Zmiana sposobu prezentacji
Będzie suszyć w końcu długi weekend
będą też pewnie długi
i człowiek wysuszony tak
że oleandry zakwitną
na gardle
a ty zamiast przyjść choć na chwile strzelić mi w pysk
meandrujesz z gamoniami
ulegasz alkopoligamii (takie portmanteau od Bukowskiego)
albo jej samej
podczas gdy ja krzątam się myślami i nogami tu i ówdzie
ówdzie częściej
w wódzie prędzej
a z tobą
rzadziej
nawet gdy chcemy
Pragnę szybkiej kobiety
jak Dorothy Levitt
raczej
niż Lisa Sparxxx
piwa bez pijackiej ściemy
uczuć bez pozorów
choć wolę nieme spotkanie z tobą
jak z Harpo Marx'em przed kineskopem
niż to rozgadane niby dobre
niby ach czemu my się tak nie lubiliśmy
omijając cienie własne jak kałuże w butach nie tych
a i tak mam cie za nic
z wzajemnością
bo uważam że mam szersze horyzonty ( z cwaniackim akcentem )
ty także
wychodzi na to że ty
szerszą waginę
ja szerszą butelkę
więc i tak
(...)
--- cały tekst ---
- Co myślisz o moim brzuchu?
- A co to za pedalskie pytanie, hę?
- Czemu zaraz pedalskie?
- No bo tak zabrzmiało, do tego z każdym kieliszkiem przysuwasz się bliżej.
- Ale czemu pedalskie? Nie mogłeś powiedzieć: homoseksualne?
- Mogłem, mi to bez różnicy, ale przecież brzmiałoby to kretyńsko.
- Może masz rację, dolej mi zapojki.
- Proszę.
- Dzięki. Teraz pytam poważnie: co z moim brzuchem?
- No ale co ma z nim być? Normalny brzuch faceta w średnim wieku.
- Tak, powiedz to mojej. Twierdzi, że jest obrzydliwy i tłusty. Że niby ten mam, no... mięsień piwny! I co ja mam jej odpowiedzieć?
- Powiedz, że dobry koń musi spać pod wiatą. W sumie z tego co słyszałem od twojej Justynki to ten twój konik popadł w sen wieczny. Wieczny odpoczynek racz mu dać panie...
- A światłość wiekuis...
- Dobra, dobra! Nie kończ, to nie jest, kurwa, cmentarz, tylko garaż. Do tego po oddaniu na złom twojego rzęcha przerobiony na bar.
- No, okej. Słuchaj, poważnie Justynka ci mówiła? Już nie jest tak źle, jem niebieskie pigułki.
- Viagre?
- Nie, coś ty, jakieś podróby, ale też niebieskie. Kumpel mi załatwia.
- Pewnie jakieś dla konia.
- Możliwe, ale za tę cenę...
--- cały tekst ---
Gdyby piwo miało talię
delektowałbym się bardziej
jak Brahms'em
Gdyby piwo miało nogi
nie stałbym z nim
pod sklepem
tylko tańczył fandango
to już nie byłby kołowrót bezcelowego łykania
gdyby piwo miało twarz
ostrożnie przysuwałbym je ku ustom
jak dziewczynę w pierwszy niewinny pocałunek
Gdyby piwo miało dumę
nie otwierałbym brutalnie zapalniczką kapsla w górę
tylko jak stanik nieśmiało pierwszej kobiety
zdenerwowanymi opuszkami palców
że go zepsuje
jak wszystko
czego dotknę
Gdyby piwo umiało mówić
(...)
--- cały tekst ---
Zbuntowani młodzi gniewni w drogich barach
Widziałem ich w knajpach uśmiechniętych jak zawsze w weekendy tylko
ja praktycznie siedem dni więc te dwa były urozmaicone
przez wesołych chłopców rozmawiających o
wolnym Tybecie w oryginalnych
butach, bluzach i spodniach
Made in China
Widziałem ich tak uśmiechniętych jak pare wersów wcześniej
w koszulce z podobizną Che Guevary
popalają amerykańskie papierosy
I przeklinają kogoś za wysokie ubeckie emerytury
Dostrzegłem też naszywki z konopią na spodniach
bo ten akurat przypalał gdy ktoś mu okroił
płacił za sztukę jak za dwie
i był zadowolony
Były z nimi też wesołe dziewczyny
w białych kozaczkach
twierdzące że Madonna to wizjonerka
którą uwielbiają
ja też uwielbiam frozen
ale tylko piwo
(...)
--- cały tekst ---
Upijałem się nią od popołudnia
słodkie usta jak dolce wermut
czerwone krwiste jakby burgund
szminka owszem nienachalna
całość naturalna. Z oczu dobroć spływała
z domieszką lancome hypnose. Przepłaciła.
Przymknęła na moment i stałem się jedną z nich
Chwila i wyrzucony bezczelnie
spłynąłem druga falą z dobrocią i lancome hypnose. Zatrzymałem się na policzku
musnąłem i w dół
błądząc po szyi i ramionach zgadywałem.
Fendi, Gabbana, Gucci...
nieważne.
Przez dym połączony z jej ciałem
otrzymałem Jasminum
na chwile.
To i tak jedna z lepszych sjest.
Ostatnio.
Z niemieckiego znam tylko die Tucke des Objekts
no i Nietzschego
i czasem małostkowo też tylko tego pragnę
gdy NIC jest
a COŚ przynosi jedynie ból
rozterkę
bezradność jak na Tratwie Meduzy
gdzie na wzburzonej wodzie choć Posejdon dawno już dawno
zdechł z trójzębem w czaszce
nadzieja o kolorze coś jak grynszpan
traci kolor jak świat o zmierzchu
a koloryt lokalny zanika i jest tylko lokalny patriotyzm
gdzie ludzie na tej kociewskiej ziemi
wyglądają jak kolaż
bez krztyny sztuki
a sztuka
to życie
gdzie forma
to oddech -
leniwy w samotności
lub przyśpieszony
przyjemniejszy gdzie bezpieczeństwo dają złączone dłonie
ociekające potem
(...)
--- cały tekst ---
Robi mi piwo na głowie
to co
kapelusze spod szyldu Philip Treacy
na głowach tych chudzinek
szepczących po wybiegach
jak wiatr od Gdańska
jak ludzie na przystankach
gdy ja w głowie miałem już prócz piw
Leopolda Tyrmanda
który nie chciał byś mu opowiadał
o wiosnach paryskich i wiedeńskich
gdy on miał pod nosem i wzrokiem
warszawską
dlań najpiękniejszą
i nie chodziło o uczucia i myśli wiosenne jak wzniośle pisał
tylko o jego miejsce urodzenia
jak teraz ja napiszę o kociewska wiosno
naj naj najpiękniejsza z wszystkich
z powodu
metryczki
przyzwyczajenia
tak jak kobieta nie potrafiąca rzucić niegdyś chłopa na schwał
(...)
--- cały tekst ---
