Zmiana sposobu prezentacji
Mam czas
czas dla siebie
nie ma już miejsca na więcej?
Mam czas
dla córki i syna
to cały mój świat.
Mam czas
na wiesz może i fraszkę kiedyś ...
to mój kawałek świata
Mam czas
a może już go brak ?
Serce zapełniona do cna.
Może warto zatrzymać się i spojrzeć w stecz
i w przyszłości zobaczyć jakiś sens
naturą człowieka jest być jak dziecko we mgle
tylko nie każdy odnajdzie drogę właściwą .
Zrobić rachunek sumienia bez liczenia na kącie zer
docenić że , akurat dziś świeci słońce a nie pada desz
i może docenić się?
Nie!
Lepiej dzielić włos na dwa i na raty poświęcić czas...
Kim dla Ciebie jestem?
w potrzebie Ty
Ja biegnę mino bólu przez łzy uśmiecham się
gdy mówię nie, słyszy nikt...tylko echo
w kącie rechocze aż dudni w uszach
Kim jestem ?
tylko nie mów że , kimś ważnym , że jestem kobietą
I znów odgrywam tę rolę męską
te wszystkie nie kobiece role
kobiece też powinnam ?
Byłam robotnikiem i ojcem dla syna
A gdy kobieta we mnie zniknie nie mów mi że,
Chcesz i potrzebujesz, bo nie szanujesz mojej dwojakiej roli
I kim ja teraz dla Ciebie jestem?...
Odrzucony, porzucony, oszukany ?
Wszystkie nuty wybrzmiałee,,
Z gardła docierają do kości
Jeden cel
Być Istnieć Słyszeć Czuć
że kochasz szanujesz i choć część pojmujesz
słowa... ...
Czuć ,
łapać łzy gdy brak ci tchu,
było źle a w tle słyszysz ta nutę
słowa same ci wiercą w sercu dziurę
wiesz ... ...
to był właśnie ten sens
który od początku pozwalał żyć ,
nie zastanawiaj się dla czego ,
dla kogo i po co
Żyj każdego dnia jak by następny nie miał prawa bytu !.
Powracam po latach
w okularach do czytania ;
błędnik błądzi jakoby była to jego natura
tracą satyrą , wstydem i żalem?
Nie powiem , trudna to była decyzja
Wziąć usiąść oczyścić słowa i może pisać?
Powracam po latach
Myśli są nadal takie chaotycznie czyste
nie zrozumie nikt nawet na powrót ja
gdy życie tak gnało , szalało, bolało ?
Te urywki szczęścia w nieszczęściu
dawały , dają taka moc
co by nie było z dzieci duma aż ze mnie tryska !
czaszka ciasna na tą miłość i pychę,
że moje one.. Są !
Bywa, że czarnej zasłony blask
bije po oczach aż strach!
iluzją życia, czas spędzony z powiek
złym sen spowija oszalałe serca pokrywy
gdy człowiek człowiekowi obcym jest na skraju.
Być, nie być?
Śmiech na sali brzmi dumnie
dudni w uszach jak grosz w studni
bywa..
zmęczenie materii boli
i myśli zbyt szybko koi
zanim poczują znaczenie, różnicę pomiędzy śmiercią a życiem
Swoim życiem...!
Gdy przyjdziesz po mnie
zostaw cząstek kilka
na poduszce syna córki
by pamiętały bez żalu
to nie tak,
że nie kocham
że chce odejść
że zostawiam.
Gdy będzie już cicho
ucichną płacze i żale
wspomną może chwilę
że byłam
że kocham
że trwam wokół w powietrzu i sercu tych co chcą pamiętać
Z tym białym śniegiem spadła dziś
naga i czysta prawda, której nie słychać było lata
stała się tak głośna, że już nie potrafię ignorować
wylewa z siebie wszystko jak pęknięta szklanka
i nie wiem czy dobrze to czy źle ale czuję więcej i mocniej
tak wiem żyłam w niewiedzy jakim jestem człowiekiem
już nie mają znaczenie te chwile małostkowego szczęścia.
Nie będzie miło ani pięknie
gdzieś pomiędzy pustką i bólem
siedzi sama ,samotna odarta ze wstydu.
Wieki minęły odkąd płakała, czuła wstyd.
Było idealnie,zrobiło się niezręcznie źle
jedyne co cieszyło to żal który jeszcze potrafił rozgrzać tętnice
to mokre palące to chyba łzy.
Tyle lat w ułudzie,gdzie dzień był zbyt krótki
a noc zbyt szybko biegła do wschodu
teraz są tak długie aż bolą stopy i serce.
Oczy nie znają radości postrzegania, lepiej byłoby stracić czucie.
