Złośliwość rzeczy martwych [drabble]
Metaliczny dźwięk przeszywał głowę Mariana. Wybiegł z domu, dławiąc się zainfekowanym powietrzem. Upadł na kolana. Rzygał wijąc się w konwulsjach. Gdy wyrównał oddech, zebrał wszystko pośpiesznie do kieszeni. Spojrzał w górę. Metalowe insekty przypominające elementy starych ściennych zegarów, kłębiły się na niebie, coraz bardziej zasłaniając słońce. Głowa mu pulsowała przy każdym wydechu. Czuł jak wdychana pleśń osiada mu się na mózgu.
- Weźcie mnie! Nie będę musiał spędzać świąt z rodziną. - Krzyknął podnosząc ręce.
Płynął spokojnie, unoszony przez stalowe anioły. Światło było coraz większe. Grzmot! Turbulencje. Marian wpadł do własnego domu, łamiąc sobie dwa żebra. Zaraz za nim drzewo zablokowało wyjście.
bardzo ciekawe, to jakiś prolog ?
report
Czemu przecinek w środku ostatniego zdania?
report
Przepraszam :(
report
Ooo, a nie można by tak bez przecinka i bez kropki (w jego miejscu)? Wtedy by było normalne zdanie na moje oko? ;)
report
Nie wiem, wyprowadziłaś/eś mnie w pole i się zgubiłem :P
report
To całość. Drabble, czyli opowiadanie z elementami SF, które ma dokłądnie 100 wyrazów (tytuł się nie wlicza)
report