między Bronxem a Krymem
w powietrzu czy barwie
cynobrowo-apokaliptycznej
samochody - pantery
i terror komunikacji
cyfrowej
różowa miłość
różowe techno
sam53, 6 stycznia 2026
zaparz zieloną herbatę
napój bogów o słonecznym cierpkim smaku
napar przy którym myśli wędrują blisko ciebie
gdy w małej filiżance świeżość nabiera koloru
a nasycone wilgocią młode listki usuwają zmęczenie
mgiełka cejlońskiego aromatu budzi zmysły
by na końcu języka
tam gdzie kubki smakowe są najwrażliwsze
jawić się czymś doskonalszym od pocałunku
przynieś mi w ustach choć jedną magiczną kroplę
smokjerzy, 6 stycznia 2026
Śnieg odpoczywa. Nie pada,
po prostu leży i trochę świeci.
Głowa mojego cienia trzyma się
z dala od mojej głowy.
Słońce tak nisko upadło. Za chwilę
stoczy się na samo dno. Wtedy
jedna z głów zniknie. W drugiej
zrobi się ciemno. Lub nie.
W zależności od tego,
co się pomyśli – jeśli się w ogóle
pomyśli.
sam53, 5 stycznia 2026
jakiś nie dotyk prędzej pocałunek
myśli o tobie zagubione we śnie
w zieleni liści wiosna do nas frunie
zmysłowy obłok nie czułem go wcześniej
kwietnej miłości kiedyś ty kwiatami
wonią konwalii gdy otwieram okno
zapachem maja gdy między wersami
słowa w bukiecie stają się pieszczotą
najczulszym szeptem zaplątanym w ciszę
gdy błękit nieba opada w ramiona
a wiatr chciał nie chciał epilog dopisze
zapach kobiety gotów mnie pokonać
smokjerzy, 4 stycznia 2026
spod sterty słów
wystaje samotny włos poety
to jedno
mu w życiu wyszło
Yaro, 3 stycznia 2026
jestem żołnierzem widzę świat z cywila
słońce zatacza koło wokół mnie
czasem uśmiechem witam je
czasem przez otwarte okno pada deszcz
karabin zamieniłem na kwiaty
na metalu rdza piękno barwi
to recepta na wolność i miłość
prawda ważna czułe słowa
piękno chwili i ciekawe miejsca
idę ulubioną drogą na uszach z reggae
nie szukając szczęścia łatwych pieniędzy
cieszy mnie źdźbło suchej trawy
garść ziemi dumny jestem tutaj
Ref.
obok widzisz świata blask
uśmiechnięty zieloną
drogą choćby deszcz
nie narzekaj bez słów
dobro wraca z karmą
pokochaj siebie daj znać
czy czujesz stary to co ja
Regulamin | Polityka prywatności | Kontakt
Copyright © 2010 truml.com, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.
11 stycznia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
11 stycznia 2026
Jaga
11 stycznia 2026
smokjerzy
11 stycznia 2026
violetta
10 stycznia 2026
wiesiek
10 stycznia 2026
ais
10 stycznia 2026
violetta
10 stycznia 2026
dobrosław77
10 stycznia 2026
Sorrowhead (ex Cheval)
9 stycznia 2026
AS