5 lipca 2011

poezja

Wieśniak M
Wieśniak M

las

zamordowałem poranek przygotowaniami
rozłożone narzędzia drwiąco wyśmiały rosę
płot jęknął mchem ustepując palisandrowi
Szalę przeważyłem w pełnym słońcu południa
wyszedłem z cienia na dwa pędzle
dorzynałem niedobitki bez satysfakcji do czwartej

wieczorem las podszedł do ogrodzenia
dłonie spływały impregnatem

Wanda Szczypiorska
5 lipca 2011 o 17:25

To znaczy że zwiększyłeś posiadłość robiąc nowy płot bliżej lasu. Nieprawdaż?

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 17:27

nie Wando:))) to ze zmęczenia.....omamy:))))

zgłoś

Alutka P
5 lipca 2011 o 17:28

mnie się czyta "strzepnęły" Pozdrowczyk ;)

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 17:35

:)))), ale tak naprawdę to teraz czyta się" wyśmiały":)))- dzięki pozdrawiam

zgłoś

Szel
5 lipca 2011 o 17:30

nie wlazl mi kom o drwalu:(

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 17:36

Może teraz?:)

zgłoś

Szel
5 lipca 2011 o 17:38

teraz to ide po bosmana:P

zgłoś

Kasiaballou vel Taki Tytoń
5 lipca 2011 o 17:40

kamuflaż, czyli Wiesiek w zgodzie nawet z naturą :) p.s. a co na to dzięcioły? ;)

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 17:43

jeszcze się pukają ................znacząco;)

zgłoś

janusz pyzinski
5 lipca 2011 o 17:58

teraz rozumiem dlaczego im dalej w las tym mniej grzybów

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 20:17

:)))

zgłoś

gabrysia cabaj
5 lipca 2011 o 19:45

iście Szekspirowski las...brrrrr:)))

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 20:17

zaiste:))))

zgłoś

Jarosław Jabrzemski
5 lipca 2011 o 20:06

Nie strasz! Po robocie beer nam, a nie Birnam.

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 20:18

beer or not tu beer:))))

zgłoś

Magdala
5 lipca 2011 o 21:05

męska robota. podszedł jak w Makbecie (?) :))))) buziak. w niedzielę jadę do lasu. sprawdzę.

zgłoś

Wieśniak M
5 lipca 2011 o 21:55

wyjdę naprzeciw:))))

zgłoś

Jerzy Woliński
6 lipca 2011 o 09:24

a gdzie ten laass ...

zgłoś

Wieśniak M
6 lipca 2011 o 10:16

tuż tuż;))))

zgłoś

issa
6 lipca 2011 o 09:30

Heeeeej, impregnacie, heeeeej, impregnacie / jaakiee zaapuszczaaaaasz w ziemię rżnące naacie / heeeeej. No dobra. Co za dużo, to niezdrowo. To ta śpiewka będzie moją ostatnią poranną trumlośpiewką przed pójściem w real. Dobrego dnia, Wieśniak:)

zgłoś

Wieśniak M
6 lipca 2011 o 10:19

.."..a impregnat spływał strumieniami z popękanych sztachet, sączył z ran sęków rdzawo zraszając ziemię wilgotną i pohańbioną. W dali słychać było tylko skrzypienie rzędów sztachet nacierających w beznadziei oczekiwania na dar deszczu.....:))). Dzięki isso za poranną wizytę:))

zgłoś

issa
6 lipca 2011 o 11:02

O, jakie to cudne dla wyobraźni:)) Zabieram - rzekła zachłannie. I poszła sobie znowu.

zgłoś

hossa
6 lipca 2011 o 10:34

fajny tekst a najbardziej :wyszedłem z cienia na dwa pędzle / i wieczorem las podszedł do ogrodzenia / dłonie spływały impregnatem pozdrawiam:)

zgłoś

Wieśniak M
6 lipca 2011 o 10:41

dziękuję hosso, że coś dla siebie uwiłaś:)))- pozdrawiam

zgłoś

hossa
6 lipca 2011 o 10:48

uwiłam gniazdko w lesie:)

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się