deRuda
28 listopada 2013 o 13:11

znakomite dla mnie, i wiersz i grafika (choć ja zmniejszyłabym trochę łuk brwiowy - za bardzo odstaje)

zgłoś

sisey
28 listopada 2013 o 13:19

mężczyzna przecież. a tak poważniej, to dość subiektywne. mnie trudno zestawić z Wałujewem, a mimo to mówią o nas "facet". A jeszcze inaczej: szukałem dynamiki, bojąc się, by nie wyszło coś z okładek romansów. Dziękuję. tu znów mógłbym zapytać, czy to w stylu siseya, ale nie musisz odpowiadać. "Znakomite" od Ciebie wystarczy. :)

zgłoś

deRuda
28 listopada 2013 o 13:26

nie wygląda na romansową okładkę, spoko, ale łuk brwiowy dla mnie przerysowany ( odstaje od twarzy na taką samą odległość jak nos, a nawet bardziej)

zgłoś

deRuda
28 listopada 2013 o 13:28

ale całość git :)

zgłoś

sisey
28 listopada 2013 o 13:30

pewnie masz rację, gdyby szukać klasycznej anatomii... wystarczyło by jedno maźnięcie u nasady nosa. :)

zgłoś

deRuda
28 listopada 2013 o 13:46

yhy

zgłoś

Ananke
28 listopada 2013 o 13:12

nie jeden wafelek rozłożyłam na części. Bardzo plastyczny tekst.

zgłoś

sisey
28 listopada 2013 o 13:21

tak szczerze, to zapis snu, jaki miałem kilka dni temu.

zgłoś

Ananke
28 listopada 2013 o 13:25

ja też korzystam z moich snów

zgłoś

Damian Paradoks
28 listopada 2013 o 13:43

sny są niezwykle logiczne gdy są snami tylko - my z nimi. A czym są poza?

zgłoś

sisey
28 listopada 2013 o 13:49

czasem przepowiednią , czasem projekcją. ja ze swymi zupełnie nie wiem co mam robić. są jak filmy fabularne, tylko napisów końcowych nigdy nie mogę doczekać

zgłoś

Eva T.
28 listopada 2013 o 16:47

Sisey, to jest piekne...obraz i wiersz...calosc! chyba wycofam moja wypowiedz o kolorowych obrazkach ;) zdecydowanie wole Twoje prace w tym stylu :) i nie pomyla mi sie galezie z misiem ;P

zgłoś

supełek.z.mgnień
28 listopada 2013 o 16:54

Tak!

zgłoś

Damian Paradoks
28 listopada 2013 o 17:02

zniknął cmentarz w mojej dzielnicy miasta rodzinnego. Tak nagle, bo mnie nie było. Teraz widzę waflowe rozdzieranie. I widzę ten cmentarz, sisey. Drzewa nowe wyrosły, krzaki też obce i ścieżki dla tych którzy przyszli potem : park i dobrze że nie parking.

zgłoś

kamyczek (Chinita)
28 listopada 2013 o 17:21

Przemawia i obraz i tekst.

zgłoś

issa
29 listopada 2013 o 08:06

a teraz proszę oddychać nie oddychać oddychać

zgłoś

issa
29 listopada 2013 o 08:08

(to chyba jak w przychodzi baba do lekarza, heh)

zgłoś

issa
29 listopada 2013 o 09:02

(i teraz sobie przypomniałam, że dawno, dawno temu czytałam też, u Ireny Conti, w tomie jej poezji, taką postać śmierci. jako lekarza; nie pamiętam wiersza, ale puenta została i brzmiała właśnie chyba tak: oddychać oddychać nie oddychać proszę)

zgłoś

sisey
30 listopada 2013 o 13:36

no przecież oddycham

zgłoś

issa
3 grudnia 2013 o 20:24

a

zgłoś

ezo**
3 grudnia 2013 o 19:51

ech. czemu mi się nie śni..

zgłoś

jeśli tylko
3 grudnia 2013 o 20:23

zdzieranie jak tynki lub zwijanie jak dywany..

zgłoś

Aśćka
5 grudnia 2013 o 15:46

Takie de profundis, że się tak głęboko wyrażę - dobre.

zgłoś

sisey
5 grudnia 2013 o 15:49

w jakim sensie głęboko i czemu "wyrażę"? wiem język nasz jest jest okropny, przykładowo: "cieszył się opinią pijaka"

zgłoś

sisey
5 grudnia 2013 o 15:51

edit: nie pisuję z otchłani. ba, nawet kartek używam sporadycznie. ;|

zgłoś

Aśćka
5 grudnia 2013 o 15:56

oj dana dana - to do pijaka cieszącego - się było, a co do otchłani, to Tenże na górze jest esencjonalnie refleksyjny, no chiba, że to tylko grudniowa melancholia:)

zgłoś

Rafał Muszer
22 maja 2014 o 14:27

dekadenckie

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się