17 listopada 2011

poezja

sam53
sam53

był zwykłym złodziejaszkiem

milczenie zawiązywało supły na językach
cisza kładła palce na ustach
oddechy wstrzymywaliśmy bez mrugnięcia oka

czasami za ścianą ktoś rozmawiał po niemiecku
słychać było odgłos końskich kopyt
wtedy wiadomo było że gdzieś wyżej jest dzień

  trwaliśmy w nieskończonym mroku
ocierając się o zmurszałe wilgotne cegły
wdychaliśmy stęchłe nasiąknięte zgnilizną powietrze
nie wiem dlaczego zawsze po burzy pachniało nadzieją
 
 jego kroki słyszeliśmy z daleka
to nie była zwyczajna radość

Wieśniak M
17 listopada 2011 o 21:03

ciekawy wiersz, głupio mi że brak komentarzy a sam nie wiem co powiedzieć.Więc tylko taki ślad:))

zgłoś

Bogna Kurpiel
17 listopada 2011 o 21:11

Gdyby nie tytuł, można by odczytać ten wiersz jako zapis z Powstania Warszawskiego lub Getta.Ja tak go odbieram. Pozdrawiam.

zgłoś

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się