ALL WORKS Poetry (45)
About me Friends (29)

Zmiana sposobu prezentacji

14 may 2011

poetry

Margot
Margot

Burza

Ciągną niebem ociężałe chmury,
szarość w granat powoli się zmienia.
Nastrój cieniem kładzie się ponurym
i wiatr wstaje, jakby od niechcenia.

Najpierw cichy, nabiera rozpędu,
szarpie liście, jak strunami harfy.
I wypada nagle zza zakrętu,
z parasolek robiąc sobie żarty.

Chmury lecą na karku złamanie,
na pół cięte piorunów ostrzami.
Z wiatrem ziemię biorą we władanie,
patrząc z góry mokrymi oczami.

Gną się drzewa w pokłonach tej mocy,
ogień znaki zostawia na korze.
Dzień podobny się staje do nocy
i nie widać niczego na dworze.

Cichnie nagle, jak nagle pojawił,
nikną chmury i nastrój powraca.
A na niebie artysta się zjawił,
(...)

--- full text ---

24 april 2011

poetry

Margot
Margot

rongorongo

poza lustrem kwitną żonkile
i słońce przymrużone powieką
siada na rzęsach
w półuśmiechach nawet zdania pewniejsze
a mocne dłonie oparte o stół
pokazują białe kostki

poza lustrem niestrudzone dni
rwą na strzępy niesforne myśli
a sukienki w kolorach kwiatów
tańczą na łąkach
i tylko rosa błyszczy na policzkach
czerwieńszych od maków

poza lustrem pewność siebie
pełną klatką chowa spłoszone ptaki
co krzyczeć nauczyły się językiem
z wysp wielkanocnych

17 april 2011

poetry

Margot
Margot

Van Gogh

słoneczniki kwitną tylko
na obrazie
moje umarły nim zdążyły ożywić
skrzypiącą furtkę w pochylonym płocie
*
w ogrodzie malwy zaglądały do okien
zazdroszcząc słonecznikom w pękatym wazonie
pan zrywał je naumyślnie
żeby prześcignąć słońce
a potem niedbale skubał kwiaty
wieczorem ujarzmiał pnącza dzikiej winorośli
i poziomki do ust wkładał zaglądając w oczy
wtedy pąsowiałam a pan róże rysował i plany
pierwszy pocałunek skradziony poziomce
czerwienił się długo smakiem
drugi obiecywał ich garście
trzeci mieszał krew wino i farby
pan w kapeluszu na ganku siadał
z nieodłączną paletą barw malował akt
odwagi starczyło na tło i pozłacane ramy
więc skryłam się w dzikiej winorośli
nabierając cierpkiego koloru
słoneczniki zdziwione szorstkością dłoni
(...)

--- full text ---

16 april 2011

poetry

Margot
Margot

lot

jeszcze słyszę jak cięciwa
przecina powietrze
i tarczę wystawiam
na cios powrotny
zbroją kruchą okryte ramiona
łatwym celem bystrego łucznika
co kryje się pomiędzy
w koronach drzew
śpiewne ptaki gubią instynkt
i lecą wprost
jakby sidła nie istniały
ani obce gniazda
pragnę schwytać je
nim trafione spadną pod nogi

15 april 2011

poetry

Margot
Margot

Droga z poezją



Jeśli przyjdzie pożegnać te wiersze,
co przez rok powstawały nieśmiało,
nie odpowiem, czy uczucie to pierwsze,
czy też drugi raz serce mi drżało.
 
Zamykałam w nich moje tęsknoty,
czasem lęki, co nocą wychodzą.
I zwiedzałam świat pełen przygody
i widziałam jak gwiazdy się złocą.
 
Warkoczami po niebie i burzą,
biegłam piórem nad rwące strumyki.
Czasem byłam delikatną różą,
którą wiatr potrącał zimny i dziki.
 
Kół pociągu rytm równy zawoził,
raz nad przepaść, raz wznosił wysoko.
I na polach żniwiarz trawę kosił
i rzeka wylewała szeroko.
 
Jeszcze chata malwą pachnie przy brzegu,
(...)

--- full text ---

13 april 2011

poetry

Margot
Margot

prawda i kłamstwo

zanim jeszcze cokolwiek powstało
już patrzyło zza firanek
mgła pozwalała na chybiony strzał
a wiatr ten wiatr przekorny
plątał słowa unosił rzucał
szmaciane kukły na polach
tylko wróbli wyrzutem sumienia
plewy plewy plewy
 
rozsiane zboża nie doczekały chleba
za to w słońcu obiecywały
zapach pszeniczny bochnem
i solą ziemi
 
dla wędrowca dwoje oczu
wskazówką okna
gdzie groty lśnią blaskiem księżyca
 
zanim jeszcze cokolwiek powstało
nienazwane odeszło w krótkich spodenkach

13 march 2011

poetry

Margot
Margot

Lustro

Znów ten świt chłodnym budzi dotykiem,
wilgoć w krople zamienia spojrzenie.
Taflę lustra ktoś przeciął rzemykiem,
pod nią wiszą na rzęsach półcienie.

Blade usta słowem niepieszczone,
ledwie wiatr łapią w żagiel języka.
Maszty łamiąc się, patrzą zdziwione,
jaka moc wirów potężna i dzika.
 
Marszczą taflę dni sine i deszcze,
kosmyk włosów odgarniasz w zatokę.
A po wodzie przebiegają dreszcze,
które słońce budzi złotookie.
 
Łódź zniszczona dobija do brzegu,
gasi dzień zmierzch nawykły do cieni.
Pęka lustro, jeszcze pełne grzechu,
noc księżycem po niebie się mieni.

8 january 2011

poetry

Margot
Margot

czekając na wiosnę

kiedy pojawił się owej nocy
właśnie zaczynały zakwitać
hiacynty narcyzy i tulipany
podrzucał do mojego ogródka bukiety
które koiły ziemię zmęczoną zimą
potem wchodził z zaglądającym do okna bzem
stawiał w wazonie słoneczniki
i czasem wieczorem budził
cudnym zapachem maciejki
odurzona błądziłam w gwiazdach
z księżycem byłam na ty
chmurom nadawałam kształty obrazów
co w sen wchodziły bez pukania
i z wiatrem śpiewałam w parkach
kładąc na złotych liściach westchnienia
*
powoli gubiły się zasuszone kwiaty
słoneczniki zawstydzone opuściły słońce
a księżyc nie miał czasu zaglądać
potem przyszła pani w kaloszach
siadając obok mnie na ławce powiedziała
że chętnie pożyczy parasola
teraz we dwie siedzimy
czekając na pierwsze przebiśniegi

2 january 2011

poetry

Margot
Margot

Taki dzień, taka noc II


 
Jak wiatr skrzypiący drzew koronami
i cierń głogowy pod paznokieć wbity,
tak smutek mój sypiący łzami
i żal pod krzywym lustrem skryty.
 
Jak nocna burza targająca morzem
i fal spienionych krzyk zabitej mewy,
tak rozpacz ma idąca bezdrożem
i ból rzucony bez potrzeby.
 
Jak deszcz co smętnie w szyby dzwoni,
wołając pieśń żałobną niemo,
tak tęsknot czaru nie dogoni,
świtem błękitniejące niebo.
 

1 january 2011

poetry

Margot
Margot

matka

nie głaskały mnie twoje ręce
a kołysanki nosił czarny kruk
wydziobywał sny jasne
a niebieskim oczom dodawał urody
granatem i burzą
nauczył mnie strzelać piorunami
a potem ze skrzydeł zrobił skorupę
czasem wypadały z niej groszki
(raz mi kupiłaś w plastikowym
zajączku za pięć złotych
wyrzuciłam)
nauczono mnie biegać po miastach
zimniejszych od ciebie
w jednym założyłam gniazdo
które zbudował kruk
twierdza z pisklakami
w środku słońce
w oknach stalowe zasłony
o które rozbił się samiec piskląt
do dziś nadopiekuńczość
drży o każdy lot do nowych gniazd
opierzonych już ptaków
a ja wciąż stoję na tej polanie
(...)

--- full text ---

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register