|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (419) Proza (18) Dziennik (100) Fotografia (127)
Pocztówka poetycka (3) O autorze Znajomi (18) | |
dopijając eiskaffee
obserwowałem górskie szczyty
bawiące się piłką słońca w jeziorze
i jak to samo słońce wprawny kelner
napełnia światłem i wigorem szkło
w oczach dwojga staruszków z sąsiedniego stolika
języki trzepotały jak flagi na wietrze
z latających talerzy znikały smażone ryby
wieczór brzęczał po brzegi wypełniony rojem
zderzających się ze sobą słów
szczęście rozmnożone w stado pcheł
przeskakiwało z chwili na chwilę szerokim łukiem
omijając enklawy trzeźwości
nieświadomy siebie
każdym porem skóry chłonąc
niekontrolowaną energię spokrewnionych planet
współczułem Bogu że widzi więcej
być, zanurzyć się, wokół.. podoba mi się jak tu dobierasz słowa :)
zgłoś
Dzięki! :))
zgłoś
*
zgłoś
:)
zgłoś
Fajny - bardzo obrazowy! Poczułam pieszczoty stada pcheł :) Pozdrowionka!
zgłoś
Mam nadzieję, że nie było to bardzo przykre doznanie :)) Odpozdrowionka!
zgłoś
...
zgłoś
!
zgłoś
"współczułem Bogu że widzi więcej" - :):):) interesująca myśl
zgłoś
I widzę, że Cię rozśmieszyła! :))
zgłoś
nieco :)
zgłoś
Przywołałeś obraz, który znam :)
zgłoś
Wiem :)
zgłoś