Zamykam oczy i błądzę po wyobraźni.
Szukam drzwi których kiedyś nie domknęłam albo tych okien przez które wyglądałam w całej swojej beztrosce. Wołam ale odpowiada mi tylko zaprzyjaźnione echo. Nawołuję a membrany głosu odbijają się od rozległych pajęczyn zbliżającej się nocy.
Nasze drogi wyposażone w liczne drogowskazy im bardziej proste tym bardziej skomplikowane w przekazie. Uśmiechem rozładowuję wewnętrzny grymas i obmyślam kolejny plan z góry pozbawiony nadętych aspiracji. Słońce w nocy jest jaśniejsze od księżyca.
Mam teraz ciemne okulary na wypadek gdybyś znowu kazał mi patrzeć na to co oślepia.
a pamiętam, o porannym niebie, śmiech wariatki w potarganych włosach..
report
bo tego nie da się zapomnieć...
report
mi nie jestem pamiętliwy..
report
jasne :)
report
Podoba mi sie Twoje pisanie, Twoj styl:))))
report
Bazyliszku jak cudnie czytać takie słowa :) aż przez moment byłam dumna z siebie :) dziękuję i pozdrawiam ciepło.
report