(tekst napisany, jako piosenka pod zamówienie, a tutaj jako "wiersz". Zamieściłem konkretnie pod ocenę poziomu wartości tego tekstu dla was.)
Jestem zbiorem grzechów błogosławionych nieśmiertelnością,
wydartych z woli światła, pożartych rozpaczą pochodzenia.
Zakutym w cierpienie spowiednikiem świata.
Kolekcjonerem fałszu, abecadłem ból i lęków.
Niechciane bierzmo dźwigania dekalogu krzywd.
Każda twoja kropla krwi, to kolejna moja łza,
twój płacz jest krwotokiem złudzeń, że istnieje coś jeszcze,
oprócz kukiełek naznaczonych symbolem władzy,
wtrąconych w niewolę przetrwania, pod lektykami.
Żyję, by pokutować za pogardę, hańbę i mord.
Jestem zbawieniem narodów, zabitym przez przyzwolenie.
Jestem dzieckiem gwałtu. Człowiek. Planeta ziemia.
Jestem oprawcą oprawców i ofiarą wśród ofiar,
pierwszym przykazaniem istnienia. Zabij, albo giń!
Jestem prorokiem ostatniego, naszego dnia.
Widzę w waszych twarzach, jak będzie wyglądał koniec.
Szeroko zdziwione usta, że to już, teraz i tu.
Zwycięzcą ten, kto ostatni padnie Bogu u stóp.
Istotą przetrwania jest pycha, siła i chęć,
bycia zawsze tym lepszym. Bryła lodu na wszystko wokół.
Poznajesz mnie? To znowu ja! Zwierciadło wstydu i gniewu.
Klątwa, namaszczenie, każdym waszym cierpieniem.
Prosisz o opinię. To będzie moja, a nie "wasza" opinia. I tak: Trzeba odpowiedzieć sobie, dla kogo piszemy. Dla siebie, czy dla innych? Jeśli dla siebie, ten tekst może być jakikolwiek, jeśli zaspokaja Twoje potrzeby wylewania na klawiaturę przemyśleń. Jeśli dla innych, to ma on kilka wad. Pierwsza, to to, że jest za długi. Większość czytelników łatwiej przyswaja, wgłębia się ze zrozumieniem w krótsze frazy. Po drugie - to już do uznania czytelnika: dla mnie, niektóre trafne spostrzeżenia są niepotrzebnie podparte patosem, który mnie śmieszy, wybacz. Nie lubię mowy tronowej z pozycji besserwiesera. Poza tym - co do treści - jeśli tytuł mówi o dekalogu, spieram się z Tobą, czy to, o czym napisałeś wyczerpuje nazwę tego "spisu". Nie wyczerpuje, ale za to dodaje nowe grzechy, które niekoniecznie nimi są. Tak więc, aby nie mędzić - podzieliłabym ten tekst na kilka, wg tematyki, wycięła różne zwierciadła wstydu, klątwy, pogardy itd. Nazwałabym to bardziej prostym językiem. Ale ten tekst ma w sobie cholernie dużo emocji i dlatego piszę to, co piszę. Pozdrawiam. E.
zgłoś
abecadłem bólu i lęków.Moja opinia właściwie pokrywa się z poprzedniczką. Jako tekst wymaga zbyt wiele myślenia jak na piosenkę. Przekaz jest nieczytelny niejednoznaczny . Oto zbiór grzechów staje się zbawieniem narodów. Dla mnie jest przekombinowany i chętniej czytałbym go w lżejszej formie, nie zawierającej tylle patosu. Pozdrawiam:)
zgłoś
Jako "wyznawca" tekstów pana Roguvkiego z Comy, to właściwie więcej dobrzego w waszych opiniach, niz złego. Co prawda piosenka, ale lubie zatrzymywac słuchaczy, sprawiać, by oprócz wysłuchania piosenki, hcieli wrócić do niej w domu, na spokojnie, interpretując każdy wyraz;) Dziękuje za opinię, cenię sobie je, naprawdę.
zgłoś