I. Niedziela
prężą się myśli
ściany nośne
pod gruzami rzeczy
lekkich jak papier
trzeba coś mówić
by zagłuszyć pustkę
ładnie oprawioną
ciałem
trzeba nieść życie
wyzwalać energię
z każdą czekoladką
ze spirytusem
którą jest mowa
bo nawet egzystencję,
zdaje się -
można konsumować:
czyż Pascala zapasy ze śmiercią
nie były tylko
bardziej wysublimowaną
rozrywką?
II. Kondycja
Być może Bóg
nie może albo nie chce
przybyć na nasze bagna
bo spłonęły by wówczas
nasze legowiska i wylęgarnie
dlatego czołgam się
naczelną nadzieję pokładając
ponad światem
On mieszka jeszcze
we wschodzie słońca
i architekturze
Jest na polach
w śródmieściu
nawet w Wiedniu
a jednak są te tzw.
myśli prawdziwsze
które Go przysłaniają
puste cztery ściany
conditio humana
ropa lejąca się z ucha
III. Imię
Udręka jest mi znana
nie pychę lecz głód
nią zaspokajam
Gdyby jednak Pan
wezwał mnie na ucztę
chciałbym by droga
była długa - czyż ucztą
nie jest świt i zachód
słońca
IV. Hemmingway
Wszystko jest możliwe
w obrębie słów i pojęć
i u Hemmingway’a
och, kąpałem się w oceanie
pracowałem tu i tam, coś
mi wyszło coś mi nie wyszło
to normalne.
Gdyby z bólu można umrzeć
umarłbym już kilka razy;
a gdyby myśli zabijały byłbym
winien hektakomby
choć na pozór jestem całkiem
przyzwoity - i choć dla mnie
jest poranek; wystarczyłoby
wierzyć
nie potrzebna mi inna wielkość
niż sens.
Spiritus movens.
zgłoś
Sed magis amica veritas ; ).
zgłoś
bardzo interesujące i szczere i do takiego odnalezienia wnętrza i kontaktu z prawdziwym światem, a to przecież Bóg, Pascala nie pojmuję, nie rozumiem i nie lubię, nie lubię gnostycyzmu, czasem czuję się źle ale chcę wyzwalać energię a nie analizować porady i nakazy demona Jahwe , np. nie spółkuj i zabij syna:-) Wszyscy chcą sensu
zgłoś
Też tak to widzę, w sensie demona Jahwe. Natomiast wchodzę jeszcze w tzw. metafizykę i tam jest: Piękno, Prawda, Dobro. Wszyscy to raczej jakoś rozumiemy, no ale ja jeszcze sobie robię takie moje klocki lego czy puzzle i szukam, wiesz, jak to się mówi, czegoś więcej, wiesz, masz 16ście lat i chcesz czegoś więcej i koledzy się z ciebie śmieją ; ). A z Pascalem jest ciekawa diagnoza tej nowoczesności matematycznej i agnostycznej, mi się wydaje że chaos i sens jak my dzisiaj rozumiemy to Pascal jakoś przeczuwał te bieguny.
zgłoś
Wiesz, ja wiew tylko o zyciu Pascala troche i jego dziwnym, no chorym zakładzie odnosnie Boga, jesli polecasz to sie jeszcze kiedys zmusze ale wiem że to nie mój typ, Schopenhauer, Bergson , James - to moje typy. Jeśli masz 16 lat to naprawdę dojrzale piszesz. Jeśli wyrażam sie czasem zbyt ostro to przynajmniej szczerze i nie ad personam. No chyba że Pascal sie obrazi. Pozdrawiam
zgłoś
E nie ja mam trochę ponad 30stkę, o Pascala się nie obrażam, na dzisiejsze czasy to by się ujęło toksyczna religijność. A że czegoś więcej - było się tu i tam, zrobiło się to czy co innego, i co dalej, gonić króliczka jak to się mówi. No a z filo każdy sobie wybiera co mu pasi, sporo tego przerzuciłem i szukam wspólnego mianownika, albo minimalizmu, bo pod czachą tor wyścigowy. Z zamiłowania jakiś neoplatonizm, ale to wysoko ponad ziemią ; ). Dlatego wątki gnostyckie - świat w jakiś sposób jako więzienie, przynajmniej subiektywnie, bo obiektywnie to każdy sobie to sam interpretuje.
zgłoś
Lubię czytać Prokopiuka, ale manicheizmy nie dla mnie, świat trzeba akceptować, może świat ma wyższe poziomy ale trzeba zgrać to z cielesnością. Ciało jest nierozerwalnie zwiazane z duszą a dusza może może przetrwać i czekać na sąd (Leibnitz) albo przechodzi do innych światów (Swedenborg) Nie czytałem Swedenborga. Lebnitza troche i to z ciekawością. Teraz Bergson opowiada jak jesteśmy częścią całości(opowiada mi:-)) Ale jest dosc ciężki. Pamięć, pewnie okaże się że pamięć to coś więcej. Więc masz swoje światy wyższe ale zgrane. Czyli 30 lat. To fajny wiek. Ja 54. A najważniejsza jest mądrość Maeterlincka. Mędrca nic nie złamie, ma w sobie siłę, to człowiek wewnętrzny. Mądrość i przeznaczenie. Nic nie trzeba, można poznać życie w pokoiku ciasnym. Zmysły są fajne ale niekonieczne, intuicja ważniejsza. Pewnie taki Pascal trochę. Świętoszkowaty ale ja go lubię. Myślę że zrobienie dobrego obiadu i szydełkowanie jest tak samo dobre jak wielkie dzieło filozoficzne.
zgłoś
Neoplatonizm to dla mnie termin zbiorczy, bo tam jest i stawanie się, i trwanie, i ciało, i duch, i pola, i słońce, i uniwersal, i indywidual - przynajmniej taką wersję proponuje Mateusz Stróżyński w "Drodze Orła". ...... A do mędrca to mi b. daleko, za dużo rozproszeń ; ). Dlatego przerabiam te motywy pod egzystencjalizm, gdzie z chaosu wyłania się ład. Natomiast te światy, wyższe poziomy, wymiary, moim zdaniem to jest w nas... albo w sztuce, dobrej książce, muzyce, w przyrodzie. Z tym szydełkowaniem to się zgadzam, ale dla mnie na tą chwilę to brzmi jak level mistrz zen ; ). No i tak.
zgłoś