/Migawki IV/

migawki  /IV/ 
 
kiedy z początkiem jesieni pojawiał się ogrodnik Antoni
z koszem owoców i słodyczy
prababcia z brzuchów arbuzów gruszek i jabłek
wyciągała uśmiech
przepędzając demony 
kończyły się  wojny pająków z muchami
a żurawie otwierały kluczem niebo

miś pisał liryki kalekim lalkom
pajacyk skakał wyżej niż stworki 
czekoladopodobne smakowały jak z Wedla
zmieniała pudla z meblościanki w owcą

trwało to do czasu gdy  ojciec
z wnętrza maskotki chwytał połówkę.   
przechodziłam wtedy na drugą stronę tęczy
ze mną stół  i trzęsące się krzesło
stółzpowyłamywanyminogami
stółzpowyłamywanyminogami
ćwicz głupia dykcję powtarzaj
gryzłam dykcję zębami

wiatr tylko plecie 
że domu już nie ma
bo zjadły go buldożery
a resztki obce buty wklepały w ziemię

.
7 września 2013 o 12:16

czy tak czcionką się źle ustawiła czy odległości miedzy słowami są specjalne ?

zgłoś

Tak mi się coś dzisiaj źle ustawia, komp się zacina i myszka szwankuje :)

zgłoś

.
7 września 2013 o 12:22

kop zrestartuj a myszkę wyczyść powinno pomóc ;) miłego jak zawsze ciekawe u Ciebie

zgłoś

Miłego Marcelu:)

zgłoś

Hania
7 września 2013 o 12:16

bardzo mi się spodobało to przechodzenie na drugą stonę tęczy...

zgłoś

Hania
7 września 2013 o 12:17

stronę :)

zgłoś

jeśli tylko
7 września 2013 o 12:20

ech, wraca się pomimo..

zgłoś

No właśnie Jeślinko. Teraz z ojcem mam dobre stosunki, wręcz przyjacielskie, udało się to jakoś naprawić, poskładać, ale zawsze ta cząstka krzywdy wyrządzanej nam przez dorosłych zostaje.

zgłoś

Haniu tak całe życie człowiek przechodzi z jednej strony na drugą, balansuje. Wolę tę radosną stronę tęczy, kolorową, ale bez tej mrocznej trudno byłoby ją pewnie docenić:)

zgłoś

Hania
7 września 2013 o 12:29

dobrze, że jest ta radosna:)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
7 września 2013 o 12:34

"Gryzłam dykcję zębami"...też ćwiczyła mnie mama...szczególnie gdy Falski był pod ręką...:)))

zgłoś

Mnie też wszyscy ćwiczyli, bo jestem z pokolenia dzieci tych bardziej bitych, gdzie za przewinienia karano uderzeniem w tyłek z tak zwanego plaskacza.

zgłoś

Veronica chamaedrys L
7 września 2013 o 12:47

...u mnie tylko mama dyscyplinę dzierżyła w dłoni, tzn w podniesionym głosie...a tata, ten grał na skrzypcach i śpiewał kołysanki:)))

zgłoś

No to szczęściara z Ciebie :). Mój ojciec był jak baranek, kiedy był trzeźwy, jak sobie popił zaczynały się schody. Na szczęście nie robił tego często. Znam takie domy, gdzie takie zachowania były codziennością, ale też znam takie gdzie był niemalże Wersal, a pod spodem chłód i obcość.

zgłoś

Veronica chamaedrys L
7 września 2013 o 12:59

...czy to widać, to już piata osoba mi mówi:)))...a tak poważnie w czepku się urodziłam...:)))... też znam, Małgoś...

zgłoś

Pewnie, że widać, a przynajmniej czuć :), ale to dobrze Weroniś, że czepek Cię chroni, widać dobry Anioł Stróż z niego :)

zgłoś

Veronica chamaedrys L
7 września 2013 o 13:35

....:)))...widać dobry...:)))

zgłoś

alt art
7 września 2013 o 12:53

jak ptak..

zgłoś

Ptaki też plotą Alcie, ale za to gołębie wciąż gruchają.

zgłoś

supełek.z.mgnień
7 września 2013 o 13:40

bardzo (bliskie mi pisanie)

zgłoś

Envy...bo Ty potrafisz otworzyć serce i oczy :) To wszystko co robisz i piszesz jest jakby i we mnie tyle, że ja tak pięknie tego nie umiem nazwać :) Dziękuję Ci, że jesteś.

zgłoś

zuzanna809
7 września 2013 o 15:21

:)))

zgłoś

Szeroki uśmiech Zuziu. Byłam u Ciebie parę dnie temu i czytałam wiersz. Napisałam Ci długi komentarz, ale wyparował, z tych nerwów aż się wylogowałam, bo nie chciało mi się drugi raz go wklepywać. Taka tam teoria siatek z zakupami i facetów. Buziaczki

zgłoś

zuzanna809
7 września 2013 o 16:51

... mam nadzieję, że kiedyś się nią podzielisz, Małgosiu.:)

zgłoś

Zuziu to nic ciekawego, takie moje drobne obserwacje, ale raczej Ci je na priv wyślę i to kiedy indziej, bo teraz od kilku godzin, zamiast porządki robić , to przy kompie tkwię. Znikam już. Kabel odłączam. Co za uzależnienie, a w mieszkaniu jak w murzyńskiej chacie.

zgłoś

zuzanna809
7 września 2013 o 17:03

... poczekam spokojnie. Ja z porządkami nigdy na bieżąco pomimo wielu starań....:)))

zgłoś

kamyczek (Chinita)
7 września 2013 o 17:03

Smak czekoladopodobnej czekolady został gdzieś w zakamarkach pamięci, pudelek, robiony szydełkiem ( z białej wiskozy czy ze sznurka do zawiązywania worków, nie pamiętam dokładnie) też gdzieś wygląda zza źrenicy. Przywołałaś wspomnienia, Małgosiu. Wrócę poczytać poprzednie "Migawki". Pozdrawiam serdecznie.

zgłoś

Te pudle z wódką w środku były robione szydełkiem z wiskozy, ale w różnych kolorach. U nas akurat stał błękitny. W Sopocie jest knajpa o tej nazwie, w której serwują smaczną kaszankę Pozdrawiam :)

zgłoś

Istar
7 września 2013 o 19:32

lubię Cię czytać

zgłoś

Wieśniak M
7 września 2013 o 19:49

stółbeznóg:)))

zgłoś

Jerzy Woliński
7 września 2013 o 20:21

migawki, ale jakie wartościowe:)

zgłoś

Dziękuję Jurku!

zgłoś

Ania Ostrowska
8 września 2013 o 09:56

bardzo na "tak" :)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się