12 june 2011

poetry

Darek i Mania
Darek i Mania

zielone

nie ma to jak zbieranie siana wypieszczonego przez słońce

oć na pomarańczowy ciągnik przywiezie Mania lolindom
zielone kule żeby było dużo mleka na lody i mambę

pot miesza się z kurzem przewracanej masy
 i skaczemy wytrącając poranne kalorie
dyfuzja daje znać w kabinie ciągnika
jeszcze bardziej maluśkim zajączkom
uciekającym przed metalową gwiazdą
 podrywającą źdźbła od zroszonego ścierniska

jutro będziemy zgarniać na wałki pod prasę
mówię do dziewczynki co w myślach goni zająca
upał za dnia pracuje dla nas a gwieździsta noc uspokaja
znowu wprawieni w drgania podskakujemy na nierównościach
i dziurach a po lisach kretach i dzikach ni znaku

pamiętam jak kiedyś widełkami zbieraliśmy siano w kopki
 przed burzą
a potem popijaliśmy oranżadą w jednej a w drugiej ręce 
 z pajdą pieczonego chleba cieszyliśmy się
że zdążyliśmy przed deszczem
dzisiaj mechanicznie ściśnięte  kule trzeba uwolnić z więzów
rozłożyć na górze i obficie posolić nim się samoistnie zapalą
bo nie doschło siano

pięćdziesiąt kilo soli brałem w polo mówiąc że na bimber

Wieśniak M
12 june 2011 at 09:49

wprawdzie pojęcia nie mam co to" mania lolindom", ale lubię siano , zapach pokoszeń zwiastujący lody i mambę :)) i może piwo czasem ;)

report

Darek i Mania
12 june 2011 at 10:38

lolindy to krowy według już prawie trzy letniej Magdalenki, która ochrzciła się na Manię zacząłem zapisywać do dziennika to miało iść ale kursywy nie mogłem się pozbyć i przez pomyłkę dodałem na poezja -:):)

report

Jerzy Woliński
12 june 2011 at 10:46

Subtelny powiew lata i ten zapach.

report

Darek i Mania
12 june 2011 at 11:02

o tak tylko trzeba setke kul teraz rozwijać a każda ponad trzysta kilo no a dzisiaj Zielone świątki i święto a w głowie jeszcze szumi z nocy ;))

report

Jarosław Trześniewski
12 june 2011 at 11:20

Jaka ewolucja w pisaniu! Na plus! Jedno tylko odstaje to długaśne dwie frazy i kursywa. Można edytować.

report

Darek i Mania
12 june 2011 at 11:43

dziękuję ale od tej kursywy to zaczęło się te moje poranne pisanie - chciałem tylko cytat i nie udało się wrócić do normalności --ewolucja (jeśli jest) to efekt przebywania z trumlowymi poetami ) dziękuje :)

report

P
12 june 2011 at 12:15

z historią, na plus, podoba mi się.

report

Darek i Mania
14 june 2011 at 00:24

zatem cieszę się i dziękuję za przeczytanie :)

report

Miladora
12 june 2011 at 13:48

Nie ma bardziej świeżego zapachu niż zapach skoszonej trawy i bardziej esencjonalnego od zapachu siana. Dobry obraz. ;) Widzę, że poprawiłeś wersyfikację, z tym że przy tym poprawianiu uciekło Ci parę słów po tym "a w drugiej z pajdą się" - urwane, ale zwróć uwagę, ze wcześniej też tu był rym. I jeszcze bym pomyślała, czy ten rym "zajączkom/uciekającą" jest zasadny, bo mnie to wpada na siebie. ;) Dobrego, Darku. :)

report

Darek i Mania
12 june 2011 at 21:11

ot coś mi ten truml szwankował po nocce w głowie - wpisałem na razie tak jak było ale pewien nie jestem bo pisałem tu na żywo i znowu wyszło jakieś coś a myślą moją było zapisanie słów mani w dzienniku -dziękuje za uwagi i dobrej Mila :)

report

Ame
17 june 2011 at 23:07

zielone...to jak przenikanie...;-)))

report

Darek i Mania
17 june 2011 at 23:18

też ale również jak zielone świątki i zielone niedoschnięte siano --zielono mi po przerzuceniu widełkami mechanicznie zebranego i sprasowanego pierwszego pokosu --ech ;) dziękuje że zajrzałaś z nowym spojrzeniem :):)

report

Tomek i Agatka
19 june 2011 at 07:00

Przywołałeś wspomnienia tym wierszem, pamiętam z lat dzieciństwa takie sianokosy z prawdziwego zdarzenia u dziadka na Mazurach, każde ręce bez wyjątku przydawały się wtedy do pracy, mężczyźni kosili ręcznie kosami, a kobiety i dzieci grabiły i przerzucały z miejsca na miejsce. Dziadek miał wyjątkowo liczną rodzinę, w wakacje nie było mowy o nudzie na wsi. Ale wtedy były zupełnie inne czasy: kosy, widły, drewniane grabie. Pajda chleba ze smalcem, popijana zbożową kawą, którą nabierało się blaszanym kubkiem z ogromnej kanki wkopanej w ziemię - to był rarytas. Słońce piekło do czerwoności! Opalone i skłute ciało, nie wytrzymywało wieczornej kąpieli w balii przed domem. Do tego komary, które wieczorem dawały się we znaki. Największą frajdą była jazda na drabiniastym wozie, po górę wypełnionym sianem, oj trzeba było uważać, żeby się nie zsunąć i nie wylądować poza wozem. Pamiętam ustawianie stogów, skoki ze stogu na stóg, a także 'pomieszkiwanie' w stogu siana - wiele mam takich wspomnień. Nigdy nie zapomnę widoku bocianów i zapachu, który wypełniał nozdrza. No i rozczuliłam się na koniec, bo takie to dawne czasy... ;) Pozdrawiam serdecznie :))

report

Darek i Mania
19 june 2011 at 20:36

i ja też -przecież ten twój komentarz to czysta poezja --oj te wspomnienia a wiesz czemu nigdy nie byłem nad naszym morzem ? -bo po drodze były mazury i tam mnie zatrzymywały -a pod takim stogem lub w stogu można było się całować a żdżbła siana które się do ubrań wczepiały i ciała łaskotały niczym kochanki -o tak piłem słomką żytnią mleko wprost z wiadra od dojonej ręcznie jeszcze krowy (i jakoś zarazków i bakteri nie złapałem ) cieszę się się, że moje zapiski przywołały miłe wspomnienia -dziękuje i upalnie pozdrawiam :):)

report

JoT Eff
25 june 2011 at 22:22

ale jak to sól na bimber?

report

Darek i Mania
25 june 2011 at 23:12

no tak -bo cukier to każdy wie że na bimber a sól ? tak powiedziałem po tym jak wykupiłem ze sklepu wszystko co mieli czując na sobie pytający i ździwiony wzrok kasjerki :) ( jeszcze większe było ździwienie jak po dwu dniach dobierałem druge 50 kg tłumacząc że cukier jest za drogi a sól dużo tańsza -hi hi ) - dziękuje za spojrzenie na tę moją opatrzność :)

report

Szel
25 june 2011 at 23:18

tez pamietam Darku sianokosy...bylam wtedy taka mala..ale jednak pracowalam widłami :))lubie wiersze o pracy bardzo:)))

report

Darek i Mania
5 july 2011 at 01:16

miło mi, że sięgnęłaś do swojego dzieciństwa i ja lubię wiersze o pracy ale z racji leniwego usposobienia samej pracy już nie zawsze lubię ;) a w ogóle to lubię jak ktoś lubi -dziękuję za przeczytanie i podzielenie się swoim wspomnieniem :))

report

Bogna Kurpiel
5 july 2011 at 00:23

Zielono mi....:))) Powracam do wakacji z epoki szkoły i rodzinnych stron mojego Taty. Wóz drabiniasty, stawianie kopy siana i okiełznanie konia aby ze stromej góry zwiózł cale to lato:) Serdeczności:)

report

Darek i Mania
5 july 2011 at 00:53

dziękuje za pogawędkę przy sianie - a ja jeśli chodzi o góry to przypomniało mi się jak w beskidzie żywieckim staczaliśmy z niwek siano w takich "kulach " no i jak źem popychał to tak bardzo że poleciałem na dół za sianem i szkoda że nikt nie zmierzył mi czasu na setkę - ( nie pomnę o tym jak spadło koło z wozu i leciały krucyfiksy a potem bańka z piwem :))

report

Leszek Lisiecki
5 july 2011 at 00:59

Nie dziw się, że zebrało się tutaj na wspomnienia i sentymenty ale pięknie to nam podałeś. Przyłączam się do tych pogawędek z wielką przyjemnością w nastroju wiersza...

report

Darek i Mania
5 july 2011 at 01:28

nie ma to jak dobre towarzystwo przy sianokosach - i to właśnie był urok pracy że ludzie zbierali się i pracowali ale nie szczędząc języka i śmiechu i wieczornego zakrapiania oraz śpiewów, tańca i zalotów nie obyło się -ta więź to cała nagroda po ciężkiej pracy (teraz to maszyny do siebie mówią ) dziękuję za przeczytanie i dołączenie do nas :))

report

wiktor
6 july 2011 at 12:07

Witam wiersz opowiada o moim zawodzie więc dlatego daje punkt

report

Darek i Mania
6 july 2011 at 20:37

wiersz cieszy się, że został przeczytany (to trudne i odpowiedzialne zajęcie i bezrobocie w nim obce )

report

An - Anna Awsiukiewicz
13 july 2011 at 07:57

Zapachniało sianem :) O soli pierwszy raz słyszę:)Edukacyjny wiersz:)

report

Darek i Mania
13 july 2011 at 16:36

ja też nie wiedziałem ale starsi mówili, że jak siano wilgotne to może się zapalić ( no i było w środku bardzo ciepłe w balotach) i sól wyciąga wilgoć ( nie może być prasowane ani deptane) ech za to teraz rozłożone i posolone to raritas dla lolindów które dają więcej mleka dla mani na lody - mania zjada dużo lodów :) -dzięki za zainteresowanie :)

report

An - Anna Awsiukiewicz
14 july 2011 at 10:38

Nie truj dziecka lodami. Lepiej zrób sam:) http://gotowanie.onet.pl/1646975,,lody_ze_az_mrozi,artykul.html

report

Alutka P
13 july 2011 at 17:04

coś się w "gwieździstej" kreseczka z kropeczką lomieszała :) sympatycznie - ale zimowej dziewczynie nie do koszenia ;) Pozdrawiam

report

Darek i Mania
13 july 2011 at 22:04

a tak trzeba będzie ją spłaszczyć -dziękuję za uważne czytanie - jeśli zimowa to tylko do siana zaraz będzie cieplej i przyjemniej ;)

report

Gabriela Kuźma
1 august 2011 at 15:13

mnie ta sól na bimber tez zastanowiła :) tekst ciekawy ,plastyczny

report

Darek i Mania
1 august 2011 at 23:21

dziękuję Gabrielo za przeczytanie - można by wykasować ostatni wers albo same "mówiąc, że na bimber " ale to prawdziwe opowiadanie i mam ten obraz przy kasie do dzisiaj ;)

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
4 december 2011 at 11:37

Darku, pobyłam tu z Tobą. Z wielką przyjemnością...:)))

report

Darek i Mania
4 december 2011 at 12:04

cieszę się zatem że text został zauważony po tylu miesiącach - dziękuję :)

report

Małgorzata Krupińska-Nowicka
4 december 2011 at 12:08

Darku, ja tu z Wami jestem dopiero od połowy września...:)))

report

Darek i Mania
4 december 2011 at 12:41

wiem, dlatego jeszcze bardziej się cieszę :)( niedługo będzie zmiana roku ;)

report

Anna Maria Magdalena
4 december 2011 at 12:42

:)) lubię zielone :))

report

Darek i Mania
4 december 2011 at 14:07

no niewiem czy realne zielone spodobało by się :) )

report

ezo**
22 december 2011 at 08:23

wróciłam tu. tęsknię za domem rodzinnym, stawem, rzeczką, mostkiem, olszynką...

report

Darek i Mania
22 december 2011 at 17:12

Wszystko to żyje i czeka za tobą, mała olszynka przez którą często wracałaś ze szkoły- wydoroślała. Nad stawem nadbrzeże bardziej ździczałe, może dlatego że mniej odwiedzają je dzikie kaczki i łabędzie. Ryb też już na siatkę nikt nie łapie ani na oczko się nie da. Woda z nowoczesności i ekologi pociemniała a mostek jest dalej ten sam i nawet podtrzymuje tradycję schadzek zakochanych par. Zdaje się że twoja siostra i mój brat przyglądali się właśnie tam sobie i tak już im zostało- ze trzydzieści lat będzie. Teraz od dworu do krzyżówek jest szosa, to nie to co kiedyś jak z miasta wracaliśmy wyciągając się z błota. Te obrazki zostały od remizy do mnie, bo radni przeciągali się i budowali bielsk na miasto - ale to było przecież wieki temu ..

report

ezo**
1 january 2012 at 16:14

nareszcie ustaliłam, który komentarz wywołał wpis na prozie :) najlepszego Darku :*

report

Darek i Mania
1 january 2012 at 18:50

ha ha sama widzisz jak wylewnie odpowiadam czasami na komentarze :*

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register