Modlitwa realisty - Cykl

I. Piękno


Srebrne miasto ziemski oddech
budynki w kolorze nieba i szkła
piękno prawdziwe jak świat
korona z gałęzi
płaczący

głos słychać na ulicy
by tylko nie stały się myśli
prawdziwsze niż świat


II. Gwałtownicy


Rzeczy odchodzą w zapomnienie
płaczą ściany i umierają chodniki
trzeźwa jest miłość patrzącego

w którymś z mózgowych zwojów
błyszczą toalety i muszki owocówki
w którymś z mózgowych zwojów

błyszczą gwałtownicy

w labiryncie mózgowych zwojów
których ostrze zły przeciw mnie
kieruje

myśli stają się prawdziwsze

mężowie czemóż
stoicie
i wpatrujecie się w niebo



III. Paproć


Stalowo-niebieskie i szklane
marmury soków tętniczych
miasta złamane
leją się drzewa
zapadają sztolnie

gdy myślę
tlą się nadzieje
kopcą kominy
maski pośmiertne
kręcą bicz

słowa zarzynają

Belamonte/Senograsta
22 września 2026 o 07:04

na granicy światów, dusza ciało, poszukiwanie objawienia prawdy - gdzieś tam w mózgowych zwojach i na zewnątrz

zgłoś

Belamonte/Senograsta
22 września 2026 o 07:06

jakby autor szukał czuciomyślowrażeniosłów albo był przez nie gwałcony

zgłoś

Sorrowhead (ex Cheval)
22 września 2026 o 09:45

Miło że ktoś się wczytuje ; ).

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się