Zmiana sposobu prezentacji
rozerwane niebo zszywam palcami
na rozgrzanym dachu wirują gołębie.
W rytm weselnych dzwonów, słyszanych im tylko.
Sklejam gwiazdy i księżyc przywracam do pionu
polerując chmur gramaturę zerkam
na astrologiczny zegar - wybija północ.
Ja czeka
Ja czekam
Ty czekasz.
Pies szczeka do księżyca, wyje kot, miauczy mucha
warkot ciężarówek serce wprawia w drżenie
Gdybym wiedział jak zniknąć
polecieć za cieniem
Wziąłbym co potrzeba
Teoretycznie mogę użyć nitki
lecz wolę zagubione gwiazdy
nadziewać na cyrkiel
i patrzeć jak Twe ciało
wielkiej niedźwiedzicy
(...)
--- cały tekst ---
Bliżej Głowy niż Serca (sekstyna)
Zawsze bliżej głowy, niż serca są słowa
I bliżej do końca - nie początku strony
szybciej też wiruje zawadiackie pióro
I płynie w zdań tętnicach rozjuszona krew
Pisać więc nie wzbroni mi nikt pamiętnika -
nawet gdyby życie miało ruszyć wstecz
Nawet gdyby życie miało ruszyć wstecz
I gdyby mi Bóg wypomniał każde słowo
gdyby w nagłym szale kartki pamiętnika
nagle uleciały w cztery świata strony
ciepła znów zrobiła się zakrzepła krew -
będzie atramentem dla mojego pióra
Będzie testamentem dla mojego pióra
ku przestrodze dla tych którzy żyją wstecz
Że dwa razy nigdy nie utracą krwi
i że raz rzucone na wiatr mocne słowa
Tylko czas uchowa i pochowa strona -
zagubiona strofa w życia pamiętniku
W życiu tak okrutnym - poza pamiętnikiem
Gdzie woskowe ptaki oskubują z piór
(...)
--- cały tekst ---
Zjawa - czyli S.T Coleridge na wesoło, luźne tłumaczenie
Cała jej postać, bezeceństwa
nieziemskie zwisy pokrewieństwa,
Wszystko wypite. Język parzy
pośrodku wypalonej twarzy;
I kładzie się wśród nocnych zmaz
Niby jej duch ogromny głaz
Ona to sama z wielkim piskiem;
nad ranem wita łeb uściskiem.
Spadając nikt nie pyta
czy w dobrym kierunku
Biegnąc nikt nie pamięta
dokąd biegł i po co
Spieszmy się nie spieszyć
tak szybko chodzimy
zostaną po nas buty
i ślady na asfalcie
Spieszmy się nie gardzić
lenistwem z wyrzutem
wszak i tak z pogardą
kiwamy nań palcem
Leniwiej się cieszmy każdą życia chwilą
po co spieszyć się skoro
i tak wszystkie przeminą
Rozważnie pamiętajmy po co tu jesteśmy
wszak jesteśmy wszyscy
(...)
--- cały tekst ---
Wygwizdałem to co myślę na ulicy
kiedy szedłem zimnym krokiem do apteki
kupić tanie pastylki na przetrwanie nocy
w zabłoconych butach pełnych postyczniowej chlapy
gryzące beton kroki zatopiłem w śniegu
miękkie jak poduszka do której sie tulisz
czekając kiedy lewa podeszwa ślad zostawi
na wycieraczce mimo to wciąż brudząc dywan
Zakochałaś się w sprzątaniu po mnie
zmywaniu ze swej skóry resztek niestrawionej wiary
zlizywaniu obietnic z pełnych smutku bladych szyb
zapalcowanych szybkim ruchem dłoni
Ta etiuda miała być dla naszych dzieci
porzuconych w biegu, spóźnionych na pociąg
Nie jest to piosenka dla Ciebie
śmiać się będziesz głośno kiedy ją przeczytasz
policzki czerwieniąc w odcieniach dojrzałych jabłek
(...)
--- cały tekst ---
Tylko dwa słowa są tak bliskie
mojemu sercu jak twe uda
potulna szara kamienico
tynkiem mnie posyp, wierzę w cuda
Poranków ćwierkających słońcem
chmur palem wbitych przez horyzont
astronomicznych skrzydeł nocy
których dziś w nocy ja konnicą
Nie śmiem dziś prosić, nie śmiem błagać
o dłonie twoje aksamitne
jak ścierny papier, autostrada
powiek zlepionych ścian błękitem
Dzisiaj chcę tulić do swej piersi
twe nadgryzione fotografie
i twoje włosy potargane
wspominać chcę, wspominam zatem
bo wierzę w cuda, Bóg mi świadkiem
(...)
--- cały tekst ---
W próżni wolności, pod
okowami czasu
doglądasz kolejne odcienie szarości
Gitara nie stroi a ona stapia się z kurtyną
Był taki krąg, gdzie ogień trawił
wszystko dookoła oprócz Twojej sukienki
I skończyło się kalejdoskopem
heroiny, huśtawką i niebem
pod ziemią.
Siedzisz przy moim kolanie.
Trzymasz mnie za rękę i błagasz
Wtedy już w radiu leciały
takie przeboje jak "Cry cry cry"
Mama zawsze powtarzała
by nie bawić się bronią
chłopcze.
(...)
--- cały tekst ---
Wielu dałoby wszystko - wielu
byłoby za mało
marząc o świętym spokoju upadam wraz z Tobą
chwytając mikrofon podłączony do serca bez odsłuchu.
W naszym męskim świecie palą się lampiony
I lecimy nad miastem jak balony pełne helu.
Nadmuchane baranki z supełkiem na środku brzucha
Nadyma nas muzyka Bogów, nie wszyscy w niebie przecież
potrafią grać na harfie. Mimo to powietrze wibruje
Sekundą niepewności
czy złapiesz mikrofon
w odpowiednim momencie.
Księżyc przypominał chiński
lampion
napis Campbell's wyblakł a ona rozkładała
kolejne nogi gazety codziennej jak dziecięcą
kolorowankę - był zimna noc a Luminal przestawał
działać na nerwy zimnej czerni północy.
Potoczył się kamień z mp3-ki na łóżko
w którym spały ich miliony a tylko ona leżała
jak ścięta niedawno róża.
Warkocz poranka splatał ze sobą
kolejne klatki minut w panoramę
Te same wciąż i te same nadal
w odcieniach żółci wytapetowane
czerwienią ust Marilyn Monroe
Na stole banan. Pod stołem jej szpilki
wbite jak igły w serce papierowego pudła
marki Brillo - na ścianie mucha
(...)
--- cały tekst ---
