Zmiana sposobu prezentacji
Wyszłam przed dom, by poczuć zapach powietrza. Oddychalam zachłannie, tak jakbym nazajutrz nie miała się już obudzić. On wiedział, że to przez niego ten cały ambaras. Wiedział też, że już nigdy sie to nie powtórzy. Wszystko minęło zbyt szybko i zbyt namiętnie. Teraz zostały tylko skołatane myśli i kilka potłuczonych butelek po piwie. Ja odeszłam na drugi plan i zapomniałam już jak smakują jego słowa. Pamiętam jeszcze jego wykrzyczane zarzuty w świetle ulicznych lamp. Te emocje wciąż tlą się w moim sercu, ale po cichu rozglądam się na boki. Szukam "czegoś" nowego...(cdn)
czuję to w kościach, pod skórą czuję
zamykam oczy i widzę słońce
to nie komedia i też nie dramat
to taka prosta ciała melodia
on na mnie patrzy, podaje talerz
ja- słodkousta zagryzam wargi
jem jego słowa, topię w nim ciało
i nic co ludzkie nie jest mi obce
Wyjrzałam przez okno i nie dostrzegłam nic, prócz kulejącego półmroku. Gdzieś tylko w oddali zdawały się wyłaniać przyćmione uliczne lampy. Położyłam się do łóżka i próbowałam nie myśleć o niczym. Każda sekunda zatrzymywała się w przestrzeni i wisiała nade mną jak wyrocznia. Wiedziałam, że już dłużej tego nie wytrzymam. Te myśli męczyły mnie już od kilku miesięcy. Budziłam się co noc około godziny trzeciej i nie potrafiłam zapanować nad swoimi emocjami. To już nie była zwykła bezzsenność, to coś znacznie poważniejszego...
oczy moje znów rozbłysły
świat pojaśniał w zaułkach ciemnych
zapalił się ogień gdzieś w mroku
już widzę czuję i słyszę wyraźniej
tropię Twój zapach i gonię powietrze
myśli szczelnie zamykam w mej głowie
by nikt nie zabrał mi wspomnień o Tobie
Ja już chyba nic nie kumam
więc znów dumam- może skumam
Dumam w kącie dzień już cały
patrzę w lustro- spuchły gały
Włosy jakieś roztrzepane
z gęby znów puściłam pianę
Ledwo co przemyłam ręce
na autobus gonię, pędzę
Pod nogami coś trzasnęło
prawą nogę mi wygięło
Ktoś mnie śledzi, ktoś spogląda
to już się zaczęła wojna
Pan wysoki, w kapeluszu
nie brakuje animuszu
Nagle w oczach błysło mi
brak mi słów i zimnej krwi
Już odchodzę, już uciekam
wiem, że wciąż tam na mnie czeka
Czeka, stoi, się rozgląda
(...)
--- cały tekst ---
Tego dnia dowiedziałam się co to jest miłość. Nigdy wcześniej nie miałam nawet wyobrażenia o tym uczuciu.
Zobaczyłam Go i moje serce zaczeło bic jak oszalałe. Bylam szczęśliwa, a jednocześnie przerażona. Nie miałam jeszcze pewności; nie wiedziałam, że to może się stać tak nagle. Siedziałam obok Noego, nie rozmawiałam z Nim. Słuchałam, obserwowałam, analizowałam gesty i mimikę twarzy. Byłam zachwycona i z ochotą spijałam kolejne słowa z Jego ust.
Pożegnaliśmy się wyjątkowo chłodno. Czułam niedosyt, nadal czuję.
Nic już nie jest takie, jakie było przed oczarowaniem mojego serca najgłębszym uczuciem rządzącym tym światem- miłością.
Zarumienione policzki parzą, a usta nabrzmiałe uwierają jak nigdy.
