To może na początek "Baltazar i Blimunda" lub "Wszystkie imiona" Saramago, "Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd, albo, dla lubiących sf, Asimov po całości:))
Saramago najpierw przeczytałam "Miasto ślepców" bo chciałam skonfrontować z filmem (książka podobała mi się znacznie bardziej), potem za ciosem "Miasto białych kart". Wymienione przez Ciebie nie czytałam choć tytuły nie brzmią obco. Dziękuję, że zechciałaś rozpocząć kamaja :) pierwsze koty za płoty - z góry, tu i teraz, zbiorczo dziękuję Wszystkim, którzy zechcą się włączyć - żeby nie tworzyć niepotrzebnych "korzeni"
Brrr, straszna straszność;)) W każdym bądź razie, jeżeli już o strasznościach mowa, to Koontz wydaje mi się być lepszy od Kinga (innych autorów książek tego pokroju, przyznam się szczerze, za bardzo nie znam)
Jeszcze bardziej brrr;) Mastertona sylabizowałam w podstawówce (na przemian z Dziennikami św. Faustyny;)), a potem tak się bałam, że nie byłam w stanie iść spać, dopóki nie doczytałam do końca:) No i leżało się po kryjomu z latarką pod kołdrą. Trochę mi się od tego czasu gusta zmieniły:))
O, to mam pierwszą książkę na liście "do przeczytania":) To znaczy chciałam to zrobić już dawno, ale akurat nie było "Czarodziejskiej" w bibliotece, potem wciągnęło mnie coś innego, potem nie miałam czasu, a potem zapomniałam, że chciałam;))
na mojej liście tez tkwi, od dawien dawna, odsuwam wciąż i odsuwam, aż nieprzeczytanie nabiera cech kompleksu. Kiedyś tak już było z "Łukiem Triumfalnym" Remarque'a - potem nie mogłam sobie darować głupoty, ze tyle zwlekałam
Polecam obejrzeć sobie serial "Mistrz..." z 2005 roku, jest po prostu genialny. Najlepsze i najwierniejsze odwzorowanie książki, jakie do tej pory widziałam.
Hmmm, Na fali serialu "Gra o Tron"-przeczytałem ostatnio całą serię "Pieśni lodu i ognia"- George'a R.R. Martina. Ze zdumieniem odkryłem że bardzo mnie wciagnęła. Ilość równolegle rozgrywających się intryg, brak głównego bohatera i duża śmiertelność w potencjalnych kandydatach na postać prowadzącą powieść przyprawia o zawrót głowy, na koniec pozostawiając czytelnika z tysiącem niedopowiedzianych wątków. Do tej pory przetłumaczono część serii, więc czekam z utesknieniem na dalszy ciąg:))
Jeśli ktoś ma przyjemność zagrzebać się na półtorej godziny w wyjątkową przygodę zapraszam do obejrzenia "Spaceru w chmurach "Alfonso Arau. Nie jest to film ambitny czy oskarowy i nienowy , z piękną muzyką, ciekawą obsadą i przesłaniem i czymś więcej :)
z poprzednimi tytułami, które w dalszym ciągu polecam bardzo, znowu powtarzać nie chcę się, ale rozejrzałam się to tu, to tam i wygrzebałam starszą pozycję, która kiedyś dawno temu sprawiła mi dużo radości, książka i dla dzieci i dla dorosłych: "Nasze zwierzęta" Anna Iwaszkiewicz, ot tak dla odmiany :)
Annie Proulx - amerykańska pisarka, autorka m.in. zekranizowanych "Kronik portowych" i "Tajemnicy Brokeback Montain". Trafiłam na nią przez zbiór opowiadań "Dobrze jest, jak jest". Dziewięć opowiadań, po jednym na każdy wieczór :) Bardzo polecam
"Restless" (polskie tłumaczenie "niespokojni") film Gus Van Santa z 2011 roku z Mią Wasikowską i Henry Hooperem. O miłości i umieraniu. Sama słyszę jak to brzmi :) Nie jest to może dzieło, które przejdzie do historii kina ale jak na leniwe niedzielne popołudnie - propozycja warta rozważenia :))
:) Dzięki, dodaję do kolejki:) A wokół tej tematyki- "Miłość" Hanekego. Co prawda po prasowych recenzjach nastawiałam się raczej na coś wzruszającego i nieskomplikowanego, i w zasadzie wybrałam się do kina, żeby się zrelaksować. Ale nie żałuję, warto.
Masz rację, że słowa kluczowe "miłość" i "śmierć" są w obydwu wypadkach dokładnie takie same :) Tyle, że Miłości "Hanekego trudno będzie komukolwiek dorównać. Pozdrawiam :))
Jeśli ktoś nie oglądał jeszcze, to koniecznie - "Intouchables" (Nietykalni) oparta na faktach historia, coś pięknego, cudownego, o niesamowitej przyjaźni dwóch skrajnie różniących się od siebie osób http://www.filmweb.pl/film/Nietykalni-2011-583390 ___ a tu jeszcze ścieżka dźwiękowa http://www.youtube.com/watch?v=VRKuDLizy6k ___ polecam ten film jak żaden inny, na pewno nikt nie będzie żałował, francuskie kino zawsze piękne...
Heh, jeżeli o mnie chodzi, to nie jestem przekonana, czy aby na pewno zawsze, i czy koniecznie jak żaden inny, ale z całą pewnością "baardzo na tak:) Ciepły, optymistyczny i pełen humoru film:)
Dla mnie najlepszy film tego gatunku ostatnimi czasy, a francuskie zawsze i wszędzie, te które oglądałam nigdy się nie zawiodłam, dlatego polecam. Ten widziałam w tamtym roku, ale wracałam do niego cztery razy i za każdym razem wzrusza i rozśmiesza do łez, a przy scenie w operze z drzewem dostaję ataku śmiechu. Mnie poruszył sam fakt, że to wydarzyło się na prawdę, a główni bohaterowie są przyjaciółmi nadal, nawet widziałam o nich dokument, był puszczany przed premierą filmu.
tak, na pewno warto, właściwie nie słyszałam ani jednego głosu krytycznego na temat tego filmu; przegapiłam jak był w kinach, ale w końcu się zbiorę :)
Dla porównania, można jeszcze o nich przeczytać "Odmieniłeś moje życie" i zobaczyć oryginał :) http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114528,12028720,_Nietykalni__podbili_i_rozsmieszyli_swiat__A_jak_bylo.html
hmm powiem tak, gdybym miała doradzić sobie - powiedziałabym nie koniecznie oglądaj :) natomiast komuś nie wiem, jeśli się nie czytało książki - film bardzo fajny, polecam, a jak się czytało - to film jest niekonieczny :) trudno mi to wytłumaczyć :) wszystko zależy od człowieka
a w drugą stronę warto? bo ja akurat tylko oglądałam:))// Jabłka Adama jak najbardziej, Jasminum mi umknęło, ale z czystym sumieniem mogę polecić Afonię i pszczoły J.J. Kolskiego:))
w druga stronę nie ma wcale ryzyka, albo jest znacznie mniejsze - tak mi się wydaje na podstawie moich doświadczeń, ale rzecz jasna mogę mieć skrzywienie. Jabłka mam zamiar w najbliższe wolne, bo nawet mam w zasięgu płytę, natomiast do Jasminum podchodziłam chyba dwa albo trzy razy i za każdym zniechęcało mnie,ze musiałam wytężać słuch, żeby zrozumieć, co oni mówią :) a przygłuchą staruszką nie jestem. Może miałam pecha.
1) W kinowej wersji "Kronik portowych" nie szukałabym szczególnej wierności książce; jeżeli film może zainteresować, to nie z tego powodu; 2) W ekranizacji "Pachnidła" znikają wyjątkowości, dzięki którym właśnie proza nadaje się do polecenia; z całkiem czułej, odważnej próby chodzenia ścieżkami beznadziejnie oddzielonego od sfory szczeniaka, którym kieruje przesubtelniony węch nieznany bliżej reszcie, w adaptacji zostaje takie humanistyczne zatroskanie scenarzystów, jak huczne trzeba zrobić widowisko, żeby odludek-morderca wysłużył skryte więzi z człowiekiem.
zabawne, że na FilmWeb''ie "Pozegnania" zostały przypisane do gatunku "dramat" i "muzyczny". Mimo, że nie ma w nim rozległych krajobrazów, wydaje mi się, że warto jednak zobaczyć na większym formacie ekranu niż monitor. Ja trafiłam przypadkiem w telewizji; tak czy siak - też bardzo polecam. A z Joanną Sałygą - nie zetknęłam się jeszcze, kto wie, być może okaże się dla mnie takim objawieniem jak Marek Bieńczyk z rekomendacji Hossy. Poza wszystkim, wszystkim innym czym można się u niego egzaltować, obcowanie z jego prozą jest fantastyczną lekcją interpunkcji, w jak nieprawdopodobnie aktywny sposób, interpunkcja może uczestniczyć w dziele.
3) I przy książce "Pocztówki" E. Annie Proulx najprawdopodobniej trudno będzie się znudzić; 4) W "Kronikach..." ciotkę głównego bohatera gra Judi Dench; jedną z jej wartych uwagi ról jest też Iris Murdoch w obrazie "Iris"; w duecie z Jimem Broadbentem. Z ostrzeżeniem: fabuła z tych zbędnych w kinie dla odprężenia, a także niekoniecznie wskazana dla widza czującego, że jest w fazie, w której sceny realnego nieubłagania mogą go najwyżej dobić.
1) "Pocztówek" poszukam 2) "Iris" - tak , oburącz tak, z wielu powodów, również dla Kate Winslet. A Judi Dench do podziwiania również w niedawnym "Hotelu Marigold"
Zapamiętałam też Judi Dench i Maggie Smith jako siostry w "Lawendowym wzgórzu"; ale przywołuję przede wszystkim dla zainteresowanych aktorkami i znużonych amerykańskimi standardami; dwie Brytyjki, nawet w satelickim otoczeniu, to rzeźwiąca odmiana stylu. Zresztą, zdaje się, coraz częściej kończę seanse z myślą, że żyją z jednej lub niewielu więcej kreacji. Filmem jednej roli (Mickey Rourke) jest wg mnie np. "Wrestler" Aronofsky'ego, ale pominąć ją byłoby żal.
Poza tym, z tytułów, które pamiętam, mimo czasu, m.in.: "Okruchy dnia" (Ivory); "Mój ojciec i ja" (Roxburgh); "Powrót" (Zwiagincew); "Fanny i Alexander" (Bergman); "Truposz" (Jarmusch); "Moje życie beze mnie" (Coixet); "Labirynt fauna" (del Toro); "Historia Liliany" (Domaradzki); "1900: człowiek legenda" (Tornatore); "Gnijąca panna młoda" (Burton); "Babel" (Iñárritu); "Niebo" (Tykwer wg scenariusza Kieślowskiego i Piesiewicza); "Pokuta" (Wright); "Ziemia niczyja" (Tanović); "Powrót do Howards End" (Ivory) Z oglądanych niedawno: "Łzy na sprzedaż" (Stojanović), "Django" (Tarantino). Tytuły z różnych przestrzeni, rozmaitego kalibru; może ktoś po przejrzeniu recenzji wybierze coś odpowiedniego dla siebie.
i, dla amatorów aktorstwa w stylu, którego obecnie raczej nie należy się spodziewać, np: "Sierpniowe wieloryby" (Anderson) - dla Lilian Gish, aktorki jeszcze niemego kina Betty Davis; i "Tramwaj zwany pożądaniem" (Kazan), ekranizację sztuki teatralnej, tę starszą, z Vivien Leigh; piękna rola. I "Zapasy z Ernestem Hemingwayem" (Haines) - dla Richarda Harrisa i Shirley MacLaine. I kto jeszcze nie obejrzał "Kabaretu" (Fosse), to mógłby. Heh, idę, bo mnie te przeglądy dawnych ścieżek pochłoną na amen :d
"Lawendowe wzgórze" - oglądałam chyba ze trzy razy :) z przyjemnością przeczytałam Twoja listę, bo dużo pozycji z niej wywoływało wspomnienia - kiedy, gdzie i z kim :) Ale kilka tytułów mam do nadrobienia. Swoją drogą przypomniał mi się film, który obejrzałam już dawno Temu z Twojego polecenia i pamiętam wrażenie, które na mnie zrobił, ale za nic nie mogę przypomnieć sobie tytułu, żeby i innym teraz tu podetknąć pod oczy. Z Emmą Thompson w szpitalnych warunkach. Czy mogłabyś isso jeszcze raz podać tytuł?
tak! właśnie! no przecież ! wielkie dzięki :) bardzo lubię Emmę Thompson. Poza tym filmem i wspomnianymi "Okruchami dnia", jak to się mówi "niezapomniana kreację" stworzyła też w filmie "Carrington" Ch.Hamptona z 1995 r.
wszystko pięknie, ale forum nie ma struktury bazodanowej, więc dokopanie się do wybranych pozycji będzie niełatwe.
Na początek chciałabym bardzo polecić Miód Trzmieli - Jorgny Lindgrena, który nabyłam drogą przypadku na spotkaniu z autorem na Targach Książki. Nie żałuję. Klimat książki bardzo specyficzny. Zacytuję "Asymptot Journal": Jak znaczna część twórczości Lindgrena Miód Trzmieli jest pełen grozy - przemilczanych zbrodni z przeszłości, rozkładu, płynów ustrojowych i obrzydliwego obłędu, jednak z nich wyłania się wielka opowieść o współczuciu, miłości i dobroci.
to prawda, ze nie jest wygodnie, ale kto wie, może z czasem dorobimy się i struktury? Póki co, jeśli ktoś zechce, może skompletować już sobie niezłą listę lektur na weekendy wakacyjne wyjazdy, albo po prostu - na ciekawie spędzony czas. ja w każdym razie zamierzam metodycznie sprawdzić wszystkie nie znane mi dotychczas propozycje po kolei - czy będą pasowało również do Ani O.? "Miód Trzmieli" także :)
p.s. "Trainspotting" (Boyle); "Niebezpieczne związki" (Frears); "Love is the devil: Szkic do portretu Francisa Bacona" (Maybury). I dwa jeszcze z nowszych: "Albert Nobbs" (Garcia) - ten z typu "jednej roli"; tu: Glenn Close; i "Młyn i krzyż" (Majewski) (Chociaż, tak patrzę, że gdyby ktoś zrobił z wyliczonych filmów maraton, toby mógł nie przeżyć stresu ;/, więc z innymi listami polecającymi idę w diabły na dłużej)
ale dlaczego :) dobrze, dobrze :) niektóre widziałam i warto sobie przypomnieć i do nich wrócić :) ja ostatnio same nowości, a warto czasem do staroci się cofnąć :)
obejrzałam :) absolutna perełka ten Twój drobiażdżek!!! Sam kwiat aktorstwa i jakie teksty!!! Na początku zaczęłam nawet wynotowywać co smakowitsze kaski np. "dziewczę stanu niskiego, ale pan gotów się schylić; lubimy go za ten brak przesądów klasowych" :)) ale potem było ich zbyt wiele, a co jeden to lepszy. Świetnie się bawiłam, Dorota, wielkie dzięki!!!
myślałam o "Pamiętniku znalezionym w wannie" Lema i chyba mi się ponakładało :) a przy okazji Lema "Kongres futurologiczny" - niezwykła książka, Lem to wizjoner
o, tak, chętnie:)) Lema odkryłam późno i właśnie się zaczytuję:) Na razie przeczytałam "Niezwyciężonego" i "Solaris", warto:) Podobnie jak "Mówca Umarłych" traktują o obcości, z tym, że tam te różnice, jak je Deruda nazwała, międzygatunkowe, są raczej swojskie, bardzo ludzkie, do zrozumienia; u Lema obcość jest obca prawdziwie:))
książki jeszcze nie czytałam, a film zapamiętałam również z powodu okoliczności - nabyłam płytę dawno temu, kiedy zaczynała się u nas dopiero praktyka dodawania płyt do czasopism; nie miałam jeszcze wtedy odtwarzacza DVD i pamiętam, że wkurzyło mnie: po co mi ten krążek? Przewracała się w szufladzie aż do czasu. A potem wracała do tego filmu kilkakrotnie, również ze względu na Katty Bates
Ostatnio z przeczytanych spodobały mi się,,Manipulacja" Ireneusza Iredyńskiego i ,,Stosunek seksualny nie istnieje" Jasia Kapeli. Obecnie czytam ,,Grę w klasy" Cortazara. I też jest spoko.
Z Kolskim jakoś mi nie po drodze. Może zanadto wystylizowany dla mnie. Jednak Wolę Andrzeja Kondratiuka. Choćby "Gwiezdny pył" czy "Cztery pory roku". Jeżeli już w ogóle Kolski, to prędzej "Jańcio Wodnik" niż "Jasminum". Chociaż, Franciszek Pieczka, niezależnie od tła, jest oskarowy. "Żywot Mateusza" Leszczyńskiego, "Austeria" Kawalerowicza, "Rękopis znaleziony w Saragossie" Hasa, yhm.
a seriale? oglądacie seriale? Ja jestem uzależniona :) że wymienię tylko kila pierwszych, które przychodzą mi na myśl, trochę taki groch z kapustą :) "Downtown Abbey" , "Sześć stopni oddalenia", Przystanek Alaska", "Faceci na drzewach", a ze starszych "Klejnot w koronie", "Saga rodu Forsyte'ów"
"Miasteczko..." oglądałam, wszystkie odcinki, a nawet musiałam zdobyć płytę z muzyką, bo bardzo lubię wręcz uwielbiam... ale na dzień dzisiejszy nie wciągają mnie żadne seriale, lubiłam też kiedyś "Przystanek Alaska".
'Pingwiny...' się ogląda dobrze nawet po kilka razy. Ja tutaj prócz 'Gry o tron' dorzucę jeszcze 'Jak poznałem waszą matkę', 'Hannibala', 'Demony da Vinci' i 'Ekstradycję', jedyny polski serial, który ogląda się ze smakiem. Ze wschodnich produkcji we współpracy z Polską spodobała mi się "Anna German' i rosyjski serial 'Mistrz i Małgorzata'.
Od czasów tamtych kultowych seriali ("Miasteczko" uwielbiam "Miasteczko "Przystanek" też i muzykę do nich, jest fantastyczna, to najbardziej lubię Ranczo, rodzime :) W zasadzie nie oglądam innych, a Ranczo zawsze mogę obejrzeć z poślizgiem na VOD , gdy nie mam czasu :)
trochę z innej beczki, by dodać odwagi frankofonom: Jean-Christophe Grangé - Miserere. Podchodziłam kilka razy nie mając zaufania do językowych możliwości. Niepotrzebnie. Czyta się świetnie, napięcie pozwala przebrnąć przez złożoność i bogactwo języka. Jest już kolejna pozycja, świeża bułeczka - Le passager. Ponoć wplątane są tam wątki polskie. Ciekawa jestem co zmyślił na nasz temat.
Z innych stron i feelingów kinematografii. Po pierwsze, "Sugar Man" (Bendjelloul) /poleciła mi go Ania Ostrowska i bardzo się z tego cieszę/. Po drugie, zbliżające się do dokumentu irańskie "Lustro" (Panahi).
:) mam płytę ze ścieżką dźwiękową z Sugar Mana, kiedy pod wrażeniem z filmu zmuszałam znajomych do posłuchania, zwłaszcza mojej najulubieńszej ballady zaczynającej się od słów "because I lost my job two weeks before Christmas" a oni - w zależności od bliskości relacji - uśmiechali się uprzejmie lub otwarcie mówiiłi: czym Ty się tak zachwycasz? Więc dałam spokój z natręctwem.
Heh. Mam nadzieję, że od czasu do czasu nie dasz sobie przynajmniej spokoju z namawianiem do obejrzenia historii Rodrigueza; jeżeli drogowskaz miałby być przejawem "natręctwa", to wg mnie zrozumiałym.
z moich doświadczeń wnosząc, problem z historią Rodrigueza polega na tym, że kiedy o niej mówię, brzmi jak bajka, jak polukrowany banał, dlatego wydawało mi się, ze trzeba oddać głos samemu bohaterowi. Później dopiero pojęłam, że dla mnie teksty utworów i sposób wykonania są bardzo mocno zakorzenione w obrazie filmowym, kiedy wracam do nich, wracają i przeżycia z filmu. A przecież w rzeczywistości, o której mówi film, to one same, zdziałały to, co zdziałały. Bez żadnej promocji, namawiania, marketingu. Co sprawiło, ze ten fenomen na próbie moich znajomych zawiódł? Nie wiem :(
"jak bajka, jak polukrowany banał". No masz. Aż pożałowałam, że nie mogę się dziś z Tobą umówić twarząwtwarz, żeby usłyszeć tę bajkę o zagadkach lukru :) sama odebrałam ją chyba raczej bez słodyczy.
bardzo mi się podobała :) i dodam niezwykle zapętloną, dziwną i tajemniczą, z południowym klimatem, nowoczesnością, dżunglą i metafizyką, filozofią itp itd - ta książka umyka zaszufladkowaniu - niezwykła: "Terra nostra" Carlosa Fuentesa
Niezwykła, tajemnicza i zakręcona owszem- ale do czytania po kawałeczku w tramwaju jednak się nie nadaje:)) Pamiętam, że z jednej strony nie mogłam tramwajowo przebrnąć, a z drugiej, gdy już przebrnęłam, żałowałam, że w naszej bibliotece nie wiedzieć czemu tylko jedna część była dostępna:))
Ostatnio odkryłam islandzką pisarkę, Yrsę Sigurdardóttir (kryminały, przepadam za nimi). Była wyprzedaż książek w Carrefurze, a że ja lubię czasem sobie poczytać coś lżejszego, znalazłam jej książkę pod mrocznym tytułem 'Weź moją duszę', przeczytałam opis i stwierdziłam, że zaryzykuję. Warto było. Machnęłam ją tego samego wieczoru, jednym cięgiem (nie mogłabym zasnąć, nie wiedząc, jak się zakończy, tak mnie wciągnęła).
z islandzkich pisarzy powieści kryminalnych (tez przepadam) dodałabym jeszcze Arnaldura Indridasona - zwłaszcza jego "Grobową ciszę" i "W bagnie". Tzw. "tło społeczne" miejscami przykuwa uwagę bardziej niż wątek kryminalny. Ogólnie, bardzo się eksponuje tę cechę u autorów kryminałów ze Skandynawii, a przecież wystarczy przywołać choćby Pierwsza Damę brytyjskiego kryminału P.D. James - moją absolutną faworytkę :))
tak, mignęła mi nawet przez chwilę myśl, żeby poprzez edytowanie treści tematu stworzyć taką listę wszystkich propozycji które padły, ale mignęła i przepadła; dziś zaglądam tu często,, bo dzień wolny, "normalnie" nie mam tyle czasu :(
To ja dodam kilka swoich ulubionych, które wg mnie warto zobaczyć, niektóre na pewno większość widziała ale nie zaszkodzi przypomnieć: "Zielona mila", "Skazani na Shawshank", "Pianista", "Chłopiec w pasiastej piżamie", "Hooligans", "300", "Ostatni samuraj", "Róża", "Śniegi wojny", "Nakarmić kruki", "Myszy i ludzie", "Jeniec: Tak daleko jak nogi poniosą", "Szpieg", "Medium", "Gangster", "Spragnieni miłości", "Norwegian Wood", "Moje matki", "Strzała wojny", "Rachunek sumienia", "Wiedźma wojny", "Samuraj - Zmierzch", może na razie tyle... i w ogóle, to ja bardzo polecam azjatyckie filmy, uwielbiam ich klimat.
Może jeszcze wszystkie części serii "...Bourne'a", lubię filmy z jego udziałem (Matt Damon) i jeszcze seria kryminalna szwedzkiej produkcji "Z rubryki kryminalnej".
"w ogóle, to ja bardzo polecam azjatyckie filmy, uwielbiam ich klimat" - masz na myśli np. Kim Ki-duk'a? Pierwszym jego filmem, który widziałam był "Pusty dom" potem jeszcze "wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna", oba mnie zachwyciły
Musiałam kliknąć w google Kim Ki-duk, bo nie kojarzę reżysera, ale oglądałam jego "Poongsan", te o których piszesz niestety nie widziałam, ale na pewno zerknę.
nie sądzę, to był tylko znikomy przypadek, tym bardziej ten kto zna historię nigdy tak nie pomyśli, ale w filmie "Śniegi wojny" opartym na faktach jest ciekawy wątek między dwoma wrogami, bardzo mi się podobał, polecam.
nie wiem co tam w Ameryce wydają, w Izraelu tym bardziej :)) jam Polka od urodzenia, nawet z nazwiska :) i tak szczerze nie interesuję się zbytnio co tam gdzieś daleko za górą za rzeką słychać, może to źle a może dobrze :)
Jeżeli chodzi o książki to polecę wszystkie Tess Gerritsen. Może i niezbyt ambitne, bo to thrillery medyczne, ale napisane tak, że nie sposób się oderwać. Jeżeli kogoś nie ponosi wyobraźnia i nie boi się szczegółowych opisów sekcji i innych to bardzo polecam. :)
A z filmów uwielbiam jeden, bardzo mocno zapadł mi w pamięć. "Sekretarka". To prawie dokument o tym, jak niektóre kobiety potrzebują poniżenia i zniewolenia, bo bez tego nie są w stanie normalnie funkcjonować. Ale więcej nie zdradzę. :)
Nie wiem, czy już ktoś wymieniał, ale i tak napiszę, bo nawet jeśli ktoś o tym wspominał, to i tak był to ważny dla mnie obraz. Mam na myśli "Podaj dalej". O tym filmie się nie pisze, go się ogląda.
Oraz "Triszna. Pragnienie miłości". Tytuł może i zniechęca, ale to piękny film o miłości, pożądaniu, zniewoleniu i nienawiści rodzącej się z tych poprzednich uczuć. Dużo tam pięknych obrazów, krajobrazów i innych indyjskich cudów. :)
A ja właśnie zamówiłam w bibliotece "Życie Pi", jak mi nie znajdą książki albo zawieruszą zamówienie to zrobię awanturę na sto dwa aż znajdą. :)) Jedyna wolna pozycia, reszta wypożyczona.
Rozrosło się konkretnie:) Można by jakoś pogrupować te propozycje, np. podzielić na książkę i film, i potem wg polecających albo po prostu alfabetycznie, z krótkim opisem- ale to byłaby chyba syzyfowa praca;) Szkoda, że nie ma takiej kategorii na Trumlu- jak widać po ilości komentarzy, pomysł jest chyba trafiony:)
aż mi serce rośnie, ze tak się rozrosło :) Myślę, że takiej kategorii na Trumlu raczej być nie może, bo jest to wątek bardzo poboczny w stosunku do misji portalu. Sprawdziły się co do joty przewidywania hossy, ze trzeba się będzie przebijać przez drzewo z bardzo rozgałęzionymi korzeniami. Ale z drugiej strony patrząc, ja to lubię i mnie się tak podoba, bo takie "drzewo" żyje w odróżnieniu od zmumifikowanego katalogu tytułów
A jeśli ktoś lubi książki i filmy o Zagładzie, polecam książkę "Ucieczka z Sobiboru" Tomasza Toiviego Blatta oraz film pod tym samym tytułem. Ja najpierw obejrzałam film, potem zabrałam się za książkę, niestety, nie mam pojęcia, w jakiej kolejności polecać nowicjuszom podejście do tematu. W książce jest więcej szczegółów, czytając miałam przed oczami obrazy z filmu i zastanawiałam się, czemu nie ma tego czy tamtego. Ale polecam.
Z tej tematyki: Jonathan Littell, "Łaskawe" (można powieści wiele zarzucać, np., m.in. przesterowaną psychoanalizę. Ale jednak, cokolwiek wyda się tam do krytyki, pozostaje we współpracy z obłąkaną rzeczowością). i druga proza, o której już wspominałam:), Marcus Zusak, "Złodziejka książek".
Iss, "Złodziejkę książek" zaczęłam, ale, jak dla mnie, ta książka wymaga skupienia, a ja wtedy go nie miałam. Dlatego będę chciała wykonać podejście drugie. Bo warto.
No to ja kieruję tu piękną prośbę do Agnieszki - Issy, by teraz zamiast tytułów filmów napisała więcej o książkach, które poleca. :) Dzięki niej przeczytałam niesamowity "Traktat o łuskaniu fasoli", za który pewnie wcześniej bym się nie wzięła z powodu tytułu właśnie. A teraz czytam, nie wiem, czy można nazwać to poleceniem, ale gdzieś wspomniałaś o tej książce. Mam na myśli "Złoty notes". Poproszę więc więcej. :)
:) O "Złotym notesie" mówił Ci ktoś inny; może połączył się ze mną, bo w czasie, kiedy go czytałaś, rozmawiałyśmy o powieści Zusaka. Pomyślę nad książkami.
I już wiem, skąd mi się wzięło to połączenie Agnieszki ze "Złotym notesem". :) Otóż tak, gdy rozmawiałyśmy o powieści Zusaka, czytałam "Złoty...", który podetknęła mi nieświadomie pod oczy nowa współlokatorka w pokoju w akademiku. Zwyczajnie pojechała do stolicy na weekend a ja wtedy miałam siedzieć sama w pokoju, a jedyny egzemplarz tej książki był właśnie wypożyczony przez Oleksę, więc po cichu sobie zwinęłam poczytać kawałek. I wciągnęło, teraz czytam dalej. :)
to jednak te urodziny do czegoś się przydały :) Eco próbowałam "ugryźć" po obejrzeniu "Imienia róży" , ale wydał mi się bardzo trudny w odbiorze i poległam. Potem jeszcze próbowałam na "Baudolino" i też utknęłam :( Może czas póbować dalej?
Wahadło Foucaulta - bardzo na tak :) Imię róży zresztą też :) ksiązka do której wiecznie wracam to T. Manna Czarodziejska Góra - kocham ją ogromnie, działa na mnie jak balsam
"Wahadło" to moja pierwsza zarwana noc na studiach:) I zawalone koło dnia następnego;) Ponieważ już raz zeżarło mi komentarz, napiszę tylko krótko- dla mnie osobiście cecha charakterystyczną Ecowej twórczości jest to, że budzi ona we mnie pokusę zamienienia się w detektywa, który oddzieli fikcję od faktów, odszuka źródła, odnajdzie i sfotografuje wszystkie wymienione fontanny, z opowieści wyłuska historię/ Nie wiem, czemu miałoby służyć takie zajęcie, a jednak- za każdym razem- kusi;))
Eco :) Z mojego punktu widzenia ekranizacja "Imienia róży" nie jest "skopana". Jasne, że wobec powieści przedstawia się skąpo, ale nie wydaje mi się, by celem Annauda mogło być skrupulatne streszczenie aż tak rozległej erudycji - to byłby sport raczej dla fantastów. Dla mnie najistotniejsze, że naturalne dla kina okrojenie fabuły nie krzywdzi książki, w której zresztą wątek kryminalny jest raczej szkieletowy niż poboczny. Zamiast skasować film jako trywializację, można ze spokojem potraktować go jako wstęp do prozy, jako próbę oswojenia się z miejscem, zanim się przejdzie w zawiłości biblioteki.
fakt, Aniu, Eco ciężko przebrnąć, ale do pewnego momentu :) przy okazji trzeba przygotować sobie jakieś paluszki do pożerania, bo co parę stron zachwyca się wyszukanymi potrawami, o dziwnych nazwach, które mimo wszystko wywołują niekontrolowaną pracę śliniaków :)
A wszystkim, którzy chcą mieć jako taki porządek w książkach, które czytali, chcą przeczytać i w takich, o których już zapomnieli, ale przypadek może sprawić, że chcą przeczytać jeszcze raz, polecam założenie darmowego kkonta na lubimyczytac.pl Tam dopiero się dzieje. :)
Dopisuję jeszcze Marię Matios "Nacja" i Imre Kertesz "Likwidacja"; jeśli ktoś lubi książki zahaczające o wojnę, okupację, czy tego typu rzeczy, to mu się spodobają.
i jeszcze całkiem z innej parafii - ciekawy film „Hadewijch” Bruno Dumonta. z powalającą kreacją Julie Sokołowski. Przypomniał mi się ten film pod wpływem lektury tekstów na Trumlu związanych z wczorajszym świętem Bożego Ciała. Gdzie przebiega granica „normalnej” wiary? Myślę, że film pozwala spojrzeć nieco głębiej. Polecam
Ciężko się ,,dokopać'' do tego wątku,faktycznie powinny być kategorie; fim, książka( oczywiście już skorzystałam z podpowiedzi za co dziękuję).Ja mogę polecić też kilka filmów, które coś tam zostawiają w serduchu;
1.,,Hanami kwiat wiśni''(2008) franc.- niem.
2.,,Hej skarbie"(2009) na faktach u.s.a.
3.,,Polowanie'' (2012) duński Mads Mikkelsen w roli głównej.
4.,,Piąta pora roku'(2012) polski- z Marianem Dziędzielem w roli głownej.
Jeszcze, zanim książki, to z kina, np. może coś:) z Jana Švankmajera. Można przejrzeć filmografię na Filmwebie i zajawki na necie, i wybrać stosowne dla siebie tytuły. Być może dla derudy, nie wiem. Np. "Coś z Alicji". http://www.youtube.com/watch?v=Gd03-wm6DDM
Literatura. Márquez. Zachował się bez uszczerbków, mimo lat, mój bzik do całej jego twórczości, zatem wyliczanie daruję i sobie, i innym. Natomiast jeżeli ktoś, zainteresowany dawniej lub teraz jego książkami, przeoczył tytuł w rynkowej obfitości, polecam "Życie jest opowieścią", autobiografię Márqueza.
Marqueza zaczynałam jak wiele chyba osób z mojego pokolenia od "Stu lat samotności" której przylepka "kultowa" wydaje mi się, że więcej szkód mogła przynieść niż pożytku. No i zapoczątkowała modę na literaturę iberoamerykańską. Niewątpliwie dla mnie to była jedna z ważniejszych książek w ogóle
Aniu, wspomniałaś o Carlosie Ruizu Zafonie. Chciałam się wpisać pod, ale już nie mogę znaleźć tej wzmianki :)) Przeczytałam ostatnio jego "Grę anioła", książka trochę w klimacie "Mistrza i Małgorzaty, przynajmniej tak ją odbieram, zresztą autor nie kryje zafascynowania literaturą rosyjską, klimat Barcelony przedwojnia, intrygi, miłość i tajemnice i młody ambitny pisarz, który za cenę dobrej powieści i pieniędzy gotów jest posunąć się do? Właśnie, to już pozostawiam ewentualnemu czytelnikowi :)
Wspomniałaś też Aniu o jego powieści "Cień wiatru", w zasadzie ona to uczyniła go rozpoznawalnym na całym świecie, ciekawam Twojej opinii o tej książce, gdyż zamierzam właśnie jej poszukać i nie wiem czy warto :)
moim zdaniem warto. "Cień Anioła" ma na półce jeszcze nie przeczytany. Ja wiele innych książek. Mój problem z czytelnictwem polega na tym, że kiedy przeczytam coś nowego autora, którego nie znałam, a akurat kieszeń na to pozwala, kupuję inne jego tytuły. A potem latami czekają na swoja kolej. tak było np, z Jose Carlosem Somozą.
A druga z książek - przeskoczywszy trzydzieści lat - która wywarła na mnie nie mniejszy wpływ niż "Sto lat samotności", to "Nocny pociąg do Lizbony" Pascala Mercier'a. Dopadłam tę książkę z polecenia przyjaciela, w zeszłym roku, czytałam ją w odcinkach dawkując sobie max po 10 stron jednorazowo, żeby starczyła na dłużej :) Bardzo, bardzo polecam
Literatura. Być może dla Floriana Konrada;), nie wiem. Lub dla kogoś, kto spostrzega skłonność do mitu i/lub jego degradacji, ale do lektur akademickich nie ma, na razie albo trwale, środowiska, sił, czasu, usposobienia, przekonania czy czego tam jeszcze. Joseph Campbell, "Potęga mitu".
Interesuje mnie kino z „innych stron” i widzę, że umknęło mi irańskie „Lustro” oraz japoński film „Pożegnania”.
Do irańskich propozycji łącze poetycki obraz niemal para dokument: „Czas pijanych koni” /reż Bahman Ghobadi/ oraz prostą ale bardzo przejmującą historię w malowniczym obrazie „Kolory raju” /reż. Majid Majidi/. Wspomniany powyżej Kim Ki Duk bardzo na tak a szczególnie obraz: „Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna”.
dzień dobry. :) Polecacie tu Umberto Eco, więc i ja dorzucę swoje trzy grosze: "Zapiski na pudełku od zapałek" tegoż autora. Zbiór felietonów z ubiegłego wieku i niby obraca się wokół spraw nam zupełnie obcych, bo co nam po Italii, a jednak czyta się. Pozwala poznać Eco z innej strony, jakby bardziej prywatnie, od kulis. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że to bardzo sprawne pióro, więc i dobry wzór. Życzył bym sobie tak pisać. Może i wam się przyda.
rzeczywiście - wątek przewiduje - w warstwie inicjującej - opinie raczej pozytywne skoro tytuły/autorzy są polecane/polecani i do bliższego zapoznania się. Ale wystarczy jeśli przejrzysz trochę komentarzy, by łatwo zorientować się, że nikt tu nikomu nie wzbrania wyrażać opinii również krytycznych. Ufam, ze nikt nie potraktuje ich jako oceny swojego gustu.
;Stosunkowo niedawno przypomniałam sobie "Kto się boi Wirginii Woolf" Mike'a Nicholsa z 1966 r. Nic a nic się nie zestarzał. Nic a nic Może tylko nieco dekoracje. Jeśli kogoś chwilowo zemdli od happy-end'owych krzepiących opowieści - polecam.
hehehe "był tak nudny że zasypiał we własnym towarzystwie" a wiesz, ze ja te bajki pamiętam jeszcze z telewizji :)) jesteś pierwszorzędna w wynajdywaniu supeowskich okruszków :)) kop dalej
Literatura. Hrabal. Jeden z moich ulubionych. Nie mam pojęcia, jak szybko starzeją się obecnie nazwiska, aż do strupieszenia, i nie znam wieku większości czytających, więc na wszelki wypadek, dla tych, dla których Hrabal jest już tylko nazwiskiem: można zacząć czytanie od prozy "Wesela w domu" i zdecydować, co dalej :)
wiesz, isso, myślę, że parametr wieku czytających może być mylący; mój jest dość zaawansowany - po pięćdziesiątce - a Hrabal wciąż przede mną. Dziękuję za przypomnienie :)
marzy mi się, że tak, jak już kilka osób to zrobiło, że ktoś kto skorzysta z tutejszych informacji, wróci na moment, by to powiedzieć :) Nic chyba nie działa bardziej motywująco, że warto było :)
Kubuś Puchatek. Audiobook z głosem Gajosa. M. Motak przetłumaczyła wybór ze wspomnień Christophera Milne'a, pierwowzoru Krzysia, "najsławniejszego chłopca w literaturze dziecięcej". Pamiętnik nazywa się "Poza światem Puchatka". To jedna z książek, która upewniła mnie w przekonaniu, że natrętny biografizm w odbiorze tekstów bywa, łagodnie mówiąc, co najmniej kłopotliwy: "Ale czy chłopiec był zawsze taki miły dla tych, którzy do niego pisali? Czy kiedy dorósł, stał się bardziej czy mniej uprzejmy? Jeśli odpowiedź na drugie pytanie brzmi "mniej", to dlatego, że co innego jest być autorem, a co innego postacią z książki. [...] Każdy pragnący wykonać Prosiaczka i przesłać go chłopczykowi z książki, musi uważnie przeczytać stronę tytułową, żeby upewnić się, czy mały chłopiec jest nadal małym chłopcem". ;/
A z twórców filmowych jeszcze brytyjski reżyser Mike Leigh, kiedyś już tu na Trumlu przeze mnie wspomniany przy okazji filmu "Kolejny rok". Al wszystkie jego obrazy są warte polecenia
Wezmę pod uwagę przy kolejnej wizycie w bibliotece:) Ja ze swojej strony mogę dodać do tej listy zarówno "Ziemiomorze", jak i "Świat Rocannona" Ursuli K. Le Guin. No i zaskoczenie sprzed kilku dni- "Mówca Umarłych" Orsona S. Carda, autora "Gry Endera"- może i nie jest to lektura najwyższych lotów, ale z pewnością książka niegłupia, a przy tym dość wciągająca:)
będę ciekawa Twojej opinii kamaju, bo mnie się bardzo podobała, zwłaszcza jak płynnie przechodzi w coraz ciemniejsze tony. Ursulię K. Le Guin. kojarzę, ale z innych tytułów, a drugiego autora wcale, więc najpierw sobie potropię w necie :)
Yhm. "Ziemiomorze". Tak. Lub przynajmniej pierwszego z tetralogii "Czarnoksiężnika z Archipelagu". Le Guin jest córką Kroeberów, jej rodzice mają związek z jedną z książek dla zainteresowanych tworzeniem dla siebie mapy z motywami pogranicza i/lub postaci wyobcowania/obcego/Innego bądź dla poznających nieco rzetelniej historię Indian: "Ishi"/"Ishi. Człowiek dwóch światów".
Orson S. Card dla mnie mistrz, w rewelacyjny sposób budował światy i tworzył społeczności, pokazując różnorodności zależności między gatunkowych, które są jak lustro dla nas ludzi, człowiek z wielką wyobraźnią, dla mnie jego książki sa rewelacją :)
Przypomniała mi się książka warta polecenia nie tylko ze względu na fabułę, ale też z powodu niecodziennego połączenia literek w książce oraz obrazów dostąpnych przez internet. Można książkę przeczytać samą i puścić przy niej wodze fantazji, a można czytać z obrazem, dźwiękiem itd. Mam na myśli "Level 26" A. E. Zuiker. Uprzedzam, najpierw trzeba mieć książkę w ręce zanim się zacznie szukać czegokolwiek w sieci.
A że komentarzy 300 minęło, to polecam film "360. Połączeni" :) (2011) i choć zakwalifikowany pod melodramat, wcale nim nie jest, dramat może ale nie melo... :) ciekawe zakręcenie losów różnych bohaterów i różne oblicza miłości :)
A ja polecam bo uwielbiam filmy : "Rejs" ( 1970) Marka Piwowskiego i "Dziewczyny do wzięcia" (1972) Janusza Kondratiuka - kultowe jak dla mnie :) świetny temat Aniu :)
A ja już wiem, dlaczego Hossa z taką energią poleca "Tworki". Dorwałam je w bibliotece, bo moje zamówienie o "Życie Pi" gdzieś zawieruszyli, kurde, i zaczytuję się. Jestem już w połowie a przecież dopiero co zaczęłam. Świetna książka której bym nie poznała, gdyby nie to forum. :)
pewnie i tak:)) to dlatego, że do dwudziestego któregoś roku życia prawie w ogóle nie oglądałam filmów, teraz dopiero nadrabiam zaległości:)) z rzeczy mniej znanych (chyba;)) - można sobie obejrzeć np. "Niedźwiadka"
Byłam dziś na "Tylko Bóg wybacza" w kinie. Niesamowity film, na sztuce aktorskiej się nie znam, ale przyznam, że obraz warty obejrzenia. Bo dobroć wcale nie wygrywa a zemsta boli nawet wtedy, gdy zostanie już spełniona.
A ja, zachęcona przez Jagę tutejszym wpisem sięgnęłam po "Grę anioła" C. R. Zafona i utonęłam w tej książce na ładnych parę dni. Zaczynałam czytać z mieszanymi uczuciami; choć po "Cieniu wiatru" wiadomo było, jakiego stylu można się spodziewać, jednak na początku wystawność i ornamenty języka trochę mnie odrzucały. Potem było już z górki:) Sposób, w jaki wątek skręca pod koniec w stronę czystej sensacji przypominało mi podobne odczucie rozczarowania końcówką "Odkrycia nieba" Harry'ego Mulischa. Mimo wszystko nie uważam tych dni za stracone :) Pozdrawiam czytelniczo
A ja właśnie zaczęłam "Cień wiatru " i odkryłam, że powieść jest luźną kontynuacją losów drugoplanowych postaci " Gry anioła". Podobne odczucia miałam na początku książki, później wciągnęła mnie...zakończenie tez nie zaskoczyło, po każdej lekturze mam wrażenie, że ktoś, gdzieś, już to napisał...:)
Ja zaś polecam filmy Larsa von Triera od "Przełamując fale" począwszy na "Melancholii" skończywszy. Jest jakaś magia w tych jego obrazach, udziwnionych a jednak prawdziwych. Wszystkie mnie na tyle poruszyły, że do dziś pamiętam wiele scen i emocji im towarzyszących. Najbardziej jednak chyba "Dogville" .
Polecam przepiekną książkę Giordano "Samotność liczb pierwszych". Niesamowity opis relacji dwójki ludzi, połączenie świata uczuć ze światem nauki. Opowieść o uczuciu niemożliwym, o przemocy, trudności nawiązywania relacji, problemach i wielu innych rzeczach. Przeczytałam dwa razy w ciągu dwóch dni i wiem, że będę do niej jeszcze nie raz wracać. Polecam.
przypadkiem obejrzałam dziś film, który śmiało mogę polecić tym, którzy lubią Roberto Benigni (albo jeszcze nie wiedzą że lubią) pt. "Tygrys i śnieg" (2005 r) ciepły, momentami zabawny, momentami wzruszający, mądry i z piękną balladą w wykonaniu Toma Waitsa
a z innej bajki - "Wino truskawkowe" (2009), z przewodnim motywem muzycznym który przykleja się do człowieka jak niegdysiejsza guma arabska :) http://www.youtube.com/watch?v=V-sxXGx6eYE
W ostatnią niedzielę byłam na recitalu Edyty Geppert i choć wiele lat upłynęło od Jej pierwszych występów, nie przestaje zachwycać, do tej pory na wspomnienie Jej bliskości, śpiewu, głosu i niesamowitej charyzmy, przechodzą mnie ciarki... To był cudowny koncert, jeśli macie okazję gdzieś uczestniczyć w Jej występie, polecam gorąco, niezapomniane przeżycie :)
Pojawił się tutaj tytuł "Iris". Myślę, że dobrym dopełnieniem tego obrazu mogłaby być (między innymi) perspektywa przedstawiona w książce "Motyl" Lisy Genovy.
:) Nie jest to może literatura najwyższych lotów w sensie pisarskim (autorką jest neurobiolog), ale myślę, że jest to mądra książka. Po pierwsze, udało jej się opisać (a przynajmniej ja tak uważam/ wydaje się mi prawdopodobne etc, etc) świat Alzheimera z perspektywy osoby chorej. Po drugie- spojrzenie przez pryzmat choroby skłania też do refleksji nad sprawami bardziej ogólnej natury. Uff, ale się rozpisałam;)
"Wina Woltera". reż. Abdellatif Kechiche. Niedawno obejrzałam. Polecam. Przejmujący. Soczewka dla najsurowszych zjawisk współczesności: Studium drogi bez pewności, refleksja o wydziedziczeniach; pytania o tożsamość. Żadnych sentymentalizmów. Przemyślana opowieść dla uważnych (zamiast, z jednej strony, wydumanych konceptów dla publiczności, o której scenarzysta myśli, że chyba już całkiem prawie straciła zmysły od natłoku wrażeń; i zamiast, z drugiej strony, paradokumentu w stylu np. irańskiego kina; "Winę Woltera" można sytuować w pół drogi pomiędzy tymi skrajnościami fabuły).
jesień listopadowa, wczesne wieczory, przytulne kąciki przy lampie, niechęć do wyściubiania nosa za próg kiedy tylko nie muszę, i jeszcze parę innych okoliczności, sprawia, przynajmniej w moim przypadku, że prawdopodobieństwo obejrzenia również tego filmu, wydatnie wzrasta. Czasem mi się marzy takie parę dni urlopu, że zaopatruję lodówkę (i barek), po czym z naręczem płyt zamykam się się na cztery spusty w domu, wyłączam telefon - i nie ma mnie :)))
Dziękuję Wam, za wszystko, co razem z Wami tu przeżyłam czego doświadczyłam i czego się nauczyłam. Zostawiam ten wątek, bo nie czuję bym miała prawo go skasować. Do usłyszenia :)
Aniu? Gdybyś tak jeszcze tutaj zajrzała, to ostatnio polecono mi ten film : http://www.filmweb.pl/Prestiz , i całkiem fajny , może go widziałaś? Pozdrawiam
hosso :) funkcja przekazywania informacji o komentarzach na skrzynkę mailowa wciąż działa, więc jasne, że zajrzałam :) nie, nie widziałam jeszcze tego filmu, w tygodniu raczej nie mam szans, ale najbliższy weekend jest znów przedłużony, co istotnie zwiększa moje szanse. Dziękuję, że pamiętałaś o tym wątku, pozdrawiam serdecznie :)
heh:) mnie ta funkcja Aniu przekazywania informacji o komentarzach nie działa, zresztą już od dawna. Przeca , że pamiętam o wątku, przecież bardzo interesujący. I miło Cię widzieć:)
tak, ten film mam też na swojej krótkiej liście, spóźniłam się jak było to jeszcze w kinach, nie tak dawno, kilka miesięcy temu, moi bardziej pozbierani znajomi zgodnym chórem twierdzili, ze tak jak Ty - że warto, nawet bardzo warto :)
Czasem , jak widać, rozejrzę się po kątach:) a to z powodu pająków, które w mózgowiu tkają dziwne wzory. Bez odkurzania ani rusz. Zajęłyby całą przestrzeń.To groźne zjawisko skutkowałoby zanikiem jestem.Teraz rozumiem krzątające się na co dzień kobiety:)
o pająku piękna historię swego czasu opowiadała tu na Trumlu padme; nie cierpię pająków, ale zapamiętałam jej opowieści od tamtego czasu patrzę na nie nieco życzliwszym okiem :) miłego deszczowego popołudnia, Jaro :) za to jeszcze niedzielnego :))
ciekawe czy ktoś czytał 'Miód trzmieli" T. Lindgern'a - ciężka książka. ale myślę, że warto przeczytać. a jeśli ktoś czytał - podzielcie się opinią. ja ją będę jeszcze długo przeżuwać, trawić. to jedna z gatunku 'nie-do-zapomnienia'
A ja polecam film "Kierowca dla Wiery" Pawła Czuchraja z 2004 roku. Akcja filmu - w recenzjach porównywanego do "Spalonych słońcem" MIchałkowa - toczy się na Krymie w roku 1962. Armia, polityka , KGB, miłość, strach. Półtorej godziny pobytu w innym wymiarze znakomicie pozwala docenić nasze "dzisiaj". Oglądałam ten film u progu weekendu, w piątkowy wieczór, ale wciąż we mnie siedzi.
Oj Ania oglądałam oba filmy i jestem zachwycona klimatem i sposobem oddania narastającego napięcia, tą niedosłownością, aż do scen kulminacyjnych. Poza tym zdjęcia,pozorna monotonia, mowa ciała bohaterów itd. są tym, co najlepsze w kinie rosyjskim. "Kierowcę dla Wiery" czasem powtarzają na Kulturze, więc film oglądałam dwukrotnie, zaś "Spalonych słońcem" mam w domu na płytce dvd i co jakiś czas odświeżam. Fajnie, że przypomniałaś o tych obrazach.
Pierwszy raz od długiego czasu wybrałam się dzisiaj do kina i dość przypadkowo trafiłam na film "Wielki Liberace". Dopiero po seansie dorwałam jakąś ulotkę i przeczytałam o istnej ulewie, bo już nawet nie deszczu, nagród jakie nań spadły. Z czystem sumieniem mogę ten film polecić, najbardziej ze względu na aktorstwo Michaela Douglasa.
pisałam już w tym wątku o wrażeniu, jakie zrobiła na mnie książka "Nocny pociąg do Lizbony" Pascala Mercier'a. Zbieżność tytułów nie może być chyba przypadkowa? Nie miałam pojęcia że jest i film! A ja byłam dziś w kinie na bardzo ciepłym i mądrym filmie "Ani słowa więcej" z Julią Louis-Dreyfus i Jamesem Gandolfinim w reżyserii Nicole Holofcener. Zwłaszcza w szaleństwie przedświątecznej krzątaniny bardzo bardzo polecam :)
i niechaj będzie przytulny :)) ten kąt :)
zgłoś
byle go pajęczyny nie zasnuły, to już będzie dobrze :)
zgłoś
no chyba, że mała pajęczynka z pająkiem czytelnikiem :))
zgłoś
jestem za jak najbardziej
zgłoś
fajnie :)
zgłoś
To może na początek "Baltazar i Blimunda" lub "Wszystkie imiona" Saramago, "Sekretne życie pszczół" Sue Monk Kidd, albo, dla lubiących sf, Asimov po całości:))
zgłoś
Saramago najpierw przeczytałam "Miasto ślepców" bo chciałam skonfrontować z filmem (książka podobała mi się znacznie bardziej), potem za ciosem "Miasto białych kart". Wymienione przez Ciebie nie czytałam choć tytuły nie brzmią obco. Dziękuję, że zechciałaś rozpocząć kamaja :) pierwsze koty za płoty - z góry, tu i teraz, zbiorczo dziękuję Wszystkim, którzy zechcą się włączyć - żeby nie tworzyć niepotrzebnych "korzeni"
zgłoś
Też najpierw czytałam "Miasto ślepców", filmu niestety nie znam, więc nie mogę się wypowiadać.
zgłoś
co do Asimova aktualnie "Druga fundacja"
zgłoś
czyli trzecia z kolei, o ile czytasz po kolei:))
zgłoś
nie :) czytam jak mi podejdą pod ręce :))
zgłoś
to tak jak ja kiedyś:) teraz planuję przeczytać jeszcze raz- cięgiem i po kolei:))
zgłoś
moje ostatnie .Dean Koontz -Nieśmiertelny i Głos nocy w trakcie listy Rainera Rilkiego do Lou Salome
zgłoś
Brrr, straszna straszność;)) W każdym bądź razie, jeżeli już o strasznościach mowa, to Koontz wydaje mi się być lepszy od Kinga (innych autorów książek tego pokroju, przyznam się szczerze, za bardzo nie znam)
zgłoś
ja Koontza tylko :Opiekunowie' - lata temu, ale wciąż pamiętam:)
zgłoś
ja jakieś 2 lub 3, ale w pamięci utkwiła mi głównie "Intensywność":))
zgłoś
myszy? czemu myszy? z myszami (a konkretnie szczurkiem) dość sugestywna scena była bodajże w "Roku 1984", ale to chyba nie ten gatunek:))
zgłoś
matko, ile się naszukałam twojego komentu kamaju!!! :) wpadło mi na skrzynkę powiadomienie, ale bądź tu mądry i znajdź w którym miejscu :)))
zgłoś
jest jeszcze Masterton który ma wiele ciekawych powieści tego gatunku -lubie czasem wpadać w tajemniczość
zgłoś
Jeszcze bardziej brrr;) Mastertona sylabizowałam w podstawówce (na przemian z Dziennikami św. Faustyny;)), a potem tak się bałam, że nie byłam w stanie iść spać, dopóki nie doczytałam do końca:) No i leżało się po kryjomu z latarką pod kołdrą. Trochę mi się od tego czasu gusta zmieniły:))
zgłoś
aktualnie do poduszki czytam "Krótka historia czasu" S. W. Hawkinga (choć wiedzy mknie dalej, warto to przeczytać)
zgłoś
ciekawe, bo kiedyś chciałem Ci przesłać dwie książki hawkinga; i pomyślałem: wiedza mknie dalej..
zgłoś
chciałem jeszcze: wszechświat w skorupce orzecha..
zgłoś
lubię wracać do niektórych ooo w trakcie czytania OD mOJŻESZA DO mAHOMETA -CZYLI PRZYWÓDCY TWÓRCY I ZAŁOZYCIELE RELIGII
zgłoś
a moje ukochane to "Czarodziejska góra" Thomasa Manna, którą czytam raz w roku przynajmniej, tak jak i "Mistrza i Małgorzatę" :))
zgłoś
O, to mam pierwszą książkę na liście "do przeczytania":) To znaczy chciałam to zrobić już dawno, ale akurat nie było "Czarodziejskiej" w bibliotece, potem wciągnęło mnie coś innego, potem nie miałam czasu, a potem zapomniałam, że chciałam;))
zgłoś
na mojej liście tez tkwi, od dawien dawna, odsuwam wciąż i odsuwam, aż nieprzeczytanie nabiera cech kompleksu. Kiedyś tak już było z "Łukiem Triumfalnym" Remarque'a - potem nie mogłam sobie darować głupoty, ze tyle zwlekałam
zgłoś
a "Mistrza i Małgorzatę" odkąd nastały audiobooki mam stale w zasięgu słuchu w czasie jazdy samochodem
zgłoś
Polecam obejrzeć sobie serial "Mistrz..." z 2005 roku, jest po prostu genialny. Najlepsze i najwierniejsze odwzorowanie książki, jakie do tej pory widziałam.
zgłoś
Hmmm, Na fali serialu "Gra o Tron"-przeczytałem ostatnio całą serię "Pieśni lodu i ognia"- George'a R.R. Martina. Ze zdumieniem odkryłem że bardzo mnie wciagnęła. Ilość równolegle rozgrywających się intryg, brak głównego bohatera i duża śmiertelność w potencjalnych kandydatach na postać prowadzącą powieść przyprawia o zawrót głowy, na koniec pozostawiając czytelnika z tysiącem niedopowiedzianych wątków. Do tej pory przetłumaczono część serii, więc czekam z utesknieniem na dalszy ciąg:))
zgłoś
Oglądam serial, bo na książki mnie nie stać chwilowo. Świetny :D
zgłoś
Jeśli ktoś ma przyjemność zagrzebać się na półtorej godziny w wyjątkową przygodę zapraszam do obejrzenia "Spaceru w chmurach "Alfonso Arau. Nie jest to film ambitny czy oskarowy i nienowy , z piękną muzyką, ciekawą obsadą i przesłaniem i czymś więcej :)
zgłoś
Keanu Reeves jeszcze przed Matrixem :) Najbardziej utkwiła mi w pamięci z tego filmu scena ogrzewania winorośli ciepłym powietrzem przed przymrozkiem
zgłoś
Piękna scena- jak dwa wsłuchane w siebie motyle w ruch gest i ciepło :) pamiętam
zgłoś
tak :) romantyczna dusza :)
zgłoś
z poprzednimi tytułami, które w dalszym ciągu polecam bardzo, znowu powtarzać nie chcę się, ale rozejrzałam się to tu, to tam i wygrzebałam starszą pozycję, która kiedyś dawno temu sprawiła mi dużo radości, książka i dla dzieci i dla dorosłych: "Nasze zwierzęta" Anna Iwaszkiewicz, ot tak dla odmiany :)
zgłoś
wpadłam na otwarcie :))
zgłoś
celebrytka..
zgłoś
tylko tak wyglądam ;)
zgłoś
nie zaglądałam, a tu otwarte już :) na pewno jeszcze zajrzę i coś dorzucę jak będę miała coś ciekawego :)
zgłoś
i właśnie o to chodzi :)
zgłoś
Annie Proulx - amerykańska pisarka, autorka m.in. zekranizowanych "Kronik portowych" i "Tajemnicy Brokeback Montain". Trafiłam na nią przez zbiór opowiadań "Dobrze jest, jak jest". Dziewięć opowiadań, po jednym na każdy wieczór :) Bardzo polecam
zgłoś
O, to mam dwa filmy do obejrzenia:)
zgłoś
"Tajemnicy Brokeback Mountain" nie można nie obejrzeć, to film którego się nie zapomina, uwielbiam go, jest piękny...
zgłoś
obejrzymy, zobaczymy...;)
zgłoś
to już prawie klasyka :)
zgłoś
i jeden i drugi oglądałam, książek nie czytała, filmy powalającą, tak różne, a tak ludzkie
zgłoś
:) I obejrzała oba:) I nie żałuje:)) A nawet się cieszy, zwłaszcza z trafienia na "Kroniki", które lądują niniejszym w kategorii kamajoulubionych:))
zgłoś
fajna kategoria :)) dzięki, że wróciłaś by to powiedzieć :)
zgłoś
"Restless" (polskie tłumaczenie "niespokojni") film Gus Van Santa z 2011 roku z Mią Wasikowską i Henry Hooperem. O miłości i umieraniu. Sama słyszę jak to brzmi :) Nie jest to może dzieło, które przejdzie do historii kina ale jak na leniwe niedzielne popołudnie - propozycja warta rozważenia :))
zgłoś
:) Dzięki, dodaję do kolejki:) A wokół tej tematyki- "Miłość" Hanekego. Co prawda po prasowych recenzjach nastawiałam się raczej na coś wzruszającego i nieskomplikowanego, i w zasadzie wybrałam się do kina, żeby się zrelaksować. Ale nie żałuję, warto.
zgłoś
Masz rację, że słowa kluczowe "miłość" i "śmierć" są w obydwu wypadkach dokładnie takie same :) Tyle, że Miłości "Hanekego trudno będzie komukolwiek dorównać. Pozdrawiam :))
zgłoś
Jeśli ktoś nie oglądał jeszcze, to koniecznie - "Intouchables" (Nietykalni) oparta na faktach historia, coś pięknego, cudownego, o niesamowitej przyjaźni dwóch skrajnie różniących się od siebie osób http://www.filmweb.pl/film/Nietykalni-2011-583390 ___ a tu jeszcze ścieżka dźwiękowa http://www.youtube.com/watch?v=VRKuDLizy6k ___ polecam ten film jak żaden inny, na pewno nikt nie będzie żałował, francuskie kino zawsze piękne...
zgłoś
Heh, jeżeli o mnie chodzi, to nie jestem przekonana, czy aby na pewno zawsze, i czy koniecznie jak żaden inny, ale z całą pewnością "baardzo na tak:) Ciepły, optymistyczny i pełen humoru film:)
zgłoś
Dla mnie najlepszy film tego gatunku ostatnimi czasy, a francuskie zawsze i wszędzie, te które oglądałam nigdy się nie zawiodłam, dlatego polecam. Ten widziałam w tamtym roku, ale wracałam do niego cztery razy i za każdym razem wzrusza i rozśmiesza do łez, a przy scenie w operze z drzewem dostaję ataku śmiechu. Mnie poruszył sam fakt, że to wydarzyło się na prawdę, a główni bohaterowie są przyjaciółmi nadal, nawet widziałam o nich dokument, był puszczany przed premierą filmu.
zgłoś
tak, na pewno warto, właściwie nie słyszałam ani jednego głosu krytycznego na temat tego filmu; przegapiłam jak był w kinach, ale w końcu się zbiorę :)
zgłoś
Dla porównania, można jeszcze o nich przeczytać "Odmieniłeś moje życie" i zobaczyć oryginał :) http://kultura.gazeta.pl/kultura/1,114528,12028720,_Nietykalni__podbili_i_rozsmieszyli_swiat__A_jak_bylo.html
zgłoś
dorzucam "Jabłka Adama" i moje ukochane "Jasminum" będąc w obrębie zapachów książka "Pachnidło" Patricka Süskinda - polecam
zgłoś
a jak Ci się podobał film "Pachnidło"? Bo ja po książce wciąż nie mogę się odważyć, z obawy, ze mi zepsuje wspomnienie ksiązki
zgłoś
hmm powiem tak, gdybym miała doradzić sobie - powiedziałabym nie koniecznie oglądaj :) natomiast komuś nie wiem, jeśli się nie czytało książki - film bardzo fajny, polecam, a jak się czytało - to film jest niekonieczny :) trudno mi to wytłumaczyć :) wszystko zależy od człowieka
zgłoś
a w drugą stronę warto? bo ja akurat tylko oglądałam:))// Jabłka Adama jak najbardziej, Jasminum mi umknęło, ale z czystym sumieniem mogę polecić Afonię i pszczoły J.J. Kolskiego:))
zgłoś
w druga stronę nie ma wcale ryzyka, albo jest znacznie mniejsze - tak mi się wydaje na podstawie moich doświadczeń, ale rzecz jasna mogę mieć skrzywienie. Jabłka mam zamiar w najbliższe wolne, bo nawet mam w zasięgu płytę, natomiast do Jasminum podchodziłam chyba dwa albo trzy razy i za każdym zniechęcało mnie,ze musiałam wytężać słuch, żeby zrozumieć, co oni mówią :) a przygłuchą staruszką nie jestem. Może miałam pecha.
zgłoś
kurczę, bardzo przepraszam za nietakt :( "przygłucha staruszka" napisało mi się z rozpędu
zgłoś
Pachnidło najpierw Książka potem film -film nie najgorszy ...Polecam też film Demony wg Goi
zgłoś
hehe, już po ptokach, że się tak wyrażę;)
zgłoś
Demony to ten z Lindą?
zgłoś
sorry to są Duchy Goi z Natalii Portman
zgłoś
aaa... to co innego :) Duchy Goi widziałam - i przychylam się, jak najbardziej :)))
zgłoś
następny bardzo polecam -czarnobiały -Proszę zabij mnie
zgłoś
co my byśmy poczęli bez googli :) zajrzałam na szybko, kompletnie mi ten film przemknął
zgłoś
Ja Klaudiusz ,Caligula
zgłoś
oglądałam dosyć dawno już ale warto :)
zgłoś
A ja z francuskich jeszcze polecam "Pan od muzyki" i "Klasa" o trudnej młodzieży.
zgłoś
"Pan od muzyki" - mistrz :)) drugiego nie oglądałam
zgłoś
1) W kinowej wersji "Kronik portowych" nie szukałabym szczególnej wierności książce; jeżeli film może zainteresować, to nie z tego powodu; 2) W ekranizacji "Pachnidła" znikają wyjątkowości, dzięki którym właśnie proza nadaje się do polecenia; z całkiem czułej, odważnej próby chodzenia ścieżkami beznadziejnie oddzielonego od sfory szczeniaka, którym kieruje przesubtelniony węch nieznany bliżej reszcie, w adaptacji zostaje takie humanistyczne zatroskanie scenarzystów, jak huczne trzeba zrobić widowisko, żeby odludek-morderca wysłużył skryte więzi z człowiekiem.
zgłoś
o to to to :)) dokładnie
zgłoś
z filmów polecam japoński "Pożegnania" z wspaniałą ścieżką dźwiękową (mam całą płytę, coś pięknego..) z książek "Chustka" Joanny Sałygi
zgłoś
zabawne, że na FilmWeb''ie "Pozegnania" zostały przypisane do gatunku "dramat" i "muzyczny". Mimo, że nie ma w nim rozległych krajobrazów, wydaje mi się, że warto jednak zobaczyć na większym formacie ekranu niż monitor. Ja trafiłam przypadkiem w telewizji; tak czy siak - też bardzo polecam. A z Joanną Sałygą - nie zetknęłam się jeszcze, kto wie, być może okaże się dla mnie takim objawieniem jak Marek Bieńczyk z rekomendacji Hossy. Poza wszystkim, wszystkim innym czym można się u niego egzaltować, obcowanie z jego prozą jest fantastyczną lekcją interpunkcji, w jak nieprawdopodobnie aktywny sposób, interpunkcja może uczestniczyć w dziele.
zgłoś
http://chustka.blogspot.com/
zgłoś
dzięki kamaja , skorzystałam
zgłoś
3) I przy książce "Pocztówki" E. Annie Proulx najprawdopodobniej trudno będzie się znudzić; 4) W "Kronikach..." ciotkę głównego bohatera gra Judi Dench; jedną z jej wartych uwagi ról jest też Iris Murdoch w obrazie "Iris"; w duecie z Jimem Broadbentem. Z ostrzeżeniem: fabuła z tych zbędnych w kinie dla odprężenia, a także niekoniecznie wskazana dla widza czującego, że jest w fazie, w której sceny realnego nieubłagania mogą go najwyżej dobić.
zgłoś
1) "Pocztówek" poszukam 2) "Iris" - tak , oburącz tak, z wielu powodów, również dla Kate Winslet. A Judi Dench do podziwiania również w niedawnym "Hotelu Marigold"
zgłoś
Zapamiętałam też Judi Dench i Maggie Smith jako siostry w "Lawendowym wzgórzu"; ale przywołuję przede wszystkim dla zainteresowanych aktorkami i znużonych amerykańskimi standardami; dwie Brytyjki, nawet w satelickim otoczeniu, to rzeźwiąca odmiana stylu. Zresztą, zdaje się, coraz częściej kończę seanse z myślą, że żyją z jednej lub niewielu więcej kreacji. Filmem jednej roli (Mickey Rourke) jest wg mnie np. "Wrestler" Aronofsky'ego, ale pominąć ją byłoby żal.
zgłoś
Poza tym, z tytułów, które pamiętam, mimo czasu, m.in.: "Okruchy dnia" (Ivory); "Mój ojciec i ja" (Roxburgh); "Powrót" (Zwiagincew); "Fanny i Alexander" (Bergman); "Truposz" (Jarmusch); "Moje życie beze mnie" (Coixet); "Labirynt fauna" (del Toro); "Historia Liliany" (Domaradzki); "1900: człowiek legenda" (Tornatore); "Gnijąca panna młoda" (Burton); "Babel" (Iñárritu); "Niebo" (Tykwer wg scenariusza Kieślowskiego i Piesiewicza); "Pokuta" (Wright); "Ziemia niczyja" (Tanović); "Powrót do Howards End" (Ivory) Z oglądanych niedawno: "Łzy na sprzedaż" (Stojanović), "Django" (Tarantino). Tytuły z różnych przestrzeni, rozmaitego kalibru; może ktoś po przejrzeniu recenzji wybierze coś odpowiedniego dla siebie.
zgłoś
i "Polowanie na króliki" (Noyce)
zgłoś
i, dla amatorów aktorstwa w stylu, którego obecnie raczej nie należy się spodziewać, np: "Sierpniowe wieloryby" (Anderson) - dla Lilian Gish, aktorki jeszcze niemego kina Betty Davis; i "Tramwaj zwany pożądaniem" (Kazan), ekranizację sztuki teatralnej, tę starszą, z Vivien Leigh; piękna rola. I "Zapasy z Ernestem Hemingwayem" (Haines) - dla Richarda Harrisa i Shirley MacLaine. I kto jeszcze nie obejrzał "Kabaretu" (Fosse), to mógłby. Heh, idę, bo mnie te przeglądy dawnych ścieżek pochłoną na amen :d
zgłoś
*i BettE Davis
zgłoś
"Lawendowe wzgórze" - oglądałam chyba ze trzy razy :) z przyjemnością przeczytałam Twoja listę, bo dużo pozycji z niej wywoływało wspomnienia - kiedy, gdzie i z kim :) Ale kilka tytułów mam do nadrobienia. Swoją drogą przypomniał mi się film, który obejrzałam już dawno Temu z Twojego polecenia i pamiętam wrażenie, które na mnie zrobił, ale za nic nie mogę przypomnieć sobie tytułu, żeby i innym teraz tu podetknąć pod oczy. Z Emmą Thompson w szpitalnych warunkach. Czy mogłabyś isso jeszcze raz podać tytuł?
zgłoś
"The Wit" Nicholsa :) na podstawie sztuki teatralnej M. Edson
zgłoś
tak! właśnie! no przecież ! wielkie dzięki :) bardzo lubię Emmę Thompson. Poza tym filmem i wspomnianymi "Okruchami dnia", jak to się mówi "niezapomniana kreację" stworzyła też w filmie "Carrington" Ch.Hamptona z 1995 r.
zgłoś
wszystko pięknie, ale forum nie ma struktury bazodanowej, więc dokopanie się do wybranych pozycji będzie niełatwe. Na początek chciałabym bardzo polecić Miód Trzmieli - Jorgny Lindgrena, który nabyłam drogą przypadku na spotkaniu z autorem na Targach Książki. Nie żałuję. Klimat książki bardzo specyficzny. Zacytuję "Asymptot Journal": Jak znaczna część twórczości Lindgrena Miód Trzmieli jest pełen grozy - przemilczanych zbrodni z przeszłości, rozkładu, płynów ustrojowych i obrzydliwego obłędu, jednak z nich wyłania się wielka opowieść o współczuciu, miłości i dobroci.
zgłoś
to prawda, ze nie jest wygodnie, ale kto wie, może z czasem dorobimy się i struktury? Póki co, jeśli ktoś zechce, może skompletować już sobie niezłą listę lektur na weekendy wakacyjne wyjazdy, albo po prostu - na ciekawie spędzony czas. ja w każdym razie zamierzam metodycznie sprawdzić wszystkie nie znane mi dotychczas propozycje po kolei - czy będą pasowało również do Ani O.? "Miód Trzmieli" także :)
zgłoś
Na wszystkie czasu nie starczy:) Na razie dzięki wątkowi na forum obejrzałam "Tajemnicę Brokeback mountain" i nie żałuję:))
zgłoś
super :) fajnie, ze wróciłaś by o tym powiedzieć :)
zgłoś
dzisiaj w TV-1, można obejrzeć film "Duchy Goi", o godz. 21.20 :))
zgłoś
zmieniono coś w programie telewizyjnym, nie ma dziś filmu , o którym wspomniałam ;(
zgłoś
p.s. "Trainspotting" (Boyle); "Niebezpieczne związki" (Frears); "Love is the devil: Szkic do portretu Francisa Bacona" (Maybury). I dwa jeszcze z nowszych: "Albert Nobbs" (Garcia) - ten z typu "jednej roli"; tu: Glenn Close; i "Młyn i krzyż" (Majewski) (Chociaż, tak patrzę, że gdyby ktoś zrobił z wyliczonych filmów maraton, toby mógł nie przeżyć stresu ;/, więc z innymi listami polecającymi idę w diabły na dłużej)
zgłoś
trans, czuję trans... :))
zgłoś
:d (no, toż właśnie oprzytomniałam i zabieram się stąd)
zgłoś
ale dlaczego :) dobrze, dobrze :) niektóre widziałam i warto sobie przypomnieć i do nich wrócić :) ja ostatnio same nowości, a warto czasem do staroci się cofnąć :)
zgłoś
zrobiłam sobie listę, dużo tego;d, dziękuję:)
zgłoś
też mam listę :) wolę zapisywać, bo potem trudno się będzie dogrzebać :)
zgłoś
https://www.youtube.com/watch?v=UL8BrPzXsJ0 a to taki mały drobiażdżek :))
zgłoś
no tytuł ma fajny ;))
zgłoś
noo :) szalonykinoman numeruje filmy zamiast podawać tytuł, lubię szperać w tych archiwach :) ten tu ma tytuł "Zacne grzechy" ;)))
zgłoś
w wolnej chwili obejrzę, puściłam trochę, śmieszny :)))
zgłoś
polecam :) oglądając krajobrazy w tym filmie, przypomniał mi się "Pamiętnik znaleziony w Saragossie" - który baaaardzo lubię :)
zgłoś
obejrzałam :) absolutna perełka ten Twój drobiażdżek!!! Sam kwiat aktorstwa i jakie teksty!!! Na początku zaczęłam nawet wynotowywać co smakowitsze kaski np. "dziewczę stanu niskiego, ale pan gotów się schylić; lubimy go za ten brak przesądów klasowych" :)) ale potem było ich zbyt wiele, a co jeden to lepszy. Świetnie się bawiłam, Dorota, wielkie dzięki!!!
zgłoś
tak tak :)) narrator jest tu bossski :) i teksty są miodzio :) cieszę się Aniu
zgłoś
Także obejrzałam drobiażdżek Derudy :) Kapitalne teksty, narrator więcej niż boski! :)
zgłoś
oczywiście rękopis :))
zgłoś
myślałam o "Pamiętniku znalezionym w wannie" Lema i chyba mi się ponakładało :) a przy okazji Lema "Kongres futurologiczny" - niezwykła książka, Lem to wizjoner
zgłoś
o, tak, chętnie:)) Lema odkryłam późno i właśnie się zaczytuję:) Na razie przeczytałam "Niezwyciężonego" i "Solaris", warto:) Podobnie jak "Mówca Umarłych" traktują o obcości, z tym, że tam te różnice, jak je Deruda nazwała, międzygatunkowe, są raczej swojskie, bardzo ludzkie, do zrozumienia; u Lema obcość jest obca prawdziwie:))
zgłoś
"Smażone zielone pomidory" film, który mnie wciągnął, książka (Fannie Flagg), która mnie pochłonęła :)
zgłoś
książki jeszcze nie czytałam, a film zapamiętałam również z powodu okoliczności - nabyłam płytę dawno temu, kiedy zaczynała się u nas dopiero praktyka dodawania płyt do czasopism; nie miałam jeszcze wtedy odtwarzacza DVD i pamiętam, że wkurzyło mnie: po co mi ten krążek? Przewracała się w szufladzie aż do czasu. A potem wracała do tego filmu kilkakrotnie, również ze względu na Katty Bates
zgłoś
Ostatnio z przeczytanych spodobały mi się,,Manipulacja" Ireneusza Iredyńskiego i ,,Stosunek seksualny nie istnieje" Jasia Kapeli. Obecnie czytam ,,Grę w klasy" Cortazara. I też jest spoko.
zgłoś
"Płytki grób" (Boyle); "Inwazja barbarzyńców" (Arcand)
zgłoś
Z Kolskim jakoś mi nie po drodze. Może zanadto wystylizowany dla mnie. Jednak Wolę Andrzeja Kondratiuka. Choćby "Gwiezdny pył" czy "Cztery pory roku". Jeżeli już w ogóle Kolski, to prędzej "Jańcio Wodnik" niż "Jasminum". Chociaż, Franciszek Pieczka, niezależnie od tła, jest oskarowy. "Żywot Mateusza" Leszczyńskiego, "Austeria" Kawalerowicza, "Rękopis znaleziony w Saragossie" Hasa, yhm.
zgłoś
z Kondratiukiem nieodłączne jest wspomnienie komentarzy moich nastoletnich wówczas synów: "mama znów ogląda ten film w którym nic się nie dzieje" :))
zgłoś
:d
zgłoś
"Ashes and snow" (Colbert)
zgłoś
tak, polecam, piękne widoki, niesamowite obrazy a do tego sama poezja...
zgłoś
obrazy z filmu - http://www.youtube.com/watch?v=-VnKJ5Y92yU
zgłoś
:)
zgłoś
obejrzałam link od blue eyes, coś niesamowitego, oglądałam z zapartym tchem
zgłoś
a seriale? oglądacie seriale? Ja jestem uzależniona :) że wymienię tylko kila pierwszych, które przychodzą mi na myśl, trochę taki groch z kapustą :) "Downtown Abbey" , "Sześć stopni oddalenia", Przystanek Alaska", "Faceci na drzewach", a ze starszych "Klejnot w koronie", "Saga rodu Forsyte'ów"
zgłoś
nie, od czasów nastoletnich żadnych seriali. straszne pożeracze czasu;))
zgłoś
Oglądam "Grę o tron" i z przymrużeniem oka "Dr House", bo sporo pacjentów zwyczajnie by tam uśmiercono )Pozdrawiam
zgłoś
nie oglądam żadnych :)
zgłoś
nawet kultowego "Miasteczka Twin Peaks" nie??? O rany, jak mi jest to ciężko zrozumieć :(((
zgłoś
"Miasteczko..." oglądałam, wszystkie odcinki, a nawet musiałam zdobyć płytę z muzyką, bo bardzo lubię wręcz uwielbiam... ale na dzień dzisiejszy nie wciągają mnie żadne seriale, lubiłam też kiedyś "Przystanek Alaska".
zgłoś
Zapomniałabym :) króla Juliana uwielbiam, czyli "Pingwiny z Madagaskaru"... animowana sztuka dla dorosłych dzieci... :))
zgłoś
:)
zgłoś
za seriale powinno sie zsyłać np. do obozów pracy ;)
zgłoś
za seriale to może i nie, ale za telenowele na pewno! :)
zgłoś
"za seriale powinno sie zsyłać np. do obozów pracy" :) ale za co tak konkretnie?
zgłoś
za stracony czas ;)
zgłoś
wnoszę sprzeciw Wysoki Sądzie :) są seriale i Seriale
zgłoś
:) Pingwiny też czasem w ramach dobranocki oglądam;) ino powtórki wkurzają mnie nieziemsko- ileż można się gapić na ten sam odcinek?
zgłoś
'Pingwiny...' się ogląda dobrze nawet po kilka razy. Ja tutaj prócz 'Gry o tron' dorzucę jeszcze 'Jak poznałem waszą matkę', 'Hannibala', 'Demony da Vinci' i 'Ekstradycję', jedyny polski serial, który ogląda się ze smakiem. Ze wschodnich produkcji we współpracy z Polską spodobała mi się "Anna German' i rosyjski serial 'Mistrz i Małgorzata'.
zgłoś
nie o takich serialach myślałem :( -te zaliczam do filmów
zgłoś
:)
zgłoś
Od czasów tamtych kultowych seriali ("Miasteczko" uwielbiam "Miasteczko "Przystanek" też i muzykę do nich, jest fantastyczna, to najbardziej lubię Ranczo, rodzime :) W zasadzie nie oglądam innych, a Ranczo zawsze mogę obejrzeć z poślizgiem na VOD , gdy nie mam czasu :)
zgłoś
Ranczo ma specyficzny rodzaj humoru, trzeba przejść pewną barierę żeby "zaskoczyć". ja na tej barierze poległam :(
zgłoś
trochę z innej beczki, by dodać odwagi frankofonom: Jean-Christophe Grangé - Miserere. Podchodziłam kilka razy nie mając zaufania do językowych możliwości. Niepotrzebnie. Czyta się świetnie, napięcie pozwala przebrnąć przez złożoność i bogactwo języka. Jest już kolejna pozycja, świeża bułeczka - Le passager. Ponoć wplątane są tam wątki polskie. Ciekawa jestem co zmyślił na nasz temat.
zgłoś
nie czytam książek np. Jaume Cabré „Wyznaję”
zgłoś
a co oznacza ten przykład :)
zgłoś
Z innych stron i feelingów kinematografii. Po pierwsze, "Sugar Man" (Bendjelloul) /poleciła mi go Ania Ostrowska i bardzo się z tego cieszę/. Po drugie, zbliżające się do dokumentu irańskie "Lustro" (Panahi).
zgłoś
:) mam płytę ze ścieżką dźwiękową z Sugar Mana, kiedy pod wrażeniem z filmu zmuszałam znajomych do posłuchania, zwłaszcza mojej najulubieńszej ballady zaczynającej się od słów "because I lost my job two weeks before Christmas" a oni - w zależności od bliskości relacji - uśmiechali się uprzejmie lub otwarcie mówiiłi: czym Ty się tak zachwycasz? Więc dałam spokój z natręctwem.
zgłoś
Heh. Mam nadzieję, że od czasu do czasu nie dasz sobie przynajmniej spokoju z namawianiem do obejrzenia historii Rodrigueza; jeżeli drogowskaz miałby być przejawem "natręctwa", to wg mnie zrozumiałym.
zgłoś
z moich doświadczeń wnosząc, problem z historią Rodrigueza polega na tym, że kiedy o niej mówię, brzmi jak bajka, jak polukrowany banał, dlatego wydawało mi się, ze trzeba oddać głos samemu bohaterowi. Później dopiero pojęłam, że dla mnie teksty utworów i sposób wykonania są bardzo mocno zakorzenione w obrazie filmowym, kiedy wracam do nich, wracają i przeżycia z filmu. A przecież w rzeczywistości, o której mówi film, to one same, zdziałały to, co zdziałały. Bez żadnej promocji, namawiania, marketingu. Co sprawiło, ze ten fenomen na próbie moich znajomych zawiódł? Nie wiem :(
zgłoś
"jak bajka, jak polukrowany banał". No masz. Aż pożałowałam, że nie mogę się dziś z Tobą umówić twarząwtwarz, żeby usłyszeć tę bajkę o zagadkach lukru :) sama odebrałam ją chyba raczej bez słodyczy.
zgłoś
:) wciąż mam nadzieję, ze kiedyś nam się to uda
zgłoś
i ja :)
zgłoś
:)
zgłoś
a dla wielbicieli Gerarda Depardieu - "Moje popołudnia z Margueritte" - bardzo symboliczny film dla tego wątku :))
zgłoś
ale jak Depardieu się odchudzi i nos mu sprostują
zgłoś
to już nie byłby On :(
zgłoś
a wracając do książek jeszcze "Mag" Johna Fowles'a
zgłoś
bardzo mi się podobała :) i dodam niezwykle zapętloną, dziwną i tajemniczą, z południowym klimatem, nowoczesnością, dżunglą i metafizyką, filozofią itp itd - ta książka umyka zaszufladkowaniu - niezwykła: "Terra nostra" Carlosa Fuentesa
zgłoś
Niezwykła, tajemnicza i zakręcona owszem- ale do czytania po kawałeczku w tramwaju jednak się nie nadaje:)) Pamiętam, że z jednej strony nie mogłam tramwajowo przebrnąć, a z drugiej, gdy już przebrnęłam, żałowałam, że w naszej bibliotece nie wiedzieć czemu tylko jedna część była dostępna:))
zgłoś
o tak wymagająca skupienia, ja do niej dwa razy podchodziłam, na szczęścia mam obie części :)
zgłoś
Ostatnio odkryłam islandzką pisarkę, Yrsę Sigurdardóttir (kryminały, przepadam za nimi). Była wyprzedaż książek w Carrefurze, a że ja lubię czasem sobie poczytać coś lżejszego, znalazłam jej książkę pod mrocznym tytułem 'Weź moją duszę', przeczytałam opis i stwierdziłam, że zaryzykuję. Warto było. Machnęłam ją tego samego wieczoru, jednym cięgiem (nie mogłabym zasnąć, nie wiedząc, jak się zakończy, tak mnie wciągnęła).
zgłoś
Leżąc w ,,nemocnice" czytałem jej ,,Spójrz na mnie". Fajne, choć raczej czytadełko, nadawałoby się na jeden z odcinków ,,Z archiwum X". Nie więcej.
zgłoś
z islandzkich pisarzy powieści kryminalnych (tez przepadam) dodałabym jeszcze Arnaldura Indridasona - zwłaszcza jego "Grobową ciszę" i "W bagnie". Tzw. "tło społeczne" miejscami przykuwa uwagę bardziej niż wątek kryminalny. Ogólnie, bardzo się eksponuje tę cechę u autorów kryminałów ze Skandynawii, a przecież wystarczy przywołać choćby Pierwsza Damę brytyjskiego kryminału P.D. James - moją absolutną faworytkę :))
zgłoś
polecam film -Potrzask
zgłoś
sadząc ze wzmianki na FilmWebie to film dla ludzi i o mocnych nerwach :)
zgłoś
zapomniałabym o jednym z moich ulubionych filmów "Lisbon story"
zgłoś
dopisuję do listy
zgłoś
lista robi się coraz dłuższa :)
zgłoś
tak, mignęła mi nawet przez chwilę myśl, żeby poprzez edytowanie treści tematu stworzyć taką listę wszystkich propozycji które padły, ale mignęła i przepadła; dziś zaglądam tu często,, bo dzień wolny, "normalnie" nie mam tyle czasu :(
zgłoś
uwielbiam ten film, gdzie bohaterem jest dźwięk :)
zgłoś
To ja dodam kilka swoich ulubionych, które wg mnie warto zobaczyć, niektóre na pewno większość widziała ale nie zaszkodzi przypomnieć: "Zielona mila", "Skazani na Shawshank", "Pianista", "Chłopiec w pasiastej piżamie", "Hooligans", "300", "Ostatni samuraj", "Róża", "Śniegi wojny", "Nakarmić kruki", "Myszy i ludzie", "Jeniec: Tak daleko jak nogi poniosą", "Szpieg", "Medium", "Gangster", "Spragnieni miłości", "Norwegian Wood", "Moje matki", "Strzała wojny", "Rachunek sumienia", "Wiedźma wojny", "Samuraj - Zmierzch", może na razie tyle... i w ogóle, to ja bardzo polecam azjatyckie filmy, uwielbiam ich klimat.
zgłoś
Może jeszcze wszystkie części serii "...Bourne'a", lubię filmy z jego udziałem (Matt Damon) i jeszcze seria kryminalna szwedzkiej produkcji "Z rubryki kryminalnej".
zgłoś
"w ogóle, to ja bardzo polecam azjatyckie filmy, uwielbiam ich klimat" - masz na myśli np. Kim Ki-duk'a? Pierwszym jego filmem, który widziałam był "Pusty dom" potem jeszcze "wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna", oba mnie zachwyciły
zgłoś
do szwedzkich kryminalnych dorzuciłabym jeszcze niedawne "Biuro ochrony" i aktualnie emitowaną w niedzielne wieczory "Marię Wern" :)
zgłoś
Musiałam kliknąć w google Kim Ki-duk, bo nie kojarzę reżysera, ale oglądałam jego "Poongsan", te o których piszesz niestety nie widziałam, ale na pewno zerknę.
zgłoś
koniecznie! blue eye, koniecznie !!
zgłoś
nie sądzę, to był tylko znikomy przypadek, tym bardziej ten kto zna historię nigdy tak nie pomyśli, ale w filmie "Śniegi wojny" opartym na faktach jest ciekawy wątek między dwoma wrogami, bardzo mi się podobał, polecam.
zgłoś
nie wiem co tam w Ameryce wydają, w Izraelu tym bardziej :)) jam Polka od urodzenia, nawet z nazwiska :) i tak szczerze nie interesuję się zbytnio co tam gdzieś daleko za górą za rzeką słychać, może to źle a może dobrze :)
zgłoś
aaaa no i przepiękny film "Pina" o wspaniałej tancerce i choreografce :) to paradokument z niezwykłymi układami tańca
zgłoś
natychmiast skojarzyła mi się "Carmen" Saury :)
zgłoś
tak podobne czucie świata :)
zgłoś
Jeżeli chodzi o książki to polecę wszystkie Tess Gerritsen. Może i niezbyt ambitne, bo to thrillery medyczne, ale napisane tak, że nie sposób się oderwać. Jeżeli kogoś nie ponosi wyobraźnia i nie boi się szczegółowych opisów sekcji i innych to bardzo polecam. :)
zgłoś
A z filmów uwielbiam jeden, bardzo mocno zapadł mi w pamięć. "Sekretarka". To prawie dokument o tym, jak niektóre kobiety potrzebują poniżenia i zniewolenia, bo bez tego nie są w stanie normalnie funkcjonować. Ale więcej nie zdradzę. :)
zgłoś
Nie wiem, czy już ktoś wymieniał, ale i tak napiszę, bo nawet jeśli ktoś o tym wspominał, to i tak był to ważny dla mnie obraz. Mam na myśli "Podaj dalej". O tym filmie się nie pisze, go się ogląda.
zgłoś
Monika, wszystko, o czym piszesz jeszcze przede mną :)
zgłoś
czekam więc z niecierpliwością na Twoje opinie na wymienione wcześniej filmy i może książki :)
zgłoś
tak, jak już mówiłam wcześniej zamierzam systematycznie odrabiać zaległości :)
zgłoś
a po odrobieniu nie zapomnij napisać, czy się podobało :)
zgłoś
bez obaw, nie zapomnę :)
zgłoś
Oraz "Triszna. Pragnienie miłości". Tytuł może i zniechęca, ale to piękny film o miłości, pożądaniu, zniewoleniu i nienawiści rodzącej się z tych poprzednich uczuć. Dużo tam pięknych obrazów, krajobrazów i innych indyjskich cudów. :)
zgłoś
aaa no i film "Lektor" niezwykły,...
zgłoś
i książka Bernharda Schlinka pod tym samym tytułem
zgłoś
tak tak :)
zgłoś
i jeszcze "Mąż fryzjerki" - bardzo ludzki film polecam polecam
zgłoś
Inga Iwasiów -"Smaki i dotyki"
zgłoś
A ja właśnie zamówiłam w bibliotece "Życie Pi", jak mi nie znajdą książki albo zawieruszą zamówienie to zrobię awanturę na sto dwa aż znajdą. :)) Jedyna wolna pozycia, reszta wypożyczona.
zgłoś
a to się bardzo cieszę :)
zgłoś
Rozrosło się konkretnie:) Można by jakoś pogrupować te propozycje, np. podzielić na książkę i film, i potem wg polecających albo po prostu alfabetycznie, z krótkim opisem- ale to byłaby chyba syzyfowa praca;) Szkoda, że nie ma takiej kategorii na Trumlu- jak widać po ilości komentarzy, pomysł jest chyba trafiony:)
zgłoś
aż mi serce rośnie, ze tak się rozrosło :) Myślę, że takiej kategorii na Trumlu raczej być nie może, bo jest to wątek bardzo poboczny w stosunku do misji portalu. Sprawdziły się co do joty przewidywania hossy, ze trzeba się będzie przebijać przez drzewo z bardzo rozgałęzionymi korzeniami. Ale z drugiej strony patrząc, ja to lubię i mnie się tak podoba, bo takie "drzewo" żyje w odróżnieniu od zmumifikowanego katalogu tytułów
zgłoś
A jeśli ktoś lubi książki i filmy o Zagładzie, polecam książkę "Ucieczka z Sobiboru" Tomasza Toiviego Blatta oraz film pod tym samym tytułem. Ja najpierw obejrzałam film, potem zabrałam się za książkę, niestety, nie mam pojęcia, w jakiej kolejności polecać nowicjuszom podejście do tematu. W książce jest więcej szczegółów, czytając miałam przed oczami obrazy z filmu i zastanawiałam się, czemu nie ma tego czy tamtego. Ale polecam.
zgłoś
Z tej tematyki: Jonathan Littell, "Łaskawe" (można powieści wiele zarzucać, np., m.in. przesterowaną psychoanalizę. Ale jednak, cokolwiek wyda się tam do krytyki, pozostaje we współpracy z obłąkaną rzeczowością). i druga proza, o której już wspominałam:), Marcus Zusak, "Złodziejka książek".
zgłoś
*Markus
zgłoś
Iss, "Złodziejkę książek" zaczęłam, ale, jak dla mnie, ta książka wymaga skupienia, a ja wtedy go nie miałam. Dlatego będę chciała wykonać podejście drugie. Bo warto.
zgłoś
nie znam 'Złodziejki książek" ale tytuł skojarzył mi się z "Cieniem wiatru" C. R. Zafona :)
zgłoś
a ja oglądam film "Laura" Radka Dunaszewskiego
zgłoś
tak właśnie leci -miałąm okazję poznać -Zbyszka Nowaka - mieszka z rodziną niedaleko mnie parę bloków dalej
zgłoś
ot takie życie - scenariusze pisze
zgłoś
Z powinowatych "Ashes and snow". Np. "Baraka"; reżyser, Ron Fricke, robił zdjęcia do "Koyaanisqatsi". Kto lubi te klimaty, może wrócić do kontynuacji.
zgłoś
No to ja kieruję tu piękną prośbę do Agnieszki - Issy, by teraz zamiast tytułów filmów napisała więcej o książkach, które poleca. :) Dzięki niej przeczytałam niesamowity "Traktat o łuskaniu fasoli", za który pewnie wcześniej bym się nie wzięła z powodu tytułu właśnie. A teraz czytam, nie wiem, czy można nazwać to poleceniem, ale gdzieś wspomniałaś o tej książce. Mam na myśli "Złoty notes". Poproszę więc więcej. :)
zgłoś
:) O "Złotym notesie" mówił Ci ktoś inny; może połączył się ze mną, bo w czasie, kiedy go czytałaś, rozmawiałyśmy o powieści Zusaka. Pomyślę nad książkami.
zgłoś
możliwe, ale myśl :)
zgłoś
I już wiem, skąd mi się wzięło to połączenie Agnieszki ze "Złotym notesem". :) Otóż tak, gdy rozmawiałyśmy o powieści Zusaka, czytałam "Złoty...", który podetknęła mi nieświadomie pod oczy nowa współlokatorka w pokoju w akademiku. Zwyczajnie pojechała do stolicy na weekend a ja wtedy miałam siedzieć sama w pokoju, a jedyny egzemplarz tej książki był właśnie wypożyczony przez Oleksę, więc po cichu sobie zwinęłam poczytać kawałek. I wciągnęło, teraz czytam dalej. :)
zgłoś
:)
zgłoś
Umberto Eco "Cmentarz w Pradze" - dostałam na urodziny, przeczytałam, polecam :) Kto, jak kto, ale Eco potrafi.
zgłoś
to jednak te urodziny do czegoś się przydały :) Eco próbowałam "ugryźć" po obejrzeniu "Imienia róży" , ale wydał mi się bardzo trudny w odbiorze i poległam. Potem jeszcze próbowałam na "Baudolino" i też utknęłam :( Może czas póbować dalej?
zgłoś
poszukam, dzięki padme
zgłoś
Wahadło Foucaulta - bardzo na tak :) Imię róży zresztą też :) ksiązka do której wiecznie wracam to T. Manna Czarodziejska Góra - kocham ją ogromnie, działa na mnie jak balsam
zgłoś
"Wahadło" to moja pierwsza zarwana noc na studiach:) I zawalone koło dnia następnego;) Ponieważ już raz zeżarło mi komentarz, napiszę tylko krótko- dla mnie osobiście cecha charakterystyczną Ecowej twórczości jest to, że budzi ona we mnie pokusę zamienienia się w detektywa, który oddzieli fikcję od faktów, odszuka źródła, odnajdzie i sfotografuje wszystkie wymienione fontanny, z opowieści wyłuska historię/ Nie wiem, czemu miałoby służyć takie zajęcie, a jednak- za każdym razem- kusi;))
zgłoś
Eco :) Z mojego punktu widzenia ekranizacja "Imienia róży" nie jest "skopana". Jasne, że wobec powieści przedstawia się skąpo, ale nie wydaje mi się, by celem Annauda mogło być skrupulatne streszczenie aż tak rozległej erudycji - to byłby sport raczej dla fantastów. Dla mnie najistotniejsze, że naturalne dla kina okrojenie fabuły nie krzywdzi książki, w której zresztą wątek kryminalny jest raczej szkieletowy niż poboczny. Zamiast skasować film jako trywializację, można ze spokojem potraktować go jako wstęp do prozy, jako próbę oswojenia się z miejscem, zanim się przejdzie w zawiłości biblioteki.
zgłoś
fakt, Aniu, Eco ciężko przebrnąć, ale do pewnego momentu :) przy okazji trzeba przygotować sobie jakieś paluszki do pożerania, bo co parę stron zachwyca się wyszukanymi potrawami, o dziwnych nazwach, które mimo wszystko wywołują niekontrolowaną pracę śliniaków :)
zgłoś
Przekonaliście mnie :)
zgłoś
A wszystkim, którzy chcą mieć jako taki porządek w książkach, które czytali, chcą przeczytać i w takich, o których już zapomnieli, ale przypadek może sprawić, że chcą przeczytać jeszcze raz, polecam założenie darmowego kkonta na lubimyczytac.pl Tam dopiero się dzieje. :)
zgłoś
ciekawy pomysł, zajrzę tam
zgłoś
Dopisuję jeszcze Marię Matios "Nacja" i Imre Kertesz "Likwidacja"; jeśli ktoś lubi książki zahaczające o wojnę, okupację, czy tego typu rzeczy, to mu się spodobają.
zgłoś
"Trzynasta opowieść" Diane Setterfield - łatwo pogrążyć tę książkę w kategorii "czytadło", ale w moim przekonaniu wcale tak nie jest.
zgłoś
i jeszcze całkiem z innej parafii - ciekawy film „Hadewijch” Bruno Dumonta. z powalającą kreacją Julie Sokołowski. Przypomniał mi się ten film pod wpływem lektury tekstów na Trumlu związanych z wczorajszym świętem Bożego Ciała. Gdzie przebiega granica „normalnej” wiary? Myślę, że film pozwala spojrzeć nieco głębiej. Polecam
zgłoś
Ciężko się ,,dokopać'' do tego wątku,faktycznie powinny być kategorie; fim, książka( oczywiście już skorzystałam z podpowiedzi za co dziękuję).Ja mogę polecić też kilka filmów, które coś tam zostawiają w serduchu; 1.,,Hanami kwiat wiśni''(2008) franc.- niem. 2.,,Hej skarbie"(2009) na faktach u.s.a. 3.,,Polowanie'' (2012) duński Mads Mikkelsen w roli głównej. 4.,,Piąta pora roku'(2012) polski- z Marianem Dziędzielem w roli głownej.
zgłoś
ciężko, możliwości technicznych na poprawę brak. dzięki za propozycje :)
zgłoś
Jeszcze, zanim książki, to z kina, np. może coś:) z Jana Švankmajera. Można przejrzeć filmografię na Filmwebie i zajawki na necie, i wybrać stosowne dla siebie tytuły. Być może dla derudy, nie wiem. Np. "Coś z Alicji". http://www.youtube.com/watch?v=Gd03-wm6DDM
zgłoś
Literatura. Márquez. Zachował się bez uszczerbków, mimo lat, mój bzik do całej jego twórczości, zatem wyliczanie daruję i sobie, i innym. Natomiast jeżeli ktoś, zainteresowany dawniej lub teraz jego książkami, przeoczył tytuł w rynkowej obfitości, polecam "Życie jest opowieścią", autobiografię Márqueza.
zgłoś
Marqueza zaczynałam jak wiele chyba osób z mojego pokolenia od "Stu lat samotności" której przylepka "kultowa" wydaje mi się, że więcej szkód mogła przynieść niż pożytku. No i zapoczątkowała modę na literaturę iberoamerykańską. Niewątpliwie dla mnie to była jedna z ważniejszych książek w ogóle
zgłoś
Czytałam "Sto lat samotności", to było bardzo dawno, dobrze że przypomniałaś mi tego autora :)
zgłoś
Aniu, wspomniałaś o Carlosie Ruizu Zafonie. Chciałam się wpisać pod, ale już nie mogę znaleźć tej wzmianki :)) Przeczytałam ostatnio jego "Grę anioła", książka trochę w klimacie "Mistrza i Małgorzaty, przynajmniej tak ją odbieram, zresztą autor nie kryje zafascynowania literaturą rosyjską, klimat Barcelony przedwojnia, intrygi, miłość i tajemnice i młody ambitny pisarz, który za cenę dobrej powieści i pieniędzy gotów jest posunąć się do? Właśnie, to już pozostawiam ewentualnemu czytelnikowi :) Wspomniałaś też Aniu o jego powieści "Cień wiatru", w zasadzie ona to uczyniła go rozpoznawalnym na całym świecie, ciekawam Twojej opinii o tej książce, gdyż zamierzam właśnie jej poszukać i nie wiem czy warto :)
zgłoś
moim zdaniem warto. "Cień Anioła" ma na półce jeszcze nie przeczytany. Ja wiele innych książek. Mój problem z czytelnictwem polega na tym, że kiedy przeczytam coś nowego autora, którego nie znałam, a akurat kieszeń na to pozwala, kupuję inne jego tytuły. A potem latami czekają na swoja kolej. tak było np, z Jose Carlosem Somozą.
zgłoś
A druga z książek - przeskoczywszy trzydzieści lat - która wywarła na mnie nie mniejszy wpływ niż "Sto lat samotności", to "Nocny pociąg do Lizbony" Pascala Mercier'a. Dopadłam tę książkę z polecenia przyjaciela, w zeszłym roku, czytałam ją w odcinkach dawkując sobie max po 10 stron jednorazowo, żeby starczyła na dłużej :) Bardzo, bardzo polecam
zgłoś
przepraszam za literówki: *mam *jak *swoją - to z pośpiechu
zgłoś
Dziękuję :)
zgłoś
Literatura. Być może dla Floriana Konrada;), nie wiem. Lub dla kogoś, kto spostrzega skłonność do mitu i/lub jego degradacji, ale do lektur akademickich nie ma, na razie albo trwale, środowiska, sił, czasu, usposobienia, przekonania czy czego tam jeszcze. Joseph Campbell, "Potęga mitu".
zgłoś
(czy też, bo i to przecież możliwe, jeśli akurat akademizmy z tej dziedziny są poza czyimiś zainteresowaniami)
zgłoś
Interesuje mnie kino z „innych stron” i widzę, że umknęło mi irańskie „Lustro” oraz japoński film „Pożegnania”. Do irańskich propozycji łącze poetycki obraz niemal para dokument: „Czas pijanych koni” /reż Bahman Ghobadi/ oraz prostą ale bardzo przejmującą historię w malowniczym obrazie „Kolory raju” /reż. Majid Majidi/. Wspomniany powyżej Kim Ki Duk bardzo na tak a szczególnie obraz: „Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna”.
zgłoś
Uprzejmie informuję, że z tutejszego polecenia obejrzałam na razie "Nietykalnych" cudny film. Odebrał mi chwilowo mowę;)
zgłoś
:)
zgłoś
:) i skorzystam z następnego polecenia już dzisiaj wieczorem:)
zgłoś
dzień dobry. :) Polecacie tu Umberto Eco, więc i ja dorzucę swoje trzy grosze: "Zapiski na pudełku od zapałek" tegoż autora. Zbiór felietonów z ubiegłego wieku i niby obraca się wokół spraw nam zupełnie obcych, bo co nam po Italii, a jednak czyta się. Pozwala poznać Eco z innej strony, jakby bardziej prywatnie, od kulis. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że to bardzo sprawne pióro, więc i dobry wzór. Życzył bym sobie tak pisać. Może i wam się przyda.
zgłoś
witaj siseyu, cieszę się, że i Ty zawitałeś do naszego Kąta. Kto wie, może wybierzesz także coś dla siebie? Pozdrawiam :)
zgłoś
być może. Jako że wątek nie przewiduje krytyki, to pomilczę nad wyborami, choć język świerzbi. Przykładowo - Nietykalni.
zgłoś
Żartujesz sis? A co Ty chcesz od tego filmu?
zgłoś
xD nic, a b s o l u t n i e
zgłoś
bardzo śmieszne:>
zgłoś
rzeczywiście - wątek przewiduje - w warstwie inicjującej - opinie raczej pozytywne skoro tytuły/autorzy są polecane/polecani i do bliższego zapoznania się. Ale wystarczy jeśli przejrzysz trochę komentarzy, by łatwo zorientować się, że nikt tu nikomu nie wzbrania wyrażać opinii również krytycznych. Ufam, ze nikt nie potraktuje ich jako oceny swojego gustu.
zgłoś
Trzecie "Zapiski" są już bardziej współczesne;)
zgłoś
;Stosunkowo niedawno przypomniałam sobie "Kto się boi Wirginii Woolf" Mike'a Nicholsa z 1966 r. Nic a nic się nie zestarzał. Nic a nic Może tylko nieco dekoracje. Jeśli kogoś chwilowo zemdli od happy-end'owych krzepiących opowieści - polecam.
zgłoś
:)
zgłoś
Aniu znów mam mały okruszek i to można w kilku częściach zobaczyć :) https://www.youtube.com/watch?v=c-87jOMI-h4
zgłoś
hehehe "był tak nudny że zasypiał we własnym towarzystwie" a wiesz, ze ja te bajki pamiętam jeszcze z telewizji :)) jesteś pierwszorzędna w wynajdywaniu supeowskich okruszków :)) kop dalej
zgłoś
:)) obiecuję
zgłoś
Z kina. Oprócz Jana Švankmajera - bracia Quay. Np. "Ulica Krokodyli".
zgłoś
Literatura. Hrabal. Jeden z moich ulubionych. Nie mam pojęcia, jak szybko starzeją się obecnie nazwiska, aż do strupieszenia, i nie znam wieku większości czytających, więc na wszelki wypadek, dla tych, dla których Hrabal jest już tylko nazwiskiem: można zacząć czytanie od prozy "Wesela w domu" i zdecydować, co dalej :)
zgłoś
wiesz, isso, myślę, że parametr wieku czytających może być mylący; mój jest dość zaawansowany - po pięćdziesiątce - a Hrabal wciąż przede mną. Dziękuję za przypomnienie :)
zgłoś
Heh. No tak. Tak samo jak wieku nie znam większości wyborów :)
zgłoś
marzy mi się, że tak, jak już kilka osób to zrobiło, że ktoś kto skorzysta z tutejszych informacji, wróci na moment, by to powiedzieć :) Nic chyba nie działa bardziej motywująco, że warto było :)
zgłoś
Hrabal jak najbardziej :) moja ulubiona to "Taka piękna żałoba" to tez jest taka książka, do której niezmiennie lubię wracać :)
zgłoś
Kubuś Puchatek. Audiobook z głosem Gajosa. M. Motak przetłumaczyła wybór ze wspomnień Christophera Milne'a, pierwowzoru Krzysia, "najsławniejszego chłopca w literaturze dziecięcej". Pamiętnik nazywa się "Poza światem Puchatka". To jedna z książek, która upewniła mnie w przekonaniu, że natrętny biografizm w odbiorze tekstów bywa, łagodnie mówiąc, co najmniej kłopotliwy: "Ale czy chłopiec był zawsze taki miły dla tych, którzy do niego pisali? Czy kiedy dorósł, stał się bardziej czy mniej uprzejmy? Jeśli odpowiedź na drugie pytanie brzmi "mniej", to dlatego, że co innego jest być autorem, a co innego postacią z książki. [...] Każdy pragnący wykonać Prosiaczka i przesłać go chłopczykowi z książki, musi uważnie przeczytać stronę tytułową, żeby upewnić się, czy mały chłopiec jest nadal małym chłopcem". ;/
zgłoś
A z twórców filmowych jeszcze brytyjski reżyser Mike Leigh, kiedyś już tu na Trumlu przeze mnie wspomniany przy okazji filmu "Kolejny rok". Al wszystkie jego obrazy są warte polecenia
zgłoś
*ale
zgłoś
Heller Joseph "Paragraf 22" książka, która się nie zestarzała, a powiem więcej, że w naszych czasach zyskała na autentyczności - miodzio polecam
zgłoś
tak; mam audiobooka z głosem Globisza, zwłaszcza dialogi chyba jeszcze bardziej przez to zyskują
zgłoś
a dla miłośników magii "Jonathan Strange i pan Norrell" Susanny Clarke. Trzy tomy, dłuuuga przyjemność gwarantowana :)
zgłoś
Wezmę pod uwagę przy kolejnej wizycie w bibliotece:) Ja ze swojej strony mogę dodać do tej listy zarówno "Ziemiomorze", jak i "Świat Rocannona" Ursuli K. Le Guin. No i zaskoczenie sprzed kilku dni- "Mówca Umarłych" Orsona S. Carda, autora "Gry Endera"- może i nie jest to lektura najwyższych lotów, ale z pewnością książka niegłupia, a przy tym dość wciągająca:)
zgłoś
będę ciekawa Twojej opinii kamaju, bo mnie się bardzo podobała, zwłaszcza jak płynnie przechodzi w coraz ciemniejsze tony. Ursulię K. Le Guin. kojarzę, ale z innych tytułów, a drugiego autora wcale, więc najpierw sobie potropię w necie :)
zgłoś
Yhm. "Ziemiomorze". Tak. Lub przynajmniej pierwszego z tetralogii "Czarnoksiężnika z Archipelagu". Le Guin jest córką Kroeberów, jej rodzice mają związek z jedną z książek dla zainteresowanych tworzeniem dla siebie mapy z motywami pogranicza i/lub postaci wyobcowania/obcego/Innego bądź dla poznających nieco rzetelniej historię Indian: "Ishi"/"Ishi. Człowiek dwóch światów".
zgłoś
Orson S. Card dla mnie mistrz, w rewelacyjny sposób budował światy i tworzył społeczności, pokazując różnorodności zależności między gatunkowych, które są jak lustro dla nas ludzi, człowiek z wielką wyobraźnią, dla mnie jego książki sa rewelacją :)
zgłoś
Przypomniała mi się książka warta polecenia nie tylko ze względu na fabułę, ale też z powodu niecodziennego połączenia literek w książce oraz obrazów dostąpnych przez internet. Można książkę przeczytać samą i puścić przy niej wodze fantazji, a można czytać z obrazem, dźwiękiem itd. Mam na myśli "Level 26" A. E. Zuiker. Uprzedzam, najpierw trzeba mieć książkę w ręce zanim się zacznie szukać czegokolwiek w sieci.
zgłoś
http://www.youtube.com/watch?v=gtf3Ewhce2I polecam wspaniale zagrane - znakomity spektakl :)
zgłoś
A że komentarzy 300 minęło, to polecam film "360. Połączeni" :) (2011) i choć zakwalifikowany pod melodramat, wcale nim nie jest, dramat może ale nie melo... :) ciekawe zakręcenie losów różnych bohaterów i różne oblicza miłości :)
zgłoś
ach i muzyka z filmu jest rewelacyjna! :)
zgłoś
ech, a tu przedłużony weekend dobiega końca, czas wracać do dnia powszedniego :((( ale przeleciało szybko
zgłoś
A tym, których nie zrażają sceny drastyczne proponuję film „Piękno” Olivera Hermanusa z 2011 r.
zgłoś
polecam film -Miłe,martwe dziewczyny -chorwacki
zgłoś
pewnie niektórzy to znają, ale i tak pokażę: http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded
zgłoś
nie znałam :)
zgłoś
znana piosenka w niecodziennej formie :) https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded
zgłoś
A ja polecam bo uwielbiam filmy : "Rejs" ( 1970) Marka Piwowskiego i "Dziewczyny do wzięcia" (1972) Janusza Kondratiuka - kultowe jak dla mnie :) świetny temat Aniu :)
zgłoś
dziękuję - i fajnie, że tu dotarłaś Olu :) Dorzuciłabym jeszcze obie ekranizacje "Lalki", też je mogę oglądać po wiele razy
zgłoś
a dla nocnych marków, którzy jutro nie muszą wstawać rano do pracy - "Thelma i Louise" - dzisiaj na ale kino godz. 0.15
zgłoś
A ja już wiem, dlaczego Hossa z taką energią poleca "Tworki". Dorwałam je w bibliotece, bo moje zamówienie o "Życie Pi" gdzieś zawieruszyli, kurde, i zaczytuję się. Jestem już w połowie a przecież dopiero co zaczęłam. Świetna książka której bym nie poznała, gdyby nie to forum. :)
zgłoś
"Świetna książka której bym nie poznała, gdyby nie to forum" to dokładnie jak ja :)
zgłoś
:)
zgłoś
dobry wieczór;-) Ostatnia dobra książka przeczytana przeze mnie to Choromańskiego "Opowiadanie wariackie" polecam;-)
zgłoś
witamy w naszym kącie :)
zgłoś
z klasyki gatunku można by jeszcze "Milczenie owiec" dorzucić:))
zgłoś
:) z klasyki gatunku, to jeszcze strasznie dużo by można, poczynając od "Pancernik Potiomkin"
zgłoś
pewnie i tak:)) to dlatego, że do dwudziestego któregoś roku życia prawie w ogóle nie oglądałam filmów, teraz dopiero nadrabiam zaległości:)) z rzeczy mniej znanych (chyba;)) - można sobie obejrzeć np. "Niedźwiadka"
zgłoś
widziałam już ładnych parę lat temu :) ale pamiętam jak się wzruszyłam :)
zgłoś
Właśnie dziś mam stąd: "Nację", "Sklepy cynamonowe", "Pachnidło" i "Tajemnicę Brokeback Mountain". :)
zgłoś
ohohoho :) to miłej lektury :) a ja w niedzielę wybieram się do Muranowa zobaczyć "Dziewczynkę w trampkach" - ktoś może z Was już widział też?
zgłoś
Właśnie wróciłam z kina. Bardzo ciekawy film. Polecam.
zgłoś
Dziewczynka w trampkach. Hmm.
zgłoś
w oryginale tytuł brzmi "Wadjda" :)
zgłoś
mniej intrygująco, ale i tak ciekawam, co zacz za film:) ja właśnie jestem w trakcie "ostatniego piętra na lewo":))
zgłoś
z piętrem to kojarzę tylko "Kobiety z 6 piętra" :)
zgłoś
To je francuski film z 2010, między innymi o komorniku, co właśnie jest w trakcie wchodzenia do pewnego mieszkania:))
zgłoś
zanotuję na zaś
zgłoś
Byłam dziś na "Tylko Bóg wybacza" w kinie. Niesamowity film, na sztuce aktorskiej się nie znam, ale przyznam, że obraz warty obejrzenia. Bo dobroć wcale nie wygrywa a zemsta boli nawet wtedy, gdy zostanie już spełniona.
zgłoś
Byłam ostatnio na filmie "Trans". Jest to chyba najlepszy thriller na którym dotychczas byłam. Gorąco polecam :))))
zgłoś
A ja, zachęcona przez Jagę tutejszym wpisem sięgnęłam po "Grę anioła" C. R. Zafona i utonęłam w tej książce na ładnych parę dni. Zaczynałam czytać z mieszanymi uczuciami; choć po "Cieniu wiatru" wiadomo było, jakiego stylu można się spodziewać, jednak na początku wystawność i ornamenty języka trochę mnie odrzucały. Potem było już z górki:) Sposób, w jaki wątek skręca pod koniec w stronę czystej sensacji przypominało mi podobne odczucie rozczarowania końcówką "Odkrycia nieba" Harry'ego Mulischa. Mimo wszystko nie uważam tych dni za stracone :) Pozdrawiam czytelniczo
zgłoś
A ja właśnie zaczęłam "Cień wiatru " i odkryłam, że powieść jest luźną kontynuacją losów drugoplanowych postaci " Gry anioła". Podobne odczucia miałam na początku książki, później wciągnęła mnie...zakończenie tez nie zaskoczyło, po każdej lekturze mam wrażenie, że ktoś, gdzieś, już to napisał...:)
zgłoś
Ja zaś polecam filmy Larsa von Triera od "Przełamując fale" począwszy na "Melancholii" skończywszy. Jest jakaś magia w tych jego obrazach, udziwnionych a jednak prawdziwych. Wszystkie mnie na tyle poruszyły, że do dziś pamiętam wiele scen i emocji im towarzyszących. Najbardziej jednak chyba "Dogville" .
zgłoś
Polecam przepiekną książkę Giordano "Samotność liczb pierwszych". Niesamowity opis relacji dwójki ludzi, połączenie świata uczuć ze światem nauki. Opowieść o uczuciu niemożliwym, o przemocy, trudności nawiązywania relacji, problemach i wielu innych rzeczach. Przeczytałam dwa razy w ciągu dwóch dni i wiem, że będę do niej jeszcze nie raz wracać. Polecam.
zgłoś
zaciekawił mnie tytuł... poszukam :)
zgłoś
przypadkiem obejrzałam dziś film, który śmiało mogę polecić tym, którzy lubią Roberto Benigni (albo jeszcze nie wiedzą że lubią) pt. "Tygrys i śnieg" (2005 r) ciepły, momentami zabawny, momentami wzruszający, mądry i z piękną balladą w wykonaniu Toma Waitsa
zgłoś
a z innej bajki - "Wino truskawkowe" (2009), z przewodnim motywem muzycznym który przykleja się do człowieka jak niegdysiejsza guma arabska :) http://www.youtube.com/watch?v=V-sxXGx6eYE
zgłoś
'Wino truskawkowe" widziałam chyba z cztery razy, a mogłabym i jedenaście - niesamowita muzyka, obrazy, fabuła, aktorzy - z pogranicza snu i jawy
zgłoś
a to się bardzo cieszę :) dobrze usłyszeć, że nie tylko mnie tak zapadło, dziękuję :))
zgłoś
W ostatnią niedzielę byłam na recitalu Edyty Geppert i choć wiele lat upłynęło od Jej pierwszych występów, nie przestaje zachwycać, do tej pory na wspomnienie Jej bliskości, śpiewu, głosu i niesamowitej charyzmy, przechodzą mnie ciarki... To był cudowny koncert, jeśli macie okazję gdzieś uczestniczyć w Jej występie, polecam gorąco, niezapomniane przeżycie :)
zgłoś
"Dziewczyna z szafy" - warto, właśnie wróciłam z kina, tylko nie można się nastawiać na romansowe lekkie kino wakacyjne
zgłoś
właśnie takie filmy lubię,kiedy trzeba pomyśleć.
zgłoś
A ja polecam książkę "Dagny. Życie i śmierć" J. D. Landisa, o Dagny Juel-Przybyszewskiej.
zgłoś
Dzienniki gwiazdowe Lema:-) czytam i kwiczę :-):-):-)
zgłoś
:))
zgłoś
Pojawił się tutaj tytuł "Iris". Myślę, że dobrym dopełnieniem tego obrazu mogłaby być (między innymi) perspektywa przedstawiona w książce "Motyl" Lisy Genovy.
zgłoś
nie znam tej książki, Iris się głęboko, więc poszukam :) dziękuję
zgłoś
*siedzi (we mnie)
zgłoś
:) Nie jest to może literatura najwyższych lotów w sensie pisarskim (autorką jest neurobiolog), ale myślę, że jest to mądra książka. Po pierwsze, udało jej się opisać (a przynajmniej ja tak uważam/ wydaje się mi prawdopodobne etc, etc) świat Alzheimera z perspektywy osoby chorej. Po drugie- spojrzenie przez pryzmat choroby skłania też do refleksji nad sprawami bardziej ogólnej natury. Uff, ale się rozpisałam;)
zgłoś
:) zanotuję sobie w tytułach do przeczytania
zgłoś
:-)
zgłoś
:)
zgłoś
"Wina Woltera". reż. Abdellatif Kechiche. Niedawno obejrzałam. Polecam. Przejmujący. Soczewka dla najsurowszych zjawisk współczesności: Studium drogi bez pewności, refleksja o wydziedziczeniach; pytania o tożsamość. Żadnych sentymentalizmów. Przemyślana opowieść dla uważnych (zamiast, z jednej strony, wydumanych konceptów dla publiczności, o której scenarzysta myśli, że chyba już całkiem prawie straciła zmysły od natłoku wrażeń; i zamiast, z drugiej strony, paradokumentu w stylu np. irańskiego kina; "Winę Woltera" można sytuować w pół drogi pomiędzy tymi skrajnościami fabuły).
zgłoś
jesień listopadowa, wczesne wieczory, przytulne kąciki przy lampie, niechęć do wyściubiania nosa za próg kiedy tylko nie muszę, i jeszcze parę innych okoliczności, sprawia, przynajmniej w moim przypadku, że prawdopodobieństwo obejrzenia również tego filmu, wydatnie wzrasta. Czasem mi się marzy takie parę dni urlopu, że zaopatruję lodówkę (i barek), po czym z naręczem płyt zamykam się się na cztery spusty w domu, wyłączam telefon - i nie ma mnie :)))
zgłoś
Heh. Trzeba może życzyć Ci sprzyjającej grypy ;d? Lub katarktycznej decyzji o urlopie ;)?
zgłoś
:) dzień dobry :))
zgłoś
dzień dobry, Ania :)
zgłoś
Dziękuję Wam, za wszystko, co razem z Wami tu przeżyłam czego doświadczyłam i czego się nauczyłam. Zostawiam ten wątek, bo nie czuję bym miała prawo go skasować. Do usłyszenia :)
zgłoś
ale odchodzisz z trumla?
zgłoś
no właśnie,ale jest do usłyszenia :))
zgłoś
Aniu? Gdybyś tak jeszcze tutaj zajrzała, to ostatnio polecono mi ten film : http://www.filmweb.pl/Prestiz , i całkiem fajny , może go widziałaś? Pozdrawiam
zgłoś
hosso :) funkcja przekazywania informacji o komentarzach na skrzynkę mailowa wciąż działa, więc jasne, że zajrzałam :) nie, nie widziałam jeszcze tego filmu, w tygodniu raczej nie mam szans, ale najbliższy weekend jest znów przedłużony, co istotnie zwiększa moje szanse. Dziękuję, że pamiętałaś o tym wątku, pozdrawiam serdecznie :)
zgłoś
heh:) mnie ta funkcja Aniu przekazywania informacji o komentarzach nie działa, zresztą już od dawna. Przeca , że pamiętam o wątku, przecież bardzo interesujący. I miło Cię widzieć:)
zgłoś
a to szkoda, że u Ciebie nie działa, bo bardzo jest pożyteczna :) zajrzyj na p.w. proszę
zgłoś
Nie działa, jak kiedyś namieszałam przy zmianie poczty tak się funkcja wściekła:) priv priv ? czy truml priv? To idę i tu i tam:)
zgłoś
pewnie się nie wściekła tylko ja niechcący skasowałaś, tam jest coś do kliknięcia ;)
zgłoś
Komentarz na e-mail (informowanie e-mailem o skomentowaniu mojej pracy) hossa musisz mieć zakreślony kwadracik przy tej informacji :) sprawdź czy masz
zgłoś
(w ustawieniach - prawa)
zgłoś
heh:) dzięki dziewczyny, to spróbuję jeszcze coś tam pomajstrować w tych kwadracikach:)
zgłoś
"Koneser" Giuseppe Tornatore- moim zdaniem warto:)
zgłoś
:)
zgłoś
tak, ten film mam też na swojej krótkiej liście, spóźniłam się jak było to jeszcze w kinach, nie tak dawno, kilka miesięcy temu, moi bardziej pozbierani znajomi zgodnym chórem twierdzili, ze tak jak Ty - że warto, nawet bardzo warto :)
zgłoś
Czasem , jak widać, rozejrzę się po kątach:) a to z powodu pająków, które w mózgowiu tkają dziwne wzory. Bez odkurzania ani rusz. Zajęłyby całą przestrzeń.To groźne zjawisko skutkowałoby zanikiem jestem.Teraz rozumiem krzątające się na co dzień kobiety:)
zgłoś
o pająku piękna historię swego czasu opowiadała tu na Trumlu padme; nie cierpię pająków, ale zapamiętałam jej opowieści od tamtego czasu patrzę na nie nieco życzliwszym okiem :) miłego deszczowego popołudnia, Jaro :) za to jeszcze niedzielnego :))
zgłoś
ciekawe czy ktoś czytał 'Miód trzmieli" T. Lindgern'a - ciężka książka. ale myślę, że warto przeczytać. a jeśli ktoś czytał - podzielcie się opinią. ja ją będę jeszcze długo przeżuwać, trawić. to jedna z gatunku 'nie-do-zapomnienia'
zgłoś
słyszałam o tej książce ale nie znam, zapiszę.
zgłoś
też nie czytałam,ale teraz poszukam;) zaczęłam ,,Shantaram" Gregory David Roberts zapowiada się ciekawie:)
zgłoś
A ja polecam film "Kierowca dla Wiery" Pawła Czuchraja z 2004 roku. Akcja filmu - w recenzjach porównywanego do "Spalonych słońcem" MIchałkowa - toczy się na Krymie w roku 1962. Armia, polityka , KGB, miłość, strach. Półtorej godziny pobytu w innym wymiarze znakomicie pozwala docenić nasze "dzisiaj". Oglądałam ten film u progu weekendu, w piątkowy wieczór, ale wciąż we mnie siedzi.
zgłoś
Oj Ania oglądałam oba filmy i jestem zachwycona klimatem i sposobem oddania narastającego napięcia, tą niedosłownością, aż do scen kulminacyjnych. Poza tym zdjęcia,pozorna monotonia, mowa ciała bohaterów itd. są tym, co najlepsze w kinie rosyjskim. "Kierowcę dla Wiery" czasem powtarzają na Kulturze, więc film oglądałam dwukrotnie, zaś "Spalonych słońcem" mam w domu na płytce dvd i co jakiś czas odświeżam. Fajnie, że przypomniałaś o tych obrazach.
zgłoś
Małgosi, dzięki za odzew, dobrze wiedzieć, że nie tylko mnie tak trafiło :))
zgłoś
*Małgosiu
zgłoś
Pierwszy raz od długiego czasu wybrałam się dzisiaj do kina i dość przypadkowo trafiłam na film "Wielki Liberace". Dopiero po seansie dorwałam jakąś ulotkę i przeczytałam o istnej ulewie, bo już nawet nie deszczu, nagród jakie nań spadły. Z czystem sumieniem mogę ten film polecić, najbardziej ze względu na aktorstwo Michaela Douglasa.
zgłoś
nie wiem czy ktoś już polecił, jeśli nie robię to z przyjemnością. Night Train to Lisbon - film. coś dla Ludzi.
zgłoś
pisałam już w tym wątku o wrażeniu, jakie zrobiła na mnie książka "Nocny pociąg do Lizbony" Pascala Mercier'a. Zbieżność tytułów nie może być chyba przypadkowa? Nie miałam pojęcia że jest i film! A ja byłam dziś w kinie na bardzo ciepłym i mądrym filmie "Ani słowa więcej" z Julią Louis-Dreyfus i Jamesem Gandolfinim w reżyserii Nicole Holofcener. Zwłaszcza w szaleństwie przedświątecznej krzątaniny bardzo bardzo polecam :)
zgłoś
jest i film Aniu :)
zgłoś
tak, w końcu dopadłam i widziałam, ale film podobał mi się daleko mniej niż książka
zgłoś