mężczyzna przecież. a tak poważniej, to dość subiektywne. mnie trudno zestawić z Wałujewem, a mimo to mówią o nas "facet". A jeszcze inaczej: szukałem dynamiki, bojąc się, by nie wyszło coś z okładek romansów. Dziękuję. tu znów mógłbym zapytać, czy to w stylu siseya, ale nie musisz odpowiadać. "Znakomite" od Ciebie wystarczy. :)
czasem przepowiednią , czasem projekcją. ja ze swymi zupełnie nie wiem co mam robić. są jak filmy fabularne, tylko napisów końcowych nigdy nie mogę doczekać
Sisey, to jest piekne...obraz i wiersz...calosc! chyba wycofam moja wypowiedz o kolorowych obrazkach ;) zdecydowanie wole Twoje prace w tym stylu :) i nie pomyla mi sie galezie z misiem ;P
zniknął cmentarz w mojej dzielnicy miasta rodzinnego. Tak nagle, bo mnie nie było. Teraz widzę waflowe rozdzieranie. I widzę ten cmentarz, sisey. Drzewa nowe wyrosły, krzaki też obce i ścieżki dla tych którzy przyszli potem : park i dobrze że nie parking.
(i teraz sobie przypomniałam, że dawno, dawno temu czytałam też, u Ireny Conti, w tomie jej poezji, taką postać śmierci. jako lekarza; nie pamiętam wiersza, ale puenta została i brzmiała właśnie chyba tak: oddychać oddychać nie oddychać proszę)
oj dana dana - to do pijaka cieszącego - się było, a co do otchłani, to Tenże na górze jest esencjonalnie refleksyjny, no chiba, że to tylko grudniowa melancholia:)
znakomite dla mnie, i wiersz i grafika (choć ja zmniejszyłabym trochę łuk brwiowy - za bardzo odstaje)
zgłoś
mężczyzna przecież. a tak poważniej, to dość subiektywne. mnie trudno zestawić z Wałujewem, a mimo to mówią o nas "facet". A jeszcze inaczej: szukałem dynamiki, bojąc się, by nie wyszło coś z okładek romansów. Dziękuję. tu znów mógłbym zapytać, czy to w stylu siseya, ale nie musisz odpowiadać. "Znakomite" od Ciebie wystarczy. :)
zgłoś
nie wygląda na romansową okładkę, spoko, ale łuk brwiowy dla mnie przerysowany ( odstaje od twarzy na taką samą odległość jak nos, a nawet bardziej)
zgłoś
ale całość git :)
zgłoś
pewnie masz rację, gdyby szukać klasycznej anatomii... wystarczyło by jedno maźnięcie u nasady nosa. :)
zgłoś
yhy
zgłoś
nie jeden wafelek rozłożyłam na części. Bardzo plastyczny tekst.
zgłoś
tak szczerze, to zapis snu, jaki miałem kilka dni temu.
zgłoś
ja też korzystam z moich snów
zgłoś
sny są niezwykle logiczne gdy są snami tylko - my z nimi. A czym są poza?
zgłoś
czasem przepowiednią , czasem projekcją. ja ze swymi zupełnie nie wiem co mam robić. są jak filmy fabularne, tylko napisów końcowych nigdy nie mogę doczekać
zgłoś
Sisey, to jest piekne...obraz i wiersz...calosc! chyba wycofam moja wypowiedz o kolorowych obrazkach ;) zdecydowanie wole Twoje prace w tym stylu :) i nie pomyla mi sie galezie z misiem ;P
zgłoś
Tak!
zgłoś
zniknął cmentarz w mojej dzielnicy miasta rodzinnego. Tak nagle, bo mnie nie było. Teraz widzę waflowe rozdzieranie. I widzę ten cmentarz, sisey. Drzewa nowe wyrosły, krzaki też obce i ścieżki dla tych którzy przyszli potem : park i dobrze że nie parking.
zgłoś
Przemawia i obraz i tekst.
zgłoś
a teraz proszę oddychać nie oddychać oddychać
zgłoś
(to chyba jak w przychodzi baba do lekarza, heh)
zgłoś
(i teraz sobie przypomniałam, że dawno, dawno temu czytałam też, u Ireny Conti, w tomie jej poezji, taką postać śmierci. jako lekarza; nie pamiętam wiersza, ale puenta została i brzmiała właśnie chyba tak: oddychać oddychać nie oddychać proszę)
zgłoś
no przecież oddycham
zgłoś
a
zgłoś
ech. czemu mi się nie śni..
zgłoś
zdzieranie jak tynki lub zwijanie jak dywany..
zgłoś
Takie de profundis, że się tak głęboko wyrażę - dobre.
zgłoś
w jakim sensie głęboko i czemu "wyrażę"? wiem język nasz jest jest okropny, przykładowo: "cieszył się opinią pijaka"
zgłoś
edit: nie pisuję z otchłani. ba, nawet kartek używam sporadycznie. ;|
zgłoś
oj dana dana - to do pijaka cieszącego - się było, a co do otchłani, to Tenże na górze jest esencjonalnie refleksyjny, no chiba, że to tylko grudniowa melancholia:)
zgłoś
dekadenckie
zgłoś