tak żal piersi
skomlących szczeniąt
uniesionych w oczekiwaniu
na głaskanie
smutno kiedy skóra
przygotowana na wysoki połysk
odłogiem
a włosy wyczesane
miękkością snów
wstyd za natrętne łzy
szuuuur po kryjomu
umykające przed packą na muchy
tej dziwnej wiosny
nawet odwrócona
poprzez nadąsaną ciemność
sięgam po ciebie jak niedźwiedź
do plastra miodu
po pierwszym czytaniu, pomyślałam - eee, nie dla mnie. zrobiłam co miałam do zrobienia i wróciłam - zaczyna mi się czytać, i odczuwać. co prawda trochę bym zmieniła, a raczej uszczupliła (a Ty, oczywiście zrobisz z tym, jak Ci w duszy gra). w pierwszej, na pewno wyrzuciłabym ''tych'' i pomyślałabym nad ''dłonią'', bo niby nie przeszkadza, ale też naprowadza, co, czasami jest fajne, ale bywa, że sugeruje (?) dalej: ''a włosy miękkością snów wyczesane'' - inwersja? w następnej również (ale, to drobiażdżki przecież i do naprawienia). puenta, zaskakująca (tylko podwójna spacja się wkradła). polubiłam ten wiersz. pozdrawiam.
report
Bardzo, bardzo dziękuję! Oczywiście zgadzam się w pełni, sama zastanawiałam się nad "tych" i "dłoni" a pozostałe poprawki jak najbardziej słuszne. Ja mam taką inewrsyjną wadę :) Właśnie o takie spojrzenie "z boku" chodziło. Jeszcze raz, dzięki i cieszę się, że polubiłaś. Ja dopiero "urodziłam" jeszcze obracam, trącam i sama siebie pytam "a co to? " :)
report
może sięgam ''po''? - (też mam ;)
report
No jasne! I teraz nie ma tego "do-do' :) Dziękuję :)
report
capriccio..
report