coś wyrywa się ze mnie na przekór lękowi
więcej wina bliskości rzek w dalekim kraju
przyjaznych dłoni odpoczywających na ramieniu
zaproszeń jak rozpięte żagle
gałęzi dających schronienie wśród towarzyskich owoców
toczyłem rozmowę z muszlą rakiem i antycznym tronem
wiatr podszeptywał mi słowa modlitwy
znalazłem na skraju pola pustą trumnę
skostniałą z zimna niewidomą żonę
przyszedł do mnie katar i stary przyjaciel
w niebie w tej chwili trwa bitwa aniołów
strzępy piór dotknęły mi czoła
ręką anioła
sokół to ptak cnotliwy i szorstki
rzuca się na węże i nie daje zasnąć
szuka winy szuka winy
wiecznie głodne ptaszysko
O co chodzi z tą żoną:)
zgłoś
to już pozostawiam do swobodnych interpretacji, zresztą czy pisząc wie się takie rzeczy , o co tu chodzi
zgłoś
Marzy ci się jakakolwiek:)
zgłoś
? zaskakujesz pytaniami osobistymi zbyt
zgłoś
to wiersz sprzed 20 lat
zgłoś
Czasem muszę wiedzieć z kim mam do czynienia:)
zgłoś
to spotkajmy się w realu, tutaj jest życie wirtualne, informacje poetyckie
zgłoś
W realu jest zupełnie inaczej, to fajna propozycja:)
zgłoś