Zmiana sposobu prezentacji
bóg jest
purpurą mojej głowy
kroplą sumienia
gęstniejącą w mroku
zatęchłym mózgiem
skręconym dokładnie
z najtańszych liści
tytoniu z przemytu
bóg jest
w kryształowych oczach
bezdomnych kundli
w zapomnianych bramach
czysty jak czysta
w zakurzonej flaszce
kopule życia
w przydrożnym kościele
i nie przyleci
w złotej chwale arki
uratować nas
lub miłość
bóg jest
by zabić
gdy słońce
gwałtem
delikatnie zbudzi
do macicy oczu
bagnet wbije
pozłacany
cierpki
i pochwał zażąda
że nie zwykłym
batem
w komorze pokoju
zrywa sny
o śmierci
i pająku który
ma w odwłoku
księżyc
wypij kawę
spokojnie
po kawie jakoś raźniej
obudzić
(...)
--- cały tekst ---
każda chmura grzywą
najświętszą
najdzikszą
pasją
ogniem
najgorętszym ciałem
każda ręka brzytwą
najszczerszą
najgłębszą
raną
zbawieniem
najprawdziwszym bólem
każde szaleństwo
staje się nijakie
wobec całokształtu
i rozgrzanej piersi
tylko krzyczy
nierealnym piętnem
niepojętym buntem
najczerwieńsza krew
Kiedyś miałem anioła
-prywatnego nawet
(zawsze tak bywa)
później zachorował na raka...
a ja dojrzałem...
pokryłem pryszczami
i wszelkim robactwem
Kiedyś miałem anioła
-prywatnego nawet
(zawsze tak bywa)
później zachorował na raka...
a ja rozpiłem...
rozdrapałem niebo
spróchniałą kiścią żył
Teraz jest śmiertelnikiem
-i już nie prywatnym
(zawsze tak bywa)
wcześniej zachorował na raka...
a ja boję się raka...
i delirium tremens...
(...)
--- cały tekst ---
oto miłość
najsłodsza
skulona
półmrokiem
nabrzmiałym
w planetę
szlachetnej czerwieni
oto miłość
najczystsza
żłobiąca
szlachetne
strugi bólu
w ocean
wodospadem źrenic
bo cóż innego...
pod rozgrzanym niebem
kropelką napalmu
zrzuca potajemnie
skórę
roztacza woń
(...)
--- cały tekst ---
a jeśli księżyc
jest kobietą
mam setki
dzieci
nieudanych podłych
tańczących w mroku
na kikutach nóżek
(sam mrok przeto
dumnie robi za protezy)
a jeśli księżyc
jest mężczyzną
mam setki
kropel
atramentu gęstych
krzepnących w oczach
na leżu tęczówki
(samo zaś oko
zapada w jaskinie)
a jeśli księżyc
jest nijaki
martwy
(...)
--- cały tekst ---
Anglia (czyli sztuka skręcania papierosów)
Napełniam bibułkę
tytoniem moich wspomnień
o delikatnym, sztucznym
zapachu wanilii
rozkładam równomiernie
zdarzenia błache i przyjemne
oraz te bardziej rakotwórcze
(ostatnie bliżej filtra!)
zaczynam rolować (tęskie)
nie udaje mi się (tęsknie bardziej)
powtarzam monotonnie - aż do zawinięcia
jednej spójnej myśli
ma cuchnąca ślina
kończy żmudne dzieło
zaklejam w drżących palcach
ten list pełen smutku
zaciągam się
jeszcze tylko płuca
sprawdzą ortografię
(...)
--- cały tekst ---
Zdradziłem cię
Nie z kobietą
Wśród dzwonków
Na polanie podmokłej od słońca
Gdy nasze ciała stawały się jednym
- strumieniem
Zdradziłem cię
Nie z mężczyzną
Wysoko – uniesieni
Rozgrzani doniosłością chwili
Gdy smród przylegał do ciał
- spoconych
Zdradziłem cię
Nie z psem, kotem
Kurą czy pluskwą
Świadomie, pełen obrzydzenia
By pękały zasady jak suche karki
- skręcone
Zdradziłem cię
Wiesz gdzie – i jak
(...)
--- cały tekst ---
Nie potrafię tańczyć
Walca
Poloneza
Mazura
Wyszydzany palcami
rzeźbionymi z marmuru
opiętego delikatnie na kości
słoniowej
Cóż za nietakt
Syczą z odrazą
na widok serca
bijącego płynnym żelazem
które jeszcze nie ostygło
I zdmuchują mnie
liść wysuszony
wieczną samotnością
na właściwy poziom
zwykłego szaleńca
Lecz wiem że gdy zagra
(...)
--- cały tekst ---
Chciałbym umrzeć
Chociaż na chwilę
Na ułamek nieskończoności
Upadek płatka róży
Śmierć czerwonego karła
Chciałbym umrzeć
Ars moriendi
Skopany kundel
Pijak w delirium
W uroczym mieszkanku -
Małym wszechświecie
Galaktykach moczu
Wymiocin mgławicach
Chciałbym umrzeć
Ukradkiem - wśród zajęć
Wiecznej mgle monotonii
Gęstej jak nasienie
Ginące w mroku myśli
Chciałbym umrzeć
Położyć zmęczoną głowę
(...)
--- cały tekst ---
