dopijając eiskaffee
obserwowałem górskie szczyty
bawiące się piłką słońca w jeziorze
i jak to samo słońce wprawny kelner
napełnia światłem i wigorem szkło
w oczach dwojga staruszków z sąsiedniego stolika
języki trzepotały jak flagi na wietrze
z latających talerzy znikały smażone ryby
wieczór brzęczał po brzegi wypełniony rojem
zderzających się ze sobą słów
szczęście rozmnożone w stado pcheł
przeskakiwało z chwili na chwilę szerokim łukiem
omijając enklawy trzeźwości
nieświadomy siebie
każdym porem skóry chłonąc
niekontrolowaną energię spokrewnionych planet
współczułem Bogu że widzi więcej
być, zanurzyć się, wokół.. podoba mi się jak tu dobierasz słowa :)
report
Dzięki! :))
report
*
report
:)
report
Fajny - bardzo obrazowy! Poczułam pieszczoty stada pcheł :) Pozdrowionka!
report
Mam nadzieję, że nie było to bardzo przykre doznanie :)) Odpozdrowionka!
report
...
report
!
report
"współczułem Bogu że widzi więcej" - :):):) interesująca myśl
report
I widzę, że Cię rozśmieszyła! :))
report
nieco :)
report
Przywołałeś obraz, który znam :)
report
Wiem :)
report