Przez gąszcz Twych włosów do ust się zakradam, Co twarzy anielskiej są piękną ozdobą, Ustami, uszu płatki smakuję, Całuję Cię dalej za serca namową, Z gorącej szyi dreszcze zdejmuję, By na ramionach chwile przystanąć, I zaraz potem owoce mam w dłoniach, Nie szczędzę im pieszczot, całusy rozdając, Aż czuję jak oba wnet dojrzewają, Błysk w Twoim oku przyjemność zdradza, Gdy brzucha równiną się chytro przechadzam, Za biodra trzymając ku sobie przyciągam, Kwiat malwy czerwony i rosą pachnący, Ku sobie, słodyczą jego skuszony , Rozkoszą czas nasze ciała spowija, Godzina mija jak jedna minuta, Mocno Twe ciało w uścisku otulam i Słyszę jak suche od żaru usta, Westchnienia piękna nuta opuszcza.
niezłe, ale to jest raczej proza i wymaga doszlifowania, za dużo tu imiesłowów
zgłoś
Czepia się Pani ;)
zgłoś
nazywaj to Pan jak chcesz - ja nazwę własnym zdaniem :)))
zgłoś
niezwykle gładko odczytałem poezję. Samo się układa naturalnie w miarę czytania. Wciąga i zabiera ku sobie z wyczuciem :) . Tempo lubię ...
zgłoś
Dziękuję. Cieszę się,że się podoba.
zgłoś
:)
zgłoś