ALL WORKS Poetry (45)
About me Friends (29)

17 april 2011

poetry

Margot
Margot

Van Gogh

słoneczniki kwitną tylko
na obrazie
moje umarły nim zdążyły ożywić
skrzypiącą furtkę w pochylonym płocie
*
w ogrodzie malwy zaglądały do okien
zazdroszcząc słonecznikom w pękatym wazonie
pan zrywał je naumyślnie
żeby prześcignąć słońce
a potem niedbale skubał kwiaty
wieczorem ujarzmiał pnącza dzikiej winorośli
i poziomki do ust wkładał zaglądając w oczy
wtedy pąsowiałam a pan róże rysował i plany
pierwszy pocałunek skradziony poziomce
czerwienił się długo smakiem
drugi obiecywał ich garście
trzeci mieszał krew wino i farby
pan w kapeluszu na ganku siadał
z nieodłączną paletą barw malował akt
odwagi starczyło na tło i pozłacane ramy
więc skryłam się w dzikiej winorośli
nabierając cierpkiego koloru
słoneczniki zdziwione szorstkością dłoni
coraz niżej pochylały głowy
i malwy przestały zazdrościć pękatym wazonom
a potem przyszła jesień w rdzawej szacie
pan zgubił parasol ja klucz do ogrodu
*
słoneczniki kwitną tylko
na obrazie...

-
17 april 2011 at 10:30

Temat cierpki, stąd dla równowagi autorka nie skąpi koloru w szczegółach i czynnościach wierszowanych. A ja śmiem podejrzewać, że nie staje autorce odwagi, aby czytelnikowi przedstawić scenę, jak z arystokratycznego obrazu, sztych wysoki, i niech będzie z jej obecnym westchnieniem, kiedy patrzy na odchodzący słonecznik. Z przyjemnością się czyta, i niedostatki kompozycyjne nie rażą aż tak bardzo.

report

Margot
18 april 2011 at 06:05

Saro, nie wzdychałam, kiedy umierały słoneczniki. Raczej było mi smutno. Ale Twoja uwaga spowodowała, że zmieniłam nieco tekst. Mam nadzieję, na lepsze. Renatko, mi też jest (wciąż) ponuro. Pozdrawiam Panie :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register