z rozważań nad śmiercią - drugi brzeg
"Powiem Ci... Zmarnowaliśmy świt,
a tego nie wybaczy nam żadne niebo."
Jim Morrison
jestem już bardzo zmęczona
zbyt mało plastyczna
by lepić ze mnie świty okazalsze od innych
ta bliskość siedzi w nas jak kot w worku
wystawiając łapę przez dziurę w poszukiwaniu wyjścia
drapie i kaleczy
sen zawsze był zbawicielem
przychodził tak rzadko,
że przestaliśmy w niego wierzyć
wrastałeś we mnie swoimi głodnym wzrokiem
z nadzieją że coś pozostało
to były godziny spędzone na modlitwach o słońce,
które rosło pod powiekami
wskazując palcem ślady na twojej ręce
te punkciki w krwisto-czerwonym kolorze
zdawały się mówić
znam drogi donikąd - jestem jedną z nich
zastanawia, a ten kot w worku...świetne, takie obrazowe :) fajny wiersz :)
report
Dziękuję. Zainspirowany postacią Jima...
report
Oj to głęboko :)
report
przydałby się tytuł...
report
co Tobie wysuwa się się na pierwszą myśl pod wpływem tego utworu ...ryzykuj :)
report
Bardzo fajny, ale gdyby był mój wywaliłabym w "krwisto-czerwonym kolorze" bo jest powtórzenie, wystarczy tylko - te krwisto-czerwone punkciki zdawały się mówić:) Zresztą zrób co chcesz:) tylko taka drobna sugestia:) Pozdrawiam serdecznie:)
report
tak tak... nie zauważyłem tego... ale jak? Dzięki
report
Bardzo mi się podoba:) tak jak The Doors:)
report
bardzo
report