ezo**
WSZYSTKIE PRACE Poezja (14) Proza (3) Dziennik (2) Pocztówka poetycka (1)
O autorze Znajomi (48) Kolekcje (1)
kolekcja ulubione (6)

Zmiana sposobu prezentacji

26 września 2012

poezja

Miladora
Miladora

nieskończeniec

kiedyś powrócę
tak czy owak
 
skrzypieniem drewna w starych progach
wiosennym deszczem płatków wiśni
w odbiciu dawno zblakłych myśli
rzuconych lekko czyichś słowach
 
kiedyś powrócę
tak czy owak
 
na wpół zetlałym skrajem mapy
w obrazach gestów i melodiach
pianą na fali szeptem morza
kolorem sukni w głębi szafy
 
kiedyś powrócę
tak czy owak
 
w pożółkłych listach i rozmowach
ziemią pachnącą pod sosnami
w kosodrzewinie hen u grani
zatartym śladem na bezdrożach
(...)

--- cały tekst ---

3 czerwca 2012

poezja

ike
ike

za kusztyczek okowity

duszków nocnych gromadkę zaprosiłem już w gości
pod poduszkę je wpuszczę kiedy śpisz w samotności
elfy skrzaty koboldy krasnoludki szalone
opowiedzą ci baśnie w których duby smalone
buchać będą iskrami żywym ogniem czarami
ale bać się nie musisz przecież moc będzie z nami

jagodową balladę kot uczony zamruczy
złota rybka odnajdzie zagubiony pęk kluczy
biały kruk strażnik skarbu zagra w kości z rarogiem
mądra sowa o starciu z dziwożoną opowie
szarobura wilczyca przyprowadzi wilczęta
by poznały twój zapach polizały po piętach

a na piersiach przysiądzie może gniazdko uwije
szary słowik poeta który dźwięki niczyje
tylko tobie wyśpiewa żywo czule namiętnie
ciche trele wyzwolą myśli szczelnie zamknięte
ukrywane starannie pod wapienną osłoną
skaleczonej ostrygi odkąd przepadł czy spłonął

twój świat pragnień i marzeń w którym żyłaś spełniona
aż nadeszły złe chwile los przewrotny wykonał
(...)

--- cały tekst ---

30 listopada 2011

fotografia

wadek
wadek

.

.

[nie śmierci się boję...]

nie śmierci się boję
lecz umierania
w długie zimowe miesiące
 
samotności łóżka
oczekującego na ostatni oddech
słów uwięzłych w gardle
 
pożegnania


©2011 C E  Małgorzata Krupińska-Nowicka

Parowanie

Wrzesień

I dobrze, że za mostem był las.
Prawdziwy bo czarny, widać, że z ziemi,
z sadzy
- powtarzał ojciec - i ogniska nie trzeba
rozpalać, samo wypuści czerwone listki,

rozrośnie się.
Wrzucaliśmy gałęzie, patrząc,
jak dym wchodził w mgłę. Między drzewami
łączyliśmy się w warkocz.

Latem
rzeka rozbierała się z wody, prosiłaś
przenieś mnie
 

międzypiętrze czyli ani jednego słowa o tobie

 
 
Nadsłuchuję. Winda odmierza tamto od tego
przy każdym następnym buja się na boki, zupełnie
jakby kiwała głową ze zdziwienia, albo z nieufności
do ręki przyciskającej guziki. Bo przecież do cholery
musi być jakaś ręka. Bóg, przeznaczenie, cokolwiek
byle by było na kogo zwalić źle rozdane piętra.
 
Czytam Podsiadłę. Od wiersza do wiersza bardziej
zazdroszczę Annie Marii. Tak kochać potrafi tylko poeta.
Trzaśnięcie drzwi windy burzy wersyfikację w momencie
kiedy właśnie peel i Anna, Anna i peel. Nienawidzę wind.

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się