Sztuka żeby się związać tak, żeby
zawsze się móc odplątać.
Ciążą te kajdany, ale bez nich źle.
Myśleliśmy, że z kimś coś nas wiąże,
a tu nic.
Nie spodziewaliśmy się, a wiąże.
Nic na siłę.
I tak wiąże.
Czasem nie potrzeba wielkiej miłości.
Najczęściej wystarczy praca, życie, handel,
rodzina.
Ale z niektórymi chcesz wejść na Mount Everest.
Wtedy i tylko wtedy, musicie być połączeni
mocnymi linami.
Zależy jeden od drugiego.
Każdy i tak zdobywa swój inny szczyt,
ale w pojedynkę się nie da.
No chyba, że jesteś mistrzem wspinaczki
i ludzie do niczego ci niepotrzebni.
Ale musisz się odwiązywać wiążąc się,
bo każdy zdobywa dla siebie i chce być wolny,
mieć swobodę odejścia i związania.
Dla każdego świat znaczy coś trochę innego.
Każdy idzie swoją niepowtarzalną drogą.
Lina - minimum kontaktu w okresie spokoju,
w sytuacji krytycznej maksimum.
Liczenie wzajemne na siebie.
A wiecie, co się może stać za rogiem:
może się Sonia udławić kością,
pociąg wciągnąć pod koła kogoś -
i to są Mount Everesty każdego życia.
Na nie wchodzi się i schodzi z nich,
albo żyje
najlepiej z druhami.