Zmiana sposobu prezentacji
czuję to w kościach, pod skórą czuję
zamykam oczy i widzę słońce
to nie komedia i też nie dramat
to taka prosta ciała melodia
on na mnie patrzy, podaje talerz
ja- słodkousta zagryzam wargi
jem jego słowa, topię w nim ciało
i nic co ludzkie nie jest mi obce
oczy moje znów rozbłysły
świat pojaśniał w zaułkach ciemnych
zapalił się ogień gdzieś w mroku
już widzę czuję i słyszę wyraźniej
tropię Twój zapach i gonię powietrze
myśli szczelnie zamykam w mej głowie
by nikt nie zabrał mi wspomnień o Tobie
Ja już chyba nic nie kumam
więc znów dumam- może skumam
Dumam w kącie dzień już cały
patrzę w lustro- spuchły gały
Włosy jakieś roztrzepane
z gęby znów puściłam pianę
Ledwo co przemyłam ręce
na autobus gonię, pędzę
Pod nogami coś trzasnęło
prawą nogę mi wygięło
Ktoś mnie śledzi, ktoś spogląda
to już się zaczęła wojna
Pan wysoki, w kapeluszu
nie brakuje animuszu
Nagle w oczach błysło mi
brak mi słów i zimnej krwi
Już odchodzę, już uciekam
wiem, że wciąż tam na mnie czeka
Czeka, stoi, się rozgląda
(...)
--- cały tekst ---
Mówisz: nie straszna mi żadna pogoda,
lecz szukasz schronienia pod płaszczem swych braci.
A kiedy na wiatr wyjdzie pyszny śmiałek,
on nieszczęsny za ciebie swym honorem płaci.
Stroisz mnie w złote pantofle,
karmisz słodkimi słowami.
Całkiem się już roztyłam,
pantofle dawno zaciasne.
Nie lubisz już na mnie patrzeć
Ja ciebie też już nie znoszę.
Idzie
Rozgląda się
Z kieszeni wypadła chusteczka
Idzie dalej.
Ej ty! Stój, bo cię zastrzelę!
Coś niecoś Cię widzę
Gdzieniegdzie Cię słyszę
Tupciasz i chrumciasz
Krzątasz i trącasz
Zabawnie umykasz, przeszywasz, przenikasz
Przepychasz, przerażasz, przeważasz, przedstawiasz
A czasem się zdarzy, że ładnie przepraszasz.
Dzielę Cię jak cielęcinę
Też Cię proszę- wypatroszę
Kroję, z chęcią Cię ukoję
Musnę, później z Tobą usnę
