ezo**
WSZYSTKIE PRACE Poezja (14) Proza (3) Dziennik (2) Pocztówka poetycka (1)
O autorze Znajomi (48) Kolekcje (1)

Zmiana sposobu prezentacji

4 sierpnia 2012

proza

ezo**
ezo**

Jabłko

Wyjąłem scyzoryk i zacząłem obierać jabłko.
- Jest idealne, bo nie jest doskonałe.
Pomyślałem.
Między pierwszym a drugim siekaczem z prawej strony, miałem w ustach źdźbło jakiejś słomy. Żułem ją sobie ustawicznie i zupełnie nie wiedzieć czemu, sprawiało mi to ogromną przyjemność.
- Sporo się do tej gęby sprowadza.
Zadumałem się na moment.
- Ładna ta łąka. Taka… pachnąca.
Chabry, rumianki, czerwony mak, łubin i oset.
Oset wprawdzie trochę kłuje jak go dotknąć, ale róża też. Czy ktoś ma do róży pretensje, że kłuje?
- Nie chciałbym go poznać.
Gdzieś daleko w tęczy migocze nieśmiało pagórek. Chociaż może to już wzgórze,
kto to wie.
- Ja nie mam pojęcia.
- Ja też nie, pójdziemy to sprawdzić?
Tak, nie, tak, nie, nie wiem…
- Podrzesz sobie spódniczkę. I pokłujesz nogi, a masz naprawdę ładne nogi.
Ciekawe co odpowie.
- Daj kawałek, wygląda soczyście. Albo nie, daj mi całe a sam obierz sobie następne. No już, nie daj się prosić! Trzeba zobaczyć co jest za tym wzgórzem.
- Daj już spokój, to kawał drogi stąd.
Jej dłoń w mojej dłoni, jest ciepła i drobna. Ciekawe, jak wyglądają te motyle w moim brzuchu i czy są piękniejsze niż te, które siadają na jej jasnych włosach. Chyba nie. W moim brzuchu jest tylko kawałek jabłka. Zresztą, nie wiem.
- Kto pierwszy na górze, ten (...)

--- cały tekst ---

15 kwietnia 2012

proza

ezo**
ezo**

Gdyby to był mój ostatni dzień

Z podziękowaniami dla Michela de Montaigne’a, Francisa Bacona i Starożytnych.




„Jeśli byłoby to dzisiaj, pewnie zapaliłbym fajkę i uśmiechnął się w przeszłość…”.
 
„Poszłabym do kościoła, prosić Najświętszą Panienkę o wstawiennictwo, a co żeś Pan myślał?”.
 
„Dzisiaj? Hm… nie wiem, pewnie zadzwoniłabym do niego i powiedziała mu, że był najlepszą rzeczą, jaka przytrafiła mi się w życiu…”.
 
„We wtorek? Panie, ja mam we wtorek kupę pracy, nie mam dziś czasu na umieranie!”.
 
Przy odpowiednio wysokiej wydajności, przez osiem godzin regularnej pracy usłyszałbym tego dnia indywidualne głosy tysiąca sześciuset dusz, a każda z nich śpiewałaby swoją własną historię.
 
Sto różnych odpowiedzi w 30 minut.
Byli tacy, którzy zbywali mnie śmiechem, a ja przez chwilę zazdrościłem im tej domniemanej nieśmiertelności, która wybrzmiewała tubalnie majestatem ich plica vocalis. Byli też tacy, którzy z rozbrajającą szczerością odpowiadali bolesnym i lakonicznym: „nie mam pojęcia”. I może rzeczywiście nie była to postawa szczególnie oryginalna, ale odwagi odmówić jej nie sposób.
Głupoty?
Prawdopodobnie, ale ostateczny werdykt pozostawiam osobom bardziej kompetentnym.
 
Życie jako suma niespodzianek (...)

--- cały tekst ---

11 lutego 2012

proza

ezo**
ezo**

kocham nałogi

od pisania uciekam całe życie
(to jak zakochanie w najlepszym przyjacielu
do niczego się nie przyznajesz zwłaszcza sobie)
zaczęło się w bezpieczny sposób od alfabetu
byliśmy idealnie dopasowani
choć początek nie decyduje co będzie dalej

miłość uwolniłam w podstawówce
jako nastolatka byłam pewna
że będziemy razem do końca życia
nie rozstawaliśmy się nawet na chwilę
(podobno każdy związek przechodzi moment szalonej
namiętności która mija jak wszystko co najlepsze)
zdrada miała wzmocnić więź
romansowałam z dostojewskim
co paraliżowało i nieomal wpędzało w paranoję
zośka pocieszała że zawsze się znajdzie
ktoś ciekawszy mądrzejszy bardziej zdolny
wskazywała bestsellery

rozstaliśmy się jednak i to na długo
z reguły nie wraca się do zakończonego związku
ale cholera jest jak nałóg
chcę i nie chcę z nim walczyć
 


 
Ennio Morricone - Chi Mai
http://www.youtube.com/watch?v=ez9jwY6kBLE&feature=related

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się