napiłabym się. ale jeszcze za wcześnie. zadaję sobie różne kary. pewne smaki nie wrócą, choćbym zdrapała język. pół nocy chodziłam po domu. to niemożliwe że jestem sama. gdzie ciemno – głosy. gdzie światło – cienie. strach. jak to się stało? że nie ma nic więcej.
to nie deszcz, to ulewa, przeciekły okna. nie zmokłam. kąty to wolne miejsca, lubię się schować. nie lubię gdy ktoś puka. otwieram drzwi na oścież – jakby czekam. nikt nie puka. taka jestem. mam w ustach mdlący smak spowiedzi. jeden z grzechów utknął na krawędzi duszy. ściele się we mnie chorobą. stąd miłość nie wie. nie zaczepia. nie wprasza się na usta. nie powiem, kochaj, bo się boi że ci umrę na oczach.
w odpowiedzi na komentarze:
bowiem strach jest po to żeby z nas drwić. mój sposób życia na zdechłą rybę. psuję się od środka. myśli od czasu do czasu trzaskają jak bat – wstań, rusz dupę, życie ci płynie. dobrze. odkrztuszam wodę, wypełzam na brzeg. niewiele, niewiele zostało dróg których nie zmyła rzeka.
Ze stresów, które najwyraźniej pierwszy raz mnie przerosły, straciłam w tym roku węch i smak; odkąd pamiętam, moje ciało było w żywiołowym związku z tym, co czułam i myślałam, czy ściślej chyba, bez rozdzieleń, było tym, co czułam i myślałam, znakowało zgodę tak z jasnymi, jak ciemnymi przejściami; teraz jem kolory i kształty, cudacko odrealnione, odległe, odsuwają również od fizyki pojęć jedzenia, apetytu, głodu. Nie do poczucia, zaznania, chociaż obecne: niedosiężne, niebosiężne, mimo że talerz jest na wyciągnięcie ręki, a kęs w buzi; po raz pierwszy też nie wiem, czy mam ochotę przeżyć, co jest do przeżycia i raczej rozum i przyzwyczajenie, wdruki wartości, sprawiają, że walczę - rygor mechaniki, zamiast instynktu i spontanu. I nie mam pojęcia, jak się to wszystko skończy. Jednak nawet z całym własnym kramem, zobojętnieniem, które przejdzie albo nie, mam nadzieję, że dasz radę: tak czy inaczej - jest więcej niż strach :)
report
Została tylko... Nic to, oprzytomniałam i nie poddam się za żadne skarby. To nie szkodzi, że w tak późnym wieku. Patrzę inaczej na świat, na jego problemy, które w większości stały się nieistotnymi. Nie patrzę wstecz, nie wpadam w gorycz. Rysuję, piszę i tylko czasem mam ochotę pobiec na łąkę i krzyczeć, krzyczeć ! - szkoda mi ciszy. Pozdrawiam serdecznie :*
report
:)
report
nie przebrane lądy skoków, przejść, zatrzymań, mieszczą się na małej powierzchni skóry, źrenicy, języka.... miliony nie podjętych wyzwań i miliony podjętych... wszystko przenika do wewnątrz i na zewnątrz...
report
I to tez prawda.
report
i wtedy swoje, smutne, zdziwione, bardzo otworzysz..
report
dopisałam
report
o, masz. ryba z dupą. jak odwrotność syreny. ech, Is, Is, Ty :) Potwory jako łamigłówki, zagadki, postacie tajemnicy. Tak żyją choćby w pytaniu, które do mnie czasami wraca, mimo że ktoś zadał je z osiem lat temu: "Agnieszka, czy potwory przychodzą, żeby ratować nam życie"?
report
jak Ty fajnie widzisz iss :) potwory, najgorsze te z lustra
report
:)
report
niesamowicie przeszywa serce na wskroś.
report
ja się napiję ( Radler) :-) za Twoje...Marzenko:-)
report
dziękuję :)
report