|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (100) Proza (11) Dziennik (26) Fotografia (84) Grafika (36)
O autorze Znajomi (120) | |
Zmiana sposobu prezentacji
Drodzy rodacy,
musimy przestrzegać obowiązujących zasad i poruszać się w odległości 2 m od siebie, to nic, że chodniki mają często tylko 1,5 m, będziemy chodzić gęsiego. Każde szanujące się małżeństwo, czy związek ludzi płci dowolnej, wstanie z gorącej pościeli, wyjdzie z domu tymi samymi drzwiami, po czym, żeby zadowolić miłościwie nam panujących, będą szli ulicą 2 metry od siebie. Dla uniknięcia łamania przepisów, jako prawi obywatele, wydłużą drogę do pracy czy sklepu, i nie pójdą jak zawsze przez park czy skwer zieleni, co to to nie. Wybiorą drogę naokoło. Bez maseczki rzecz jasna, bo zakupienie jej graniczy z cudem.
Potem będą stali pod sklepem kilka godzin, żeby kupić niezbędne produkty drożejące z dnia na dzień, ale nie pomiędzy 10:00 - 12:00, bo wówczas w kolejkach tłoczą się seniorzy. Ich niepełnoletnie wnuki, już nie zrobią im zakupów, nie wykupią recepty, nie wyprowadzą psa - więc droga babciu, musisz radzić sobie sama.
Wszyscy ci, którzy paracie się sportem i treningami, pamiętajcie, biegnijcie i nie cieszcie się tym broń boże. Trenując macie sobie nieustająco wmawiać, że to nie jest trening, tylko wypełnianie obowiązeku polegającego na zrelaksowaniu się - dla zdrowia.
„Wolność na co dzień jest przezroczysta, czym ona jest, rozumiemy dopiero w tyranii” *
Dla ludzi wolnych, wolność jest jak szkło, dopiero kiedy się ją nam odbiera, wpadamy na drzwi, w najlepszym wypadku z guzem na czole.
Jak to jest, że miliony Polaków patrzy i nie widzi, kiedy w zależności od potrzeby, ze szklanego ekranu znikają bądź pojawiają się unijne flagi. Albo kiedy lżono i kopano kontrmanifestujące kobiety podczas Marszu niepodległości, ten urągający godności człowieka wyczyn bandziorów, nazywa się: okazywaniem niezadowolenia, i włos z głowy nikomu nie spada.
Coś z nami jest nie tak, gdzieś się zatraciliśmy, pogubiliśmy, bo dajemy nabijać się w butelkę, ślepo wierząc w serwowane nam prawdy i racje, podawane na zwitku banknotów o wartości 500+
Tak tanio można kupić Polaka? A gdzie się podział ten dumny Sarmata, dla którego droższa od własnej krwi była duma, honor, poszanowanie wolności?
Wydaje się skarlały wielkie wartości, słowa i idee. Dziś liczy się posiadanie, a żeby posiadać można się sprzedać, w końcu mamy wolny rynek….
* Adam Zagajewski
Chyba już wyrosłam z balów sylwestrowych. Zawsze wyglądają łudząco podobnie. Na wejściu wysztafirowani, wypachnieni ludzie, sztywnawo siedzą na przypisanych miejscach i rozglądają się po bokach. Panowie za świeżym towarem, a panie nerwowo taksują konkurencję i ich kreacje. Potem rozluźnieni alkoholem, zapominają o dobrych manierach, luzują krawaty a miejsce szpilek zajmują baleriny. Panowie zdejmują marynarki i pokazują spocone koszule, a w łazience można się natknąć na miziającą się parę, niekoniecznie od pary. Zaś na sam koniec ekskluzywnego balu, z poczuciem niesmaku, ogląda się rozprostowane loki, rozmazane makijaże, podeptane buty i oczka w pończochach. Przy odrobinie szczęścia można podziwiać gościa smacznie drzemiącego w sałatce albo śledziu w śmietanie.
Tak, chyba wyrosłam już z balów :)
Dziś jest Dzień Kubusia Puchatka, bohatera mojej ulubionej książki z dzeciństwa :)
Poniżej cytat z książki:
"-Puchatku ?
-Tak Prosiaczku ?
-Nic, tylko chciałem się upewnić, że jesteś. "
Opowiem ci bajkę
o księżniczce zaklętej w wiatr,
której jedynym marzeniem było,
poczuć ciepło ludzkich rąk.
Każdego dnia księżniczka,
zaglądała do tysięcy okien,
w podwórza, ulice wsi i miast.
Widząc matkę tulącą dziecko,
staruszków o splecionych dłoniach,
marzyła by stać się jedną z nich.
Unosząc się w przestworzach,
omiatała ciepłym tchnieniem
pędzących dokądś ludzi,
wirowała wokół, unosząc się i opadając
z nadzieją, że może tym razem,
ktoś obejmie jej zziębnięte dłonie.
Mijał czas a ona, nie traciła nadziei,
dzień w dzień udawała się
na znajome drogi i ścieżki
próbując odwrócić zaklęcie.
Czasem gdy żal ściskał jej serce
przeklinając swój los, rzewnie płakała,
a wówczas świat tonął i nasiąkał
niebieskim koralem jej łez.
Pewnego dnia utraciwszy wszelkie nadzieje
księżniczka poczuła w sobie gniew,
który narastał i wirował,
zataczając coraz to większe kręgi,
aż wreszcie przysłonił słońce
szarością i czernią, tą samą
która gościła w jej sercu.
Silna i wielka siała spustoszenie.
Na nic się zdały płacz i lamenty,
przeklinanie, prośby i przyrzeczenia.
W szaleńczym tańcu piękna i zimna,
niszczyła wszystko to, co tak dobrze znała.
Kiedy wreszcie uleciały i (...)
--- cały tekst ---
Sąsiad za płotu:
-Pani Haniu ma pani drapke?
-Drapke?
-No drapkę, ma pani?
Skonfundowana sąsiadka, myśli sobie: rany boskie, co to jest ta drapka ? Od razu skojarzyła jej się taka chińska do drapania po plecach, spojrzała filuternie na pana Stanisława. Może nie dosłyszałam i chciał zdrapkę? Tylko po co mu zdrapka ?
Po chwili rozmyślań, biorąc się pod boki krzyczy:
- A co sąsiad będzie z nią robił ?
- A żarówkę muszę wkręcić.
Kobieta zawiesiła na sąsiedzie baczne spojrzenie, na szczęście ten był rozmowny.
- Wie pani, miałem swoją drapke, trzeszczała, skrzypiała, aż szczebelek jej się złamał.
- Aaha odparła rozbawiona.
-Drabinę pan chce!?
- No mówię przecież, że drapke pani Haniu.
Mały grymaszący Jaś, dostał od mamy bułkę z twarożkiem.
Po chwili Jaś krzyczy:
- Mama! Gdzie ten twarożek? Mało go, nie smakuje mi.
Poirytowana mama, podała dziecku kolejną bułkę.
- Proszę synku, bułeczka drożdżówka.
Po chwili rozlega się krzyk Jasia.
- Mama, gdzie te drożdże ! ?
z życia wzięte ;)
Obyś żył w ciekawych czasach – głosi starożytne chińskie przekleństwo. Brzmią mi w uszach te słyszane dziś słowa i zastanawiam się na ile to jest przekleństwo, a na ile pobożne życzenie ludzi znudzonych ładem i porządkiem, żądnych wrażeń ?
Idąc dalej zastanawiam się co jest w nas ludziach, że w czerwieni krwi, przemocy i gwałcie widzimy rozwiązania swoich problemów a pięść to najlepszy argument ? Co jest w nas ludziach, że uzurpujemy sobie prawo do orzekania, czego chce i pragnie większość? Do sortowania na lepszych i gorszych? Na dzielenie narodu: jesteś z nami albo przeciwko nam?
Wiem jedno, kiedy Cię uderzą w policzek, broń boże nie nadstawiaj drugiego, bo ani się obejrzysz będziesz pacholęciem na posyłki, podnóżkiem na but, z którego wystaje słoma.
Moja babcia zawsze mawiała: Kiedy nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o trzy rzeczy: władze, sex albo pieniądze (albo wszystkie te rzeczy w różnej konfiguracji i natężeniu). Mając jej maksymę w pamięci – można znaleźć odpowiedź na prawie każde pytanie.
Z lęku przed samotnością zaszył się w pustelni. Tam z pewnością nikt go nie skrzywdzi.
Pragnąc miłości wyrzekł się jej upatrując w tym jedynej metody chroniącej przed zranieniem. Dziwne to i destrukcyjne działanie. To tak jakby lękający się ciemności zaszywał się w mrok, głodny unikał pokarmów a spragniony wody.
