Wielki mi tam talent - nabazgrolić na kartce dwa słonie (czy też raczej ich karykatury). Dziękuję za aż trzy uśmiechy - zacznę myśleć o odsłonie czwartej tego "kopulatrzyku".
Kopulatrzyk :d Ech, co za urocza pogawędka przy spółkowaniu. Hm, mam nadzieję, że nie spotka mnie podobna. No bo jednak przez chwilę włos mi się zjeżył na dźwiedziołbie i wyobraziłam sobie, jak, z podobnym wyrazem oczu, jaki ma miejscowa słoniczka, mówię w takich zacnych okolicznościach przyrody do niedźwiedzia np. tak: "wiesz, że Wydawnictwo Naukowe wypuszcza nową serię? Książki z cyklu "Interpunkcja za zagrodami zębów". Albo jakoś tak. No, nie, nie. Uffam, że nie. Ech. Dawaj, dawaj kopulatrzyk, Walde_mar:) Dobrego.
no właśnie twórcze to jest i może nawet trójka z tego wyjdzie ;) ( wypatruję za nowym utworem i nie wiem czy trzeba mi iść do okulistki czy zachorować na czekanie ;)
"Fachowcy niczego nie robią za darmo". Interesująca opinia. Może zapewne całkiem zadowalająco nieraz tłumaczyć, dlaczego tak w Liternecie/wirtualu, jak w realu względnie rzadziej ludzie są gotowi patrzeć na to, co jest mówione, a o wiele częściej patrzą na to, kto mówi. Co nie aż tak znowu zawsze ma nie wiadomo jak głęboki sens. Przeciwnie. Może świadczyć o powierzchownym spostrzeganiu świata: etykietka wystarczy, by otaksować. Kiedy się jednak bierze pod uwagę, co "jest mówione", można spostrzec coś, na co etykietując jest się kompletnie niewidomym: że nawet nałogowy idiota w jakimś wypadku może mówić o czymś mądrze, bo się akurat na omawianej sprawie wyjątkowo zna lub, powiedzmy, że trafiło mu się jak ślepej kurze ziarnko, co przecież nie pomniejsza możliwego sensu. I odwrotnie: że największemu mędrcowi zdarza się bzdura, a fachowcowi błąd lub omyłka. A ludzie bezkrytycznie je łykają, bo im etykieta oczy zakleja i wyłącza kontakt z rozumem. Lub potrafią nie widzieć, że fachowiec jest tylko z certyfikatu, bo umiejętności ani dudu. Dzisiejsze polskie szkoły, na wszystkich poziomach, specjalizują się w produkcji takich "fachowców" i nader łatwo dają poświadczenia, że ktoś umie coś, czego nie umie. No i też "za darmo" w Liternecie zapewne m. in. takim opiniom zawdzięcza nie aż tak znowu rzadką skłonność do gardzenia tym, co z twórczości pojawia się w sieci, a nie na papierze. I myśl strzelistą, że coś mówionego w wirtualu koniecznie i na pewno jest mniej warte niż mówione za pieniądze. Zatem, "fachowiec niczego nie robi za darmo" brzmi wprawdzie górnie i chmurnie, ale prawdopodobne konsekwencje są mało górne: rutynowe lekceważenie; nieelastyczność w reagowaniu myśli na zmieniające się okoliczności; pochopne wnioski z naklejki na towarze i niedostrzeganie, co "jest mówione" tak naprawdę, co może znaczyć. Same miody. Tja. Dobrego.
Waldek:) To było po lekku. Jak na niedźwiedzia;) P.s. Nie chcę Wam buszować po obozowisku, jasne. Jednak, bez względu na Bonnie i Clyde, pozostaje faktem, że nie widzę tej darmowej porady do duetu słoni. Natomiast, sama mówiąc tutaj za darmo i spoza kręgów znajomych Wandy, czyli spoza relacji "My, swoi", zostałam pouczona, czym jest "przekomarzanie się" i skarcona za mętność. Chociaż wydaje się, że zarówno moje miejscowe publikacje, jak i komentarze nie wymagają raczej chyba uważności ponad przeciętną miarę, aby dostrzec, że ten etap słownika może jednak byłam w stanie ogarnąć, pomimo dzikiego stopnia trudności wyrazu "przekomarzać się":d. A post jest zbudowany raczej logicznie. "Co jest mówione" nie miało większego znaczenia. Ważniejsze było, kto z nas trojga mówi. I zostałam bez szczególnych ceremonii potraktowana jak mówiący od rzeczy głuptak:) Jasne, że mogę się mylić. Net, gdzie są same słowa, mnoży nieporozumienia bardziej niż real. Ale, z drugiej strony, to właśnie między innymi sprawia, że wybór nawet prywatnych słów, ale wobec nieznajomych obserwatorów, nabiera znacznie większego ciężaru niż gdzie indziej. Dobrego:)
" największemu mędrcowi zdarza się bzdura, a fachowcowi błąd lub omyłka. A ludzie bezkrytycznie je łykają, bo im etykieta oczy zakleja i wyłącza kontakt z rozumem. Lub potrafią nie widzieć, że fachowiec jest tylko z certyfikatu, bo umiejętności ani dudu. " - celna uwaga, lepiej bym tego nie nazwała.
He, he:)
zgłoś
Uffff - przynajmniej jeden uśmiech, już wątpiłem w sens rozwijania tej serii :)
zgłoś
:D !!!
zgłoś
Ty masz talent, Waldemarze - Ty się nie marnuj nam:)))
zgłoś
Wielki mi tam talent - nabazgrolić na kartce dwa słonie (czy też raczej ich karykatury). Dziękuję za aż trzy uśmiechy - zacznę myśleć o odsłonie czwartej tego "kopulatrzyku".
zgłoś
Kopulatrzyk :d Ech, co za urocza pogawędka przy spółkowaniu. Hm, mam nadzieję, że nie spotka mnie podobna. No bo jednak przez chwilę włos mi się zjeżył na dźwiedziołbie i wyobraziłam sobie, jak, z podobnym wyrazem oczu, jaki ma miejscowa słoniczka, mówię w takich zacnych okolicznościach przyrody do niedźwiedzia np. tak: "wiesz, że Wydawnictwo Naukowe wypuszcza nową serię? Książki z cyklu "Interpunkcja za zagrodami zębów". Albo jakoś tak. No, nie, nie. Uffam, że nie. Ech. Dawaj, dawaj kopulatrzyk, Walde_mar:) Dobrego.
zgłoś
A dwa poprzednie kopulatrzyki niedzwidziałaś?
zgłoś
spojrzę zaraz
zgłoś
Nie bądź taki skromny - słoń jest rozpoznawalny, a nawet dwa.
zgłoś
no właśnie twórcze to jest i może nawet trójka z tego wyjdzie ;) ( wypatruję za nowym utworem i nie wiem czy trzeba mi iść do okulistki czy zachorować na czekanie ;)
zgłoś
:)
zgłoś
uwielbiam Pana rysunki!
zgłoś
Skromne dygnięcie za pięć powyższych opinii :)
zgłoś
Hmm...
zgłoś
Wando, proszę o jakąś rzeczową uwagę fachowca, czy mam wyrzucić ten długopis?
zgłoś
Fachowcy niczego nie robią za darmo.
zgłoś
Nawet po znajomości?
zgłoś
hahah wiesz co Waldku !! chyba mam kota bo trabe w nastepnym grafikaniu widze w zupelnie innym miejscu;))))
zgłoś
I co ja wymyślę do następnego wobec takich przesunięć ?!
zgłoś
mozesz chocby i kota nadziac na ta trabe:)))
zgłoś
"Fachowcy niczego nie robią za darmo". Interesująca opinia. Może zapewne całkiem zadowalająco nieraz tłumaczyć, dlaczego tak w Liternecie/wirtualu, jak w realu względnie rzadziej ludzie są gotowi patrzeć na to, co jest mówione, a o wiele częściej patrzą na to, kto mówi. Co nie aż tak znowu zawsze ma nie wiadomo jak głęboki sens. Przeciwnie. Może świadczyć o powierzchownym spostrzeganiu świata: etykietka wystarczy, by otaksować. Kiedy się jednak bierze pod uwagę, co "jest mówione", można spostrzec coś, na co etykietując jest się kompletnie niewidomym: że nawet nałogowy idiota w jakimś wypadku może mówić o czymś mądrze, bo się akurat na omawianej sprawie wyjątkowo zna lub, powiedzmy, że trafiło mu się jak ślepej kurze ziarnko, co przecież nie pomniejsza możliwego sensu. I odwrotnie: że największemu mędrcowi zdarza się bzdura, a fachowcowi błąd lub omyłka. A ludzie bezkrytycznie je łykają, bo im etykieta oczy zakleja i wyłącza kontakt z rozumem. Lub potrafią nie widzieć, że fachowiec jest tylko z certyfikatu, bo umiejętności ani dudu. Dzisiejsze polskie szkoły, na wszystkich poziomach, specjalizują się w produkcji takich "fachowców" i nader łatwo dają poświadczenia, że ktoś umie coś, czego nie umie. No i też "za darmo" w Liternecie zapewne m. in. takim opiniom zawdzięcza nie aż tak znowu rzadką skłonność do gardzenia tym, co z twórczości pojawia się w sieci, a nie na papierze. I myśl strzelistą, że coś mówionego w wirtualu koniecznie i na pewno jest mniej warte niż mówione za pieniądze. Zatem, "fachowiec niczego nie robi za darmo" brzmi wprawdzie górnie i chmurnie, ale prawdopodobne konsekwencje są mało górne: rutynowe lekceważenie; nieelastyczność w reagowaniu myśli na zmieniające się okoliczności; pochopne wnioski z naklejki na towarze i niedostrzeganie, co "jest mówione" tak naprawdę, co może znaczyć. Same miody. Tja. Dobrego.
zgłoś
To nasze wzajemne z Waldkiem żarciki, tak zwane przekomarzanie. Mętna teoria pasuje do tego jak pięść do nosa
zgłoś
:)
zgłoś
To fakt, my se tak z Wandą pieprzymy jak Bonnie i Clyde, tylko po godzinach, niedźwiedzico wąchaj nas po lekku :)
zgłoś
Waldek:) To było po lekku. Jak na niedźwiedzia;) P.s. Nie chcę Wam buszować po obozowisku, jasne. Jednak, bez względu na Bonnie i Clyde, pozostaje faktem, że nie widzę tej darmowej porady do duetu słoni. Natomiast, sama mówiąc tutaj za darmo i spoza kręgów znajomych Wandy, czyli spoza relacji "My, swoi", zostałam pouczona, czym jest "przekomarzanie się" i skarcona za mętność. Chociaż wydaje się, że zarówno moje miejscowe publikacje, jak i komentarze nie wymagają raczej chyba uważności ponad przeciętną miarę, aby dostrzec, że ten etap słownika może jednak byłam w stanie ogarnąć, pomimo dzikiego stopnia trudności wyrazu "przekomarzać się":d. A post jest zbudowany raczej logicznie. "Co jest mówione" nie miało większego znaczenia. Ważniejsze było, kto z nas trojga mówi. I zostałam bez szczególnych ceremonii potraktowana jak mówiący od rzeczy głuptak:) Jasne, że mogę się mylić. Net, gdzie są same słowa, mnoży nieporozumienia bardziej niż real. Ale, z drugiej strony, to właśnie między innymi sprawia, że wybór nawet prywatnych słów, ale wobec nieznajomych obserwatorów, nabiera znacznie większego ciężaru niż gdzie indziej. Dobrego:)
zgłoś
" największemu mędrcowi zdarza się bzdura, a fachowcowi błąd lub omyłka. A ludzie bezkrytycznie je łykają, bo im etykieta oczy zakleja i wyłącza kontakt z rozumem. Lub potrafią nie widzieć, że fachowiec jest tylko z certyfikatu, bo umiejętności ani dudu. " - celna uwaga, lepiej bym tego nie nazwała.
zgłoś
issa, ale z Ciebie gaduła! Nie tutaj (pod kopulatrzykiem), ale generalnie lubię to! Broń cię panie boże - nie odpowiadaj!
zgłoś
:d
zgłoś
Od razu rozpoznałem, że to słonie i nawet chciałem się pochwalić, że wiem bo Discovery... ale mi przeszło, po warknięciu z komentarza. :/
zgłoś
Ajtam, sissss, nie bądźmy chimeryczni. Do słoni pasuje skład porcelany. Porcelana też fajny ssak:)
zgłoś
sisy, luzik - przełączamy na Natoinal Geographic i warczymy przyjaźnie :)
zgłoś
Świetne!
zgłoś
chyba się spóźniłam z komentarzem :D zazdroszczę słonicy rzęs :F
zgłoś
Byłaś pierwszą zaproszoną do tańca z tą grafiką, ale Ciebie nie było :(
zgłoś
bo ja jestem tylko wtedy kiedy przeszkadzam
zgłoś
kurde, ale ona ma wytrzeszcz oczu! ciekawe czy on ma takiego dużego, czy jej tak dobrze, czy to ten tekst tak ja zaskoczył;p
zgłoś
Myślę, że to przez autora, on winien wszystkim powyższym przyczynom.
zgłoś
Słonica wydaje się bardzo zadowolona
zgłoś
Starałem się jak mogłem :)
zgłoś
hańba!!!!!!
zgłoś
Pytanie - dla kogo???
zgłoś
oj, sorry:))) to był protest do protestu:)
zgłoś
Ośla, no chyba Regulaminowy przeoczył ;))) Panie Kazubek, tak mi rysuj :)) hej
zgłoś
Zatem zapraszam do wcześniejszych odcinków (raptem dwa a tłumaczą dlaczego słonie gadają o czym gadają :)
zgłoś
Słonica piękniejsza od Mickey Mouse:))
zgłoś
Mickey był facetem z głosem Walta Disneya! Świat naprawdę się kończy, chyba, że chodziło Ci o Minnie!
zgłoś
Hi hi :))Disney jako porte parole Walta...Rzecz jasna ze o Minnie...w szpileczkach:))
zgłoś
haha dobre:)
zgłoś