issa
26 stycznia 2013 o 12:18

Miss Havisham :) "Ani jeden promyk dziennego światła nie wdzierał się do tego pomieszczenia. [...] Na głównym miejscu widniał pokryty draperiami stół z olbrzymim lustrem w złoconych ramach. [...] poznałem, że to gotowalnia wielkiej damy. Jak to odgadłem, skoro przed lustrem nie było żadnej damy, nie wiem. Wiem tylko, żem po chwili ujrzał siedzącą w fotelu, [...] najdziwaczniejszą kobietę, jaką kiedykolwiek widziałem i miałem zobaczyć. Ubrana była w kosztowne materiały, atłas, jedwab i koronki, wszystko białe. Na nogach miała białe pantofle, na włosach welon ślubny przypięty kwiatem mirtowym, ale włosy te były siwe. [...] Zauważyłem, że to, co miało być białe, nie lśniło już bielą, że przygasło, zwiędłe i pożółkłe. Że panna młoda zwiędła i pożółkła jak jej suknia ślubna i jak jej kwiaty, i że jedyny jej blask stanowił ponury połysk zapadłych oczu. Spostrzegłem, że suknia ślubna, szyta zapewne na pełniejszą młodszą postać, obwisła teraz na ciele, z którego pozostały tylko skóra i kości".

zgłoś

ALEKSANDRA
26 stycznia 2013 o 18:37

Wielkie nadzieje - świetny opis, dziękuję issa:) Schody na strych, zrzuciła pantofle, suknię, jedynie welon ślubny i białe rękawiczki zostały. Zabrała z sobą tam, gdzie na zawsze pozostanie panną młodą, tam gdzie nigdy nie więdną kwiaty.

zgłoś

issa
27 stycznia 2013 o 03:46

:)

zgłoś

Aśćka
19 marca 2014 o 19:19

wyszłam za mąż za raz wracam:)

zgłoś

ZGODLIWY
23 marca 2014 o 10:48

W takim pędzie, na zakrętach można nie wyrobić :P

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się