|
| |
|
WSZYSTKIE PRACE
Poezja (1794) Proza (12) Dziennik (2) Fotografia (1)
Pocztówka poetycka (25) O autorze Znajomi (17) | |
jak zwykle idąc ulicą zachowuję dystans
tak jakby można było zarazić się pocałunkiem na odległość
zbyt proste w czasach pandemii
mijam tysiące podobnych mi ludzi w maskach
morze zabieganych par oczu zarażonych obojętnością
setki bezskrzydłych aniołów albo czarnych charakterów
dziesiątki uśmiechniętych zwyczajnych ludzi
i z pewnością skrzywionych od nienawiści polityków
nie odróżniam uchodźców od najwytrwalszych patriotów
katolików od wyznawców islamu
wszyscy wyglądają jak terroryści
na wystawie sklepu manekin przebrany za mikołaja
zamiast worka z zabawkami prezentuje karabin
w tle szopka i cicha noc
idą święta
w tym roku plastikowy jezusek urodzi się w bólach
ci politycy są odświętną gębą pogańskich katolików..
zgłoś
trudne, ale wyobrażam sobie... :)))
zgłoś
chciałoby się wszystkiego, ale tak nie ma :) ulice w cichym centrum są fajne, rozświetlone. nastrój jest.
zgłoś
wyobrażam sobie ciche spokojne centrum....wyobraźnia zatrzymuje się na 4 rano ...pozdrawiam :)
zgłoś
ale neony są fajne, oczywiście nie tak krzykliwe jak w vegas, czy innym hongkongu, ale takie nieduże, jak kwiatki nad kwiaciarnią, które właśnie o pierwszej czy czwartej odejmują od oczu zmęczenie.. :)
zgłoś