dedykuję mojej nowej, pięknej
przyjaciółce.
Mieszka nad morzem, lecz wody jak na lekarstwo,
więc rzadko wychodzi z domu. Mąż, z nim ślubne
dziecko, na które nie ma alimentów, nie ma pracy,
nie ma przebacz. Tylko syn chorowity, samotny.
Po życiu tak pięknym i pięknym, wolałaby coś
radosnego.
Trzęsie się jak zwierzątko schowane przed ludźmi
w łazience. Powtarza: to się nie zdarzyło
mnie, lecz komuś, komu jeszcze nie dałam szansy
na szczęście. Po życiu tak pięknym i pięknym,
wolałabym coś radosnego.
Fatalna wersyfikacja, ponadto bardziej proza jak poezja.
zgłoś
dla równowagi: chyba raczej przeciwnie: wcale niefatatalna, no chyba że uznać za fatalną jej zgodność z fatum w tekście
zgłoś
a mi się podoba :)
zgłoś
mnie też, najlepszego;)
zgłoś
fatalna;) sorki!
zgłoś
przyszłam, kliknąwszy myszką w Twój login w komencie pod moim wierszem. poza spostrzeżeniem wyżej, jeszcze jedno: może warto dedykację przenieść na górę, tuż pod tytuł, z drobną redakcją. tyle tylko wg mnie wystarczy: "mojej nowej, pięknej przyjaciółce". dobrego
zgłoś
p.s. pisz, pisz, kobieto
zgłoś
dziękuję za pomoc, dyg, dyg... piszę, piszę, Misiu!
zgłoś
"po życiu tak pięknym i pięknym wolałaby coś radosnego"- utkwiło w pamięci.
zgłoś