międzypiętrze czyli ani jednego słowa o tobie
Nadsłuchuję. Winda odmierza tamto od tego
przy każdym następnym buja się na boki, zupełnie
jakby kiwała głową ze zdziwienia, albo z nieufności
do ręki przyciskającej guziki. Bo przecież do cholery
musi być jakaś ręka. Bóg, przeznaczenie, cokolwiek
byle by było na kogo zwalić źle rozdane piętra.
Czytam Podsiadłę. Od wiersza do wiersza bardziej
zazdroszczę Annie Marii. Tak kochać potrafi tylko poeta.
Trzaśnięcie drzwi windy burzy wersyfikację w momencie
kiedy właśnie peel i Anna, Anna i peel. Nienawidzę wind.
ciekawy - "tamto od tego" taki w zawieszeniu , dalej konsekwentnie buja między piętrami. brak gruntu/stabilizacji. i Podsiadło/poezja - inny wymiar/inna rzeczywistość - jakaś ucieczka może przemieszczenie w lepszą/kolorowszą, ale jednocześnie cudzą egzystencję - aż do dobitnej puenty. podoba mi się :)
zgłoś
:)
zgłoś
Dobre zakończenie, rozbudziłaś moją ochotę do następnych odwiedzin
zgłoś
podoba mi się, szczególnie zakończenie, i spójność.
zgłoś
Nie zazdrość Gośka nie zazdrość, raz mnie kochał tak poeta, pamiętasz??? I wiesz jak to się skończyło :) Dobry kawałek wiersza.
zgłoś
czyli zakończenie jak polubiłem :)))
zgłoś
Cacy!
zgłoś
tylko tak:)
zgłoś
Tu jest świetnie podane, palce lizać
zgłoś
już go chwaliłem, ale lubię się powtarzać gdy piszesz dobre rzeczy... Ps. zastanów się nad wydziobaniem "cholery"...
zgłoś
nie do komentowania, idealny
zgłoś