18 lutego 2012

poezja

byłem...
byłem...

druga wizyta

pyta pan doktorze o problemy
żadne po prostu tradycja
mój ojciec też umierał
w tej przychodni

q
18 lutego 2012 o 21:21

;))

zgłoś

Bogna Kurpiel
18 lutego 2012 o 22:28

hehehe swoiste poczucie humoru - to lubię, taki czarny humor jak Baxter Kiton - bez grama uśmiechu a najlepszy komik.:)))) Super!!!!

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 02:36

taki nasz nfz...;))

zgłoś

budleja
18 lutego 2012 o 22:34

wiec nie podtrzymuj jej:))

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 02:36

staram się;)

zgłoś

Bazyliszek
18 lutego 2012 o 22:51

mnie tak powiedział lekarz i nie wiec co z tym zrobić:)))

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 02:36

To co ja,opisać i olać;)

zgłoś

lajana
18 lutego 2012 o 23:11

Ironia, ale życie w niej celuje. Można odczytać jak żart, ale i też odczytać dalej niezapisane, do wyboru, od dramatu po komedię. Świetne!

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 02:36

Dobrze to ujęłaś...ironia,żart...

zgłoś

Istar
19 lutego 2012 o 06:36

za laj, od dramatu po komedię, dobre, pozdrawiam :)

zgłoś

byłem...
3 marca 2012 o 22:29

Dziękuję Marzenko.Dobrze oceniacie treść ale ja to pisałem bardziej w smutną stronę,ale bez lamentów;)

zgłoś

Pietrek
19 lutego 2012 o 09:02

bingo :)

zgłoś

AS
19 lutego 2012 o 10:38

brzmi jak niezły dowcip; ale doceniam walory i treści i zapisu; plus:)

zgłoś

ezo**
19 lutego 2012 o 10:42

celnie!

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 11:02

no jakaś ciągłość musi być....

zgłoś

AS
19 lutego 2012 o 10:42

kurczę... nie ma jak zagłosować; nie pokazały się ikony:(

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 11:04

no popatrz u mnie też ;))))

zgłoś

RENATA
19 lutego 2012 o 10:57

cóż ...tradycja to smutna i chyba nie koniec tych wizyt pozdrawiam

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 11:05

chyba,że zamkną przychodnię....Dziękuję;)

zgłoś

Wieśniak M
19 lutego 2012 o 11:44

z pokolenia na pokolenie...;)

zgłoś

byłem...
19 lutego 2012 o 13:15

Muszę synom pokazać przychodnię,w której umieram.....;)

zgłoś

...
20 lutego 2012 o 07:40

Trafione. Dobrze,że oprócz zdrowia też nie mam pieniędzy.Umrę w domu tudzież na innej ulicy.

zgłoś

Al.
22 lutego 2012 o 00:35

Bardzo uderzający, przemawiający utwór... NFZ kiepsko, więc oby szybko zamknęli przychodnię ! :) Pozdrawiam !

zgłoś

byłem...
22 lutego 2012 o 07:07

no to gdzie ja będę umierał?...;)Dzięki;)

zgłoś

BEA
3 marca 2012 o 22:24

brrrrrrrrrrrrrrr...az mnie wstrząsnęło....

zgłoś

byłem...
3 marca 2012 o 22:30

spokojnie,wiosna idzie;)

zgłoś

issa
3 marca 2012 o 22:56

Ajtam. I co komu przyjdzie z narzekania? To trochę tak, jakby ktoś zobaczył ciężko chorego, postanowił pomóc, więc mówi w ten deseń: "jasne, że pan tu na bank odwali kitę. żadnej nadziei. lekarze durnie, niczego nie umieją. wyposażenie mają tak do niczego, że gumowe rękawiczki tutaj, panie, same duszą pacjentów, botożadnejpaniedziejukontroli. a w ogóle to się piorunochron i pies podwórzowy zepsuły i nawet, jeżeli pan nie wykitujesz na tego raka, to pan się sfajczysz albo kundel enefzetu panu gardło przegryzie". Nożesz. Ostatnio pomagałam się leczyć matce i pierwszy raz zobaczyłam jej lekarza. Pulmonolog tak piękny mężczyzna, że bym najchętniej go uwiodła. Kiedy zapytałam, czy zgodzi się przyjąć moją matkę, zgodził się, chociaż wcale nie musiał, bo okazała się pięćdziesiątą siódmą pacjentką w kolejce; człowiek przyjmuje w tej przychodni tylko raz w tygodniu, od popołudnia i siedzi nieraz do nocy, tak długo, jak długo są czekający. Każda wizyta to dla mojej mamy głębszy oddech nie tylko w sensie fizycznym: lekarz jest serdeczny, mądry, cierpliwy, rzeczowy nawet wtedy, kiedy pada na pysk. I daje matce siłę psychiczną. I w dodatku, kiedy wychodziłam z gabinetu, powiedział mi "dobrego", jakby wiedział, że ja też tak mówię. Dżizus, naprawdę warto czasami spostrzec też dobro. Więcej zależy od pojedynczego człowieka niż od instytucji. Dobrego;)

zgłoś

byłem...
3 marca 2012 o 23:08

isso,zawsze patrzę na człowieka,potem na instytucję.Wychodzi na to,że nie trafiłem do czytelnika,bo to nie o złych lekarzach,tylko o czymś tak samo oczywistym jak urodziny czyli o przemijaniu.Jeżeli cokolwiek tu atakuję to tylko chory system lecznictwa z przychodniami,do których trzeba wstać o 5-tej rano i stanąć po numerek,bo najpierw trzeba do ogólnego.Wiem,że są też inne....

zgłoś

issa
3 marca 2012 o 23:28

nie wiem, Jestem. tekst przy mnie wybrzmiewa ponuracko i tyle: utożsamianie przemijania z umieraniem w przychodni, problemem beznadziejnie dziedziczonym dla recept? przemijanie niby jakieś nieuleczalne schorzenie genetyczne, które trzeba omarudzić u lekarza? nie dam się przekonać, że warto uważać przemijanie za cykl chorób. wg mnie przemiana nie jest chorobą. chociaż choroba może być przemianą.

zgłoś

byłem...
3 marca 2012 o 23:41

Nie pisałem tych paru słów z uśmiechem na ustach i swoje myślenie w danej chwili,tak właśnie zapisałem.Kłaniam się za komentarze,które uczą,jak różnie można odbierać taki lub inny zapis. To dobrze bo zmuszasz mnie do treningu za co dziękuję i pozdrawiam ciepło;))

zgłoś

issa
4 marca 2012 o 02:28

:) wiesz, mnie się w ogóle jakoś tak zaczyna wydawać w życiu, że coś, co pisało się bez jednego bodaj uśmiechu, a najlepiej przynajmniej trzech /bo do trzech razy sztuka;)/, jest tekstem, który nie dostał od autora szansy na przekonującą rzeczywistość. Powiedzmy, mniej więcej tak. Przyjaźnie też:)

zgłoś

Robert_Trybus
7 marca 2012 o 18:56

Kolejny ulubiony

zgłoś

byłem...
7 marca 2012 o 19:02

Dzięki i pamiętaj,na co dzień to ja nie jestem taki smutas.Pozdrawiam;)

zgłoś

AGIZ
3 maja 2014 o 22:55

Mistrz ....kilku linijek .....

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się