12 december 2020

poetry

sam53
sam53

idą święta

jak zwykle idąc ulicą zachowuję dystans
tak jakby można było zarazić się pocałunkiem na odległość
zbyt proste w czasach pandemii

mijam tysiące podobnych mi ludzi w maskach
morze zabieganych par oczu zarażonych obojętnością
setki bezskrzydłych aniołów albo czarnych charakterów
dziesiątki uśmiechniętych zwyczajnych ludzi
i z pewnością skrzywionych od nienawiści polityków
nie odróżniam uchodźców od najwytrwalszych patriotów
katolików od wyznawców islamu
wszyscy wyglądają jak terroryści

na wystawie sklepu manekin przebrany za mikołaja
zamiast worka z zabawkami prezentuje karabin
w tle szopka i cicha noc

idą święta
w tym roku plastikowy jezusek urodzi się w bólach

alt art
12 december 2020 at 11:28

ci politycy są odświętną gębą pogańskich katolików..

report

sam53
13 december 2020 at 13:39

trudne, ale wyobrażam sobie... :)))

report

violetta
12 december 2020 at 18:29

chciałoby się wszystkiego, ale tak nie ma :) ulice w cichym centrum są fajne, rozświetlone. nastrój jest.

report

sam53
14 december 2020 at 22:46

wyobrażam sobie ciche spokojne centrum....wyobraźnia zatrzymuje się na 4 rano ...pozdrawiam :)

report

jeśli tylko
15 december 2020 at 11:09

ale neony są fajne, oczywiście nie tak krzykliwe jak w vegas, czy innym hongkongu, ale takie nieduże, jak kwiatki nad kwiaciarnią, które właśnie o pierwszej czy czwartej odejmują od oczu zmęczenie.. :)

report

Contact with us



Report this item


You have to be logged in to use this feature. please Register