4. Głos z wnętrza
„przeszłość jest tylko ideą, teraźniejszość jest ideo-motoryczna“
Henri Bergson „Materia i pamięć“
Pierwsi badacze świadomości skierowujący oczy do wnętrza -
widzą otoczenie śnią polowania miłości drzewa niebo
zewnętrzne obrazy się odbijają, pamięć dręczy i działa i odcina
od świata, ale po czasie
pierwsze centrum wyobraźni to serce bijące
dołącza obraz żeber, potoków krwi, jaskini przełyku, brzucha, odbytu
Czyż ciało przestało odczuwać wiatr, fluidy przedmiotów,
ciepło, zapach...
zdrowi przez to łączą się z Bogiem Panem Obrazów
echa odbierają które chcą ich zbudzić z tej podróży w głąb odcięcia
oddalenia
Ci co poszli dalej byli by tylko postrzeganiem białego szumu komórek
ale stawiam na wewnętrzne połączenie
przez ciało, przez fluidy
z Całością
I chęć zmian, ruchu, życia, oddziaływania realnego
- po zrozumieniu wołania stworzeń śpiących, czuwających,
a nawet martwej materii,
co jeszcze nie weszła albo wypadła z kołowrotu życia -
każe im otworzyć oczy
albo ze snu burzyć mury
oddziaływać na świat, ten realny świat,
może w mikroskali, może w sposób niepojęty
ale na świat który jest źródłem świadomości
Inaczej to by była tylko śmierć
albo gnostyckie przeniesienie, jakieś więzienie
coś niepełnego
więc Więź
Więc Serce bijące w oceanie
Potężny Obraz Odczucie Powiązanie Mikro Makro Aktualność
OM
Zewnętrze to wnętrze
Ja to widzę tak, że wspominać możemy wszystko na sposób wyidealizowany albo sentymentalny, natomiast w ciele zapisują się reakcje pozytywne lub negatywne na bodźce środowiska. Bergsona znam kilka podstawowych koncepcji, natomiast o ciele ciekawie jeszcze pisze Marleau Ponty, albo Mark Johnson, ten drugi o tym, jak nasze pojęcia wywodzą się z doświadczeń motorycznych, ja to ująłem kiedyś "linia falista na obrazie wywodzi się z ćwiczeń tańca". A OM - trochę się "powłóczyłem" po filozofii Hindusów, Kabir, poeta metafizyczny z tamtego okręgu mówił "Rzeczywisty mieszka w głębi duszy" albo "Jeśli nie poznasz swej duszy, świat będzie nierzeczywisty dla ciebie". Mikro i makro to idea mi bliska. Ale to ciągle za mało, bo są te chwile - poranek, zachód, spacer, twórczość, kultura, a pomiędzy nimi ta krzątanina, ani piekło, ani niebo, ani nawet mistyka codzienności, tylko właśnie krzątanina, ani teraz ani nigdzie.
report