Cieszę się, że spodobało się za pierwszym podejściem :)) Czekałem na uwagi ale widzę, że jest ok chociaż nie usunąłem przecinka w pierwszym wersie - może w następnej wolnej chwili :))
dzięki Veroniś, to Leszkowi należą się brawa, bo to co było zamieszczone wcześniej jakieś kulawe było:) Tu też nie jest zbyt dobra jakość obrazu Edka, ale tylko takim zdjęciem dysponowałam:)
ale taka platoniczna, w sferze marzeń, taka z okresu dojrzewania, co człowiek wyobraża sobie Bóg wie co, a potem i tak wszystko weryfikuje życie:) Dzięki Zoi .
no na Kanta raczej nie wyglądał;) , co to ruchów filozof nie godzień, ale tych garów też mu zazdraszczaju, choć Sokrates pewno zmywał. Ksantypa się już o to postarała:)
Kant , nomen omen, wywinął się sprytnie z racji swego nazwiska ;) a Sokrates, stary dobroduszny birbant, gawędziarz... Ksantypa mu dopiekła, ale co do garów ufam, łudząc sie nadzieją fanki, iż uchronił od tego swoją filozoficzną godność posługując się przewrotną naturą rezonera ;)
Nawet jego zbyt religijna rodzina nie była w stanie od niego skutecznie odstręczyć. Kafka chyba w liście do niejakiej Mileny namówił mnie bym sięgnęła doń, a był wtedy moim ukochanym pisarzem, więc się posłuchałam:) przygoda nie trwała długo, bo zdradziłam go na rzecz Emila Ciorana. Miłość do Emila trwa zresztą do dziś. Po prostu lubię takich samotników-dziwaków ze "wzwodami intelektualnymi" .
;) miło że zwrot się przyjął ;) Soren ciężki i nieszczęśliwy na własne życzenie, fakt, żar religijności go spalił... Kafkę równiez czytałam, ale Ciorana, przyznaję, że nie, choć bez pozerstwa, szczerze mogę napisać, że juz przymiarki były, jednak... czas, a raczej jego ciągły brak o garach nie wspominając ;)) dlatego pytanie do Ciebie Małgosiu, a w zasadzie dwa: jaki on jest z tym jego samotniczym wzwodem intelektualnym, bo przecież i mocno to kontrowersyjna osobowość jak sama wiesz lepiej ode mnie oraz jaka książke jego polecasz na pierwsze spotkanie z nim . z góry dziekuję, jutro zajrzę. pa
Cioran też łatwy nie jest: mroczny, obolały, introwertyczny, samotnik z wyboru .O miłości mówił, że najgorsze ma już za sobą. Myślę, że ludzie na dłuższą metę go nużyli, a spotkania towarzyskie uznawał za stratę czasu. Mnie fascynują jego myśli zawarte w "Zeszytach" - ponad tysiąc stron zapisków walki z samym sobą .Zamierzam wrócić do nich jeszcze raz. Powiadał, że jestem filozofem-wyjcem. cyt "Moje myśli, jeśli je w ogóle mam, ujadają; niczego nie tłumaczą, eksplodują". "Do zapanowania nad sobą potrzebowałbym kilku stuleci angielskiego wychowania, a przecież jestem z kraju, w którym wyje się na pogrzebach". "Urodziłem się na wiejskiego parobka, żeby napawać się rozkoszami gnoju". Osobiście go lubię, choć to postać bardzo kontrowersyjna, faszyzująca. Nitsche był jego ulubionym filozofem, ale Zeszyty porażają mnie jakąś prawdą tym, że każda z myśli jest przeanalizowana, precyzyjna... no i ten sarkazm na miarę boskiego Oskara. Stasiuk pisał o nim w książce "Jadąc do Badagag". To tak w skrócie.
dzięki Gosiuuu ! za poważne potraktowanie mojej prośby :* właśnie u Stasiuka pierwszy raz o nim przeczytałam. A te cytaty, które przytoczyłaś. .. dzięki, teraz już wiem że sięgnę po niego na pewno. coś mi tam przypomina mnie i ten ból, który czasem dopada, a gary przy tym to jak bobek mojego chomika dżungarskiego ;) pozdrawiam serdecznie i dziękuję za mini szkic przeglądowy.
Och, Ty "ciemna babo" od garów... :) Tak piszesz o sobie. Oj, Małgoś, świetne dzieło stworzyliście, super! A co Ty wiesz o pługu Gośka?! W Gdańsku przecie mieszkasz... :)))
PS. Rozmawiałam dzisiaj z Joszką, aha?! Cmok! :)
oczywiście, wiem, o co chodziło, żartowałam. lubię zażartowac czasami, taka jestem, po prostu.
A kaszkę z jagodami też bym zjadła. :) Tylko gotować mi się nie chce, ot co! :))))
no, to stukniem się garkiem, zdrówko! A nalałaś cosik tam, ja... coś nalałam... ;)))) Małgosiu, pomysłów Ci nie brakuje, przy garach czasem cosik się ulęgnie... :))
Małgoś, fajna praca Waszej Trójcy, czytam Twoje komentarze i śmieję sie w głos. Nie widzę Gosiu Ciebie tylko przy kuchni i garach i że przy "pługu"... chcesz nas rozweselić..., choć czasami bywają takie dni,,, :)))))
pług jest synonimem codziennej orki w kuchni:) i nie tylko. O mój Boże czemuś mnie nie stworzył feministką, a jak dawałeś już jakiś tam talent, to czemu taki mały:)
Obraz Edek, tekst Małgosia, wykonawstwo Leszek Lisiecki. Leszku dziękuję bardzo:)
zgłoś
brawo dla całej gromadki twórczej:)))
zgłoś
Cieszę się, że spodobało się za pierwszym podejściem :)) Czekałem na uwagi ale widzę, że jest ok chociaż nie usunąłem przecinka w pierwszym wersie - może w następnej wolnej chwili :))
zgłoś
Leszku nie miałam uwag. Dopiero teraz zauważyłam ten przecinek, ale to drobiazg i tak jest dużo lepiej niż było:)
zgłoś
...bravo, bravissimo, dla całej trójki...piękny tryptyk, choć dyptyk tylko widoczny...aż...:)))
zgłoś
dzięki Veroniś, to Leszkowi należą się brawa, bo to co było zamieszczone wcześniej jakieś kulawe było:) Tu też nie jest zbyt dobra jakość obrazu Edka, ale tylko takim zdjęciem dysponowałam:)
zgłoś
bardzo namiętność ;))
zgłoś
ale taka platoniczna, w sferze marzeń, taka z okresu dojrzewania, co człowiek wyobraża sobie Bóg wie co, a potem i tak wszystko weryfikuje życie:) Dzięki Zoi .
zgłoś
już się nie tłumacz Gosiu ;) zawibrowało w rytm nieokiełznanych hormonów... taa, platoniczna z robieniem striptizu ;d
zgłoś
Zoi odrobina pieprzu się i Platonowi przyda:)
zgłoś
i bez tego wielkim filozofem był i pieprznym w wolnych chwilach również jak sądzę ;) ale garów nie musiał zmywać i tego mu zazdrościć będę ;))
zgłoś
no na Kanta raczej nie wyglądał;) , co to ruchów filozof nie godzień, ale tych garów też mu zazdraszczaju, choć Sokrates pewno zmywał. Ksantypa się już o to postarała:)
zgłoś
Kant , nomen omen, wywinął się sprytnie z racji swego nazwiska ;) a Sokrates, stary dobroduszny birbant, gawędziarz... Ksantypa mu dopiekła, ale co do garów ufam, łudząc sie nadzieją fanki, iż uchronił od tego swoją filozoficzną godność posługując się przewrotną naturą rezonera ;)
zgłoś
Nie doceniasz sprytu Ksantypy:)
zgłoś
czyli, sugerujesz delikutnie, iż to ona załatwiła mu wypicie cykuty ;?
zgłoś
na wyraźną jego prośbę nie tylko z powodu tych garów:) Zawsze lepsza cykuta od Ksantypy, choć obie baby toksyczne:)
zgłoś
czyli była ta druga ;) klasyka ;) a imię jej było: 'Rzecz sama w sobie' ;p
zgłoś
niczego sobie była, tylko proszę tego kanciarza w to już nie mieszać, ani Nitschego bo jeszcze Zarathustra jakiego tu naśle:)
zgłoś
Niczego się nie obawiaj, ale wystrzegaj się Sørena Aabye'a Kierkegaarda ;)
zgłoś
Nawet jego zbyt religijna rodzina nie była w stanie od niego skutecznie odstręczyć. Kafka chyba w liście do niejakiej Mileny namówił mnie bym sięgnęła doń, a był wtedy moim ukochanym pisarzem, więc się posłuchałam:) przygoda nie trwała długo, bo zdradziłam go na rzecz Emila Ciorana. Miłość do Emila trwa zresztą do dziś. Po prostu lubię takich samotników-dziwaków ze "wzwodami intelektualnymi" .
zgłoś
;) miło że zwrot się przyjął ;) Soren ciężki i nieszczęśliwy na własne życzenie, fakt, żar religijności go spalił... Kafkę równiez czytałam, ale Ciorana, przyznaję, że nie, choć bez pozerstwa, szczerze mogę napisać, że juz przymiarki były, jednak... czas, a raczej jego ciągły brak o garach nie wspominając ;)) dlatego pytanie do Ciebie Małgosiu, a w zasadzie dwa: jaki on jest z tym jego samotniczym wzwodem intelektualnym, bo przecież i mocno to kontrowersyjna osobowość jak sama wiesz lepiej ode mnie oraz jaka książke jego polecasz na pierwsze spotkanie z nim . z góry dziekuję, jutro zajrzę. pa
zgłoś
Cioran też łatwy nie jest: mroczny, obolały, introwertyczny, samotnik z wyboru .O miłości mówił, że najgorsze ma już za sobą. Myślę, że ludzie na dłuższą metę go nużyli, a spotkania towarzyskie uznawał za stratę czasu. Mnie fascynują jego myśli zawarte w "Zeszytach" - ponad tysiąc stron zapisków walki z samym sobą .Zamierzam wrócić do nich jeszcze raz. Powiadał, że jestem filozofem-wyjcem. cyt "Moje myśli, jeśli je w ogóle mam, ujadają; niczego nie tłumaczą, eksplodują". "Do zapanowania nad sobą potrzebowałbym kilku stuleci angielskiego wychowania, a przecież jestem z kraju, w którym wyje się na pogrzebach". "Urodziłem się na wiejskiego parobka, żeby napawać się rozkoszami gnoju". Osobiście go lubię, choć to postać bardzo kontrowersyjna, faszyzująca. Nitsche był jego ulubionym filozofem, ale Zeszyty porażają mnie jakąś prawdą tym, że każda z myśli jest przeanalizowana, precyzyjna... no i ten sarkazm na miarę boskiego Oskara. Stasiuk pisał o nim w książce "Jadąc do Badagag". To tak w skrócie.
zgłoś
Też muszę już lecieć, dzięki Zoi za odwiedziny.
zgłoś
dzięki Gosiuuu ! za poważne potraktowanie mojej prośby :* właśnie u Stasiuka pierwszy raz o nim przeczytałam. A te cytaty, które przytoczyłaś. .. dzięki, teraz już wiem że sięgnę po niego na pewno. coś mi tam przypomina mnie i ten ból, który czasem dopada, a gary przy tym to jak bobek mojego chomika dżungarskiego ;) pozdrawiam serdecznie i dziękuję za mini szkic przeglądowy.
zgłoś
No jak ja bym Ciebie Zoi miała potraktować niepoważnie? No jak? Też Ciebie pozdrawiam serdecznie i idę dalej w real.
zgłoś
To Leszek wpadł na ten pomysł:) Ja ciemna baba zza pługa, mnie by nawet do głowy nie przyszło:)
zgłoś
i świetny wiersz !
zgłoś
tak sobie naskrobałam, jak mi się z młodości poprzypominało, bo teraz tylko kuchnia i gary:)
zgłoś
wiesz, często tak na luzie, 'fajne' wierszydła wychodzą, a o garach mi nawet nie mów,
zgłoś
:)
zgłoś
dobra spółka:)
zgłoś
Haniu zawsze wiedziałam, że jaskółki kłamią:)
zgłoś
ano:)
zgłoś
Och, Ty "ciemna babo" od garów... :) Tak piszesz o sobie. Oj, Małgoś, świetne dzieło stworzyliście, super! A co Ty wiesz o pługu Gośka?! W Gdańsku przecie mieszkasz... :))) PS. Rozmawiałam dzisiaj z Joszką, aha?! Cmok! :)
zgłoś
to taka przenośnia do tych garów Ratienko, choć dziś strajk i tylko kaszka manna z jagodami:)
zgłoś
oczywiście, wiem, o co chodziło, żartowałam. lubię zażartowac czasami, taka jestem, po prostu. A kaszkę z jagodami też bym zjadła. :) Tylko gotować mi się nie chce, ot co! :))))
zgłoś
no patrz, a ja Ci tak łopatą w tą przenośnię:)
zgłoś
nie zabolało, gary nie spadły z kuchenki, i ja calusieńka. :) Też jestem garówa, a co myślałaś?! :)
zgłoś
No to teraz możemy sobie jak garówa z garówą pogadać:)
zgłoś
no, to stukniem się garkiem, zdrówko! A nalałaś cosik tam, ja... coś nalałam... ;)))) Małgosiu, pomysłów Ci nie brakuje, przy garach czasem cosik się ulęgnie... :))
zgłoś
Małgoś, fajna praca Waszej Trójcy, czytam Twoje komentarze i śmieję sie w głos. Nie widzę Gosiu Ciebie tylko przy kuchni i garach i że przy "pługu"... chcesz nas rozweselić..., choć czasami bywają takie dni,,, :)))))
zgłoś
pług jest synonimem codziennej orki w kuchni:) i nie tylko. O mój Boże czemuś mnie nie stworzył feministką, a jak dawałeś już jakiś tam talent, to czemu taki mały:)
zgłoś
... przypominają mi się słowa Noblistki: "Spojrzał. Dodał mi urody, a ja wzięłam ją jak swoją"....:)
zgłoś
bardzo :))
zgłoś
Ty też musisz być wyjątkowej urody, a spółka niesamowita!
zgłoś