Zmiana sposobu prezentacji

12 maja 2025

proza

sam53
sam53

jakie to smutne

Jakie to musi być smutne
zrobić sobie z gęby cholewę - jakby powiedział dziadek .
Obiecać coś, podpisać się pod tym i mieć wszystko po drugiej stronie ciała.
Była nawet jakaś umowa ale cóż dziś znaczy umowa.

Jakie to smutne,
wziąć od narodu pieniądze na zakup broni.
Pożyczkę, której spłatę ówczesny rząd zabezpieczył obligacjami w złocie.
W trudnych czasach, bo w 1939 roku Polacy, którym zależało na Ojczyźnie - oddawali często ostatni grosz na jej ratowanie.
Nigdy nie doczekali się zwrotu należności.
Państwo Polskie i to ludowe i to już nie ludowe
miało po drugiej stronie ciała oddanie najlepszym swoim obywatelom albo ich spadkobiercom
jakichś pieniędzy choćby bez odsetek. Liczyłby się gest.
Dlaczego nieruchomości można było odzyskać
a kwot z papierów dłużnych gwarantowanych przez Państwo Polskie już nie?

Jakie to smutne żyć w kraju
gdzie klasa polityczna zobowiązuje się do przestrzegania prawa
ale go nie przestrzega.

Jakie to smutne, że kandydatowi na prezydenta
80 lat po wojnie nie zależy na honorze uczciwości i prawdzie
I to wszystko dla marnej kawalerki w Gdańsku.

7 stycznia 2025

proza

sam53
sam53

spacer

lipiec sierpień - sto lat temu - wakacje
nie - nie powiem dokładnie - nie pamiętam
to był spacer gdzieś na wsi
i ona - cholernie mi się podobała
szliśmy wygonem - w zasadzie pies ciągnął
jakby zająca zobaczył

a mnie w głowie krajobrazy - poznawanie świata
porozmawiać chciałem oczy nasycić księżniczką Agatą nie Agatą
tak miała na imię - szaleńczo piękne

gdy weszliśmy na łąkę rzeczywiście pies wypatrzył szaraka
mógłbym go spuścić ze smyczy niechby sobie poganiał
ale zwątpienie okazało się silniejsze gdy pomyślałem
że czeka mnie ewentualna perspektywa szukania psa
ech może zrozumie że wystarczy popatrzeć
pewnie zrozumiał bo nawet się uśmiechnął swoją psią mordą

Agata też się uśmiechnęła ale milcząco
ciekawe co takiej młodej zgrabnej blondynce chodzi po głowie
co ona sobie wyobraża idąc łąką ze starszym o kilka lat kolegą
nie leci nad nami stado motyli - kwiatków też jak na lekarstwo
widać że trawa bujna odrosła po pierwszym pokosie
jakbym się postarał to i pewnie macierzankę bym znalazł
białą koniczynkę na ścieżce a bliżej rzeki to i kostrzewę i podbiał
ale po co Agacie polne kwiatki
Ona od urodzenia na wsi pewnie kwiatków ma po dziurki w nosie

A może Agata myśli o tym samym co ja
Nie chce mi się (...)

--- cały tekst ---

14 grudnia 2024

proza

sam53
sam53

Ze wspomnień: muzyka deszczu

Poznałem ją podczas burzy, a w zasadzie po burzy, bo oboje czekaliśmy w wejściu do akademika, aż przestanie padać.
A lało naprawdę solidnie.
Nawet z parasolem nie ryzykowałem wyjścia na zewnątrz.
A tej sympatycznej dziewczynie chyba się bardzo spieszyło, bo w pewnym momencie, odważnie ruszyła w zanikające krople deszczu w stronę przystanku.
Nie wiem co mną powodowało, że z otwartym parasolem pobiegłem za nią.
- Schowaj się proszę zaproponowałem - pójdziemy razem.
Uśmiechając się chwyciła mnie pod rękę.
Zgrabnie omijając kałuże dotarliśmy na przystanek w 5 minut.
Zanim podjechało "167" przedstawiła się.
Dopiero wtedy zauważyłem jej bujne blond włosy
i błysk w oczach.
Grażyna podziękowała mi za towarzystwo,
na odchodne rzuciła - do zobaczenia.

Spotkaliśmy się za jakiś czas przypadkiem na korytarzu
między zajęciami.
Podbiegła do mnie uśmiechnięta - poznajesz?
Ale niespodzianka - oczywiście że poznaję - szkoda, że nie pada - moglibyśmy przejść całą Warszawę wzdłuż i wszerz odparłem.
Ogarnęła mnie dziwna radość. Zacząłem przyglądać się Grażynie.
Wtedy dopiero zauważyłem, że ma jedno oko niebieskie, a drugie piwne.
Zdarza się tak czasem - uprzedziła moją ciekawość.
Wpatrzony w jej wielobarwne oczy zacząłem szukać zapamiętanego błysku, trwało (...)

--- cały tekst ---

13 września 2024

proza

sam53
sam53

wprost ze spożywczaka

dzisiaj w sklepie znów spotkałem - dzień dobry
nawet nie wiem czyje - ciekawe czego chce

kilka dni temu szedłem sobie przez park
a to to wyskakuje nagle zza drzewa
wprost na mnie jak sąsiadka z pierwszego piętra
albo jak rowerzystka która na przejściu dla pieszych
wpadła pod auto
a dziś tak jakoś zalotnie uśmiechnięte i od rana łazi za mną
trochę dziwne

grzecznie odpowiadam dzień dobry na dzień dobry
- chamem nie jestem
przywitanie - ważna sprawa i sąsiedzka i obywatelska

nie spotykam się z pierwszym lepszym
- dzień dobry - przypadkiem na ulicy ani w bramie
nie umawiam się na kawę
nie zaczepiam
a w kościele odwracam głowę do tych z pochwalonym na ustach

nie powiem czasami na powitanie dnia zajrzę w oczy
ale żeby coś więcej - broń Boże
żadnych sprośnych myśli
nawet na nóżki nie patrzę
a wyżej - mogę sobie tylko pomarzyć
księdzu trzeba by było papierkiem na tacy zaszeleścić
a na spowiedzi takich tematów lepiej nie ruszać

na szczęście w kolejce do kasy - dzień dobry - stanęło za mną
mimo to dowiedziałem się o promocji na banany
i o chudej wołowinie bez kości na stoisku mięsnym
poznałem menu niedzielnego obiadu
no i w 3 minuty wady jego uczestników

uratował mnie uśmiech kasjerki
i jakże miło (...)

--- cały tekst ---

10 marca 2024

proza

sam53
sam53

kawałek losu

jeszcze wczoraj nie przyszłoby mi coś takiego do głowy
dziś każde pytanie wydaje się nie na miejscu

jeśli posadziłeś jabłoń krzak róży czy cebulkę tulipana
to jesteś za nie odpowiedzialny
o każdej porze roku
i w suszę i podczas deszczu
i dziś i jutro i za rok
bo ta jabłoń i cokolwiek co rośnie na twoim polu jest twoje
masz prawo do efektów włożonej pracy
i jeśli kochasz dbać o swoje rośliny
one z pewnością odwdzięczą się tobie

tak już jest ułożony świat
choć czasami spodoba ci się kulawy pies
któremu nie można nie pomóc
niewidomy artysta
a może tylko dobry człowiek który nie radzi sobie w życiu
i znów masz prawo użyć swej miłości i zdecydować o czyimś losie

czemu to piszę
bo znów przeczytałem w gazecie
że ktoś zostawił w lesie na odludziu
przywiązanego do drzewa psa

psa zakochanego w człowieku

11 lutego 2024

proza

sam53
sam53

poranny spacer

dzień zapowiadał się niezwykle pogodnie
po wczorajszym deszczu w resztkach kałuż wylegiwały się rosówki
ciepłe poranne promienie głaskały policzki
w powietrzu czuć było wiosnę
aż chciało się zdjąć buty
i na bosaka skakać po bujnej trawie

z takimi myślami zdobywałem przestrzeń parku aż do mostu
w połowie drogi minęła mnie drobna szczupła kobieta
nie zdążyłem się jej przyjrzeć
ale chyba czasy panieńskie miała już za sobą

następnego dnia odpowiedziała na dzień dobry
uśmiechnęła się
jej blond włosy opadały grzywką na niebieskie wyłupiaste oczy
może chorowała na tarczycę
zauważyłem też że czasami sobie podbiega
a nie wyglądała na sportsmenkę

któregoś dnia poznaliśmy się
Hanna bo tak miała na imię dbała o kondycję
codzienny marszobieg dodawał jej werwy i sił
akurat alejki w parku nadawały się do tego idealnie
sam byłem przekonany że Księży Lasek
to najlepsze miejsce na spacery
z dala od miejskiego gwaru mimo że to prawie centrum

mijała wiosna
w parku pojawiły się kwiaty
przyzwyczaiłem się też do codziennych spotkań z Hanną
na początku nie była za bardzo wylewna ale
dowiedziałem się że jest rozwódką i maluje obrazy
mieszka niedaleko w wieżowcu zaraz za stadionem

z czasem zauważyłem że (...)

--- cały tekst ---

28 stycznia 2024

proza

sam53
sam53

to musiał być słoneczny dzień, wtedy innych nie było

pamiętam zapach świeżo ściętej trawy
gorycz zbożowej kawy pitej
podczas przerwy śniadaniowej w cieniu olszyn
odpoczynek
często robiłem pauzy
koszenie łąki zwyczajnie nie szło mi tego dnia
choć jak się ma piętnaście lat wszystko można zwalić na pogodę
a była rzeczywiście leniwa

nie zauważyłem kiedy Grażyna podeszła do mnie
chyba wystraszyłem się jej głośnego - cześć co robisz
starsza o rok może dwa sąsiadka
stanęła nade mną wyzywająco uśmiechnięta
szukając tematu do rozmowy
do tej pory zawsze traktowała mnie jak powietrze
dlatego dziś aż nie chciało mi się wierzyć

usiadła blisko i te pytania jakbyśmy byli bratem i siostrą
- całowałeś się już z dziewczyną
- jak chcesz to cię nauczę po francusku
świadczyło o pewnym doświadczeniu Grażyny w sprawach damsko-męskich
przynajmniej tak mi się wydawało
a gdy zaproponowała pójście na truskawki za stodołę
od razu zerwałem się na równe nogi
truskawki prosto z krzaka w towarzystwie nieco starszej koleżanki były niesamowitą atrakcją
w porównaniu z nudnym koszeniem łąki
bez żalu spojrzałem na zostawioną w krzakach kosę i ostrzałkę

słońce wspinało się coraz wyżej
dzień stawał się z każdą minutą piękniejszy
szedłem za dziewczyną nie myśląc że kiedyś wrócę

--- cały tekst ---

17 grudnia 2023

proza

sam53
sam53

Nocna ciekawostka (tekst Belli S.)

... badania naukowe.
U nas przeprowadzane są
eksperymenty,
niemożliwe do przeprowadzenia gdzie indziej, w naturze.

Warszawskie zoo bierze na przykład udział w badaniach
na temat altruizmu u małp.
W naturalnych warunkach, nie bylibyśmy w stanie,
nawet o czymś takim pomarzyć.
Małpy uczą się, że jak przycisną jeden przycisk,
to dostaną jednego banana, a jak inny - to kolega małpa
dostanie tych bananów pięć.
I badamy, czemu czasem przyciskają jeden przycisk,
a czasem drugi.

Dopiero potem jest rekreacja, czyli to, co widzi Kowalski.
A dzisiejszy Kowalski ma duże oczekiwania:
trawa musi być zielona, zwierzęta mają się uśmiechać.
Jeśli na wybiegu Kowalski zobaczy niespokojne zwierzę,
to od razu jest negatywny komentarz na Facebooku
albo skarga.
A przecież w zoo mieszka dużo niespokojnych zwierząt.
Tu jest ich dom, tu mają spokojnie doczekać końca.

I oczywiście rozumiem, że zoo kojarzy się z watą
cukrową i balonikami, bo tak było kiedyś,
ale akurat w warszawskim zoo nie wpuszczają z balonikami -
regularnie uciekały dzieciom, wisiały w hali wolnych lotów
pod sufitem i ptaki panikowały.
Tak samo też nie sprzedają waty..
Bo jest niezdrowa. Są za to podgrzewacze do mleka, zdrowe przekąski,
więc tej rekreacji się nie wstydzimy, (...)

--- cały tekst ---

9 stycznia 2022

proza

sam53
sam53

Nowy rok...

... nowy polski ład - nieład.
I jak jeszcze przed świętami było wielu chętnych gotowych do włażenia władzy w dupę. Tak teraz w miarę poznawania szczegółów "narodowej reformy" nawet ci najzagorzalsi zwolennicy władzy z "woli suwerena" przejrzeli na oczy. Wiadomo już że stracili nauczyciele, policjanci, pielęgniarki, samotne matki z dziećmi, ale również emeryci (żelazny elektorat PiS-u) ci z minimalną emeryturą. Nie wiem kto wymyślił tę reformę, ale ten kto ją podpisał jest idiotą. Dlaczego obcina gałąź na której siedzi. I co z tego że w telewizorze jakiś vice-rzecznik tłumaczy się z popełnionych błędów, a kurwizja próbuje zwalić winę na poprzedników. Fakty zostają i w pamięci i na papierze. Władza już się boi. Boi się nawet komisji śledczej w sprawie Pegazusa - którego ponoć wcale nie było, a może był tylko nikt o nim nie wiedział oprócz Jarosława. On wszystko wie...przecież naród co miesiąc płaci mu 30 ooo złotych polskich pensji i jeszcze wozi jak luksusową prostytutkę z Sejmu na Żolibórz i z powrotem. Wiadomo drożyzna - karma kosztuje, a prezes ma kota. Ala miała Asa. As miał Alę. Przypomniała mi się szkoła. Dzieci będą miały ferie.
Polska nie może mieć wakacji.

12 grudnia 2020

proza

sam53
sam53

jesteś na pierwszym planie

przychodzi chwila że tylko głowę do poduszki
inaczej sen wędruje w zakamarki tego co przeszło
dni staja się wtedy krótsze jak makowiec na zamówienie po świętach
a wieczory dalej pilnują ciepłego mleka choć już nie prosto od krowy
myśli zatrzymują się na pustej ulicy z jedyną latarnią pełną światła
jesiennej mżawce kałużach zmieniających pobocza w błotnistą maź
którą przejeżdżające z rzadka ciężarówki rozbryzgiwały na wszystkie strony
czas miał wtedy chyba jakieś nadgodziny
ludzie przyjazne imiona albo przezwiska
czytane książki deski żeby je można było czytać od do
i chociaż świat był tak samo szary jak i dziś miał więcej plusów
dlaczego - nie wiem - w moim śnie ciągle mam te swoje siedemnaście tak jak ona
i chociaż nie widzę dokładnie jej twarzy
jest obok blondynką rudą szczupłą przy kości w płaszczu bez
wiosną jesienią zimą
czasem jej nie ma
zostawiłem ją w wierszach
teraz już wiesz

17 czerwca 2016

proza

sam53
sam53

długo długo nic

Próbowałem napatrzeć się na nią na dziś i na jutro
tak jakby najeść się też można było na całe życie
chciałem pochłonąć choć cząstkę tej chodzącej piękności
bez zastanawiania się nad indywidualnością spojrzenia
lub wchodzenia w tkwiący gdzieś głęboko subiektywizm
 
Wtedy wydawała się najpiękniejszą najseksowniejszą istotą na świecie
a wyobraźnia której mi nie brakowało
w połączeniu z jej ekstremalnymi wybuchami powodowała
że obraz doznań wzrokowych potęgował wrażenia nie tylko poznawcze
ale i stricte modelujące przyszłe zachowania
 
Dlatego fakt że w drzwiach pojawiały się piersi 
potem długo długo nic 
a na końcu Zośka
zapadł mi na całe życie w pamięć
mam tylko wątpliwości czy to na pewno była Zośka 
wszak po pięćdziesięciu latach kontury twarzy stają się zamazane
 
Ale czy to jest akurat najważniejsze

Kontakt z redakcją



Zgłoś nadużycie


Opcja dostępna tylko dla użytkowników zalogowanych. Zarejestruj się